Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zapach pieczonego chleba

rozchodzi się po całej kuchni


maleńkie nóżki

w ubranku ze złocistego przypieczenia

z radością w drobinkach maku

kroczą po blacie stołu

w białym puchu mąki

znacząc maciupeńkie wgłębienia

z postrzępionymi brzegami

dolinki o zapachu zboża


po zostawionych śladach

podąża zapach świeżo zaparzonej kawy


dosłownie przed chwilą

strumień gorącego wrzątku

szybował w kierunku dna

budząc okruszki zmielonych ziaren


miał nie lada problem

z wydostaniem siebie z kubka

aż w końcu wytworzył łapki

które wystawił poza krawędzie

wciągając się na powierzchnię


teraz wędruje

po gładkiej poprószonej powierzchni

równolegle do zapachu chleba


poprzez szparę między drzwiami a futryną

wędruje zapach wędzonej szynki

lekko otłuszczone ścianki

umożliwiają łatwiejsze przenikanie

między meblami będącymi w kuchni


zapachy chleba i kawy

gryzie znaczący problem do rozwiązania

stoją na krawędzi stołu

jak z niego zejść

dumają pomieszaniem


woń szynki czyni różne akrobacje

w różnych kątach i zakamarkach

ma trochę łatwiej

jest bardziej gładka

wspominając różową świnkę


z wiklinowego koszyka w kształcie jabłka

wychodzi zapach pomarańczy

kuliste wywijasy siłą odrzutu

wyrzucają kawałeczki

eterycznych cząstek

z mórz południowych

na wszystkie spragnione

takich doznań strony


przysiadają w różnych miejscach

nasycają wytęsknione powierzchnie


dwa zagubione zapachy

nadal błądzą w rozterce

przy rozpadlinie między stołem a krzesłem


litościwa woń świeżych kwiatów

widząc ich wielki smutek

przeistacza się w wirujące zielone skrzydełka

utkane z zapachu cynamonu

z cienką łodyżką ozdobioną dziurką sera


podwieszeni na warkoczach z jedwabnych nitek

w pachnącym siodełku z gęstej woni lepkiego miodu

uwięzieni zostają uratowani


w białej poświacie przezroczysta mgła

będąca wynikiem podmuchu

szybuje nad przepaścią

nad którą krąży pojazd ratowniczy


przez okno wlatuje rześki zapach łąki

muska suszone śliwki

śpiące na parapecie przy zielonym groszku

by symfonii wiosennej

dodać nutkę gościnnej woni


na papierowym wieczku

leżącym na szkiełku z czarnym pieprzem

klaustrofobiczna wnerwiona okruszynka

wypala małą dziurkę

ostrym spojrzeniem czarnego ziarenka


w konfiturach rozbudzony zapach leśnych poziomek

przeciąga się rozkosznie

między kleistymi fałdkami słodkiego łóżeczka


w papierowej torebce wierci się woń

zasuszonych kapeluszy

między którymi zasnął na wieki

najedzony robaczek

wraz z grzybami

posłuży jako dodatek do smacznej kapusty


w kącie stoi pachnąca cytrynka

blisko fontanny z gołym aniołkiem

którego głaskają po skrzydłach

wszystkie zapachy

a plumpki wody

zachowały pachnące wspomnienia


*

Do kuchni wchodzi mała dziewczynka,

w atramentowej sukience.

– O jejciu. Czemu jesteście takie wymieszane?

Jak tylko zostawię was same, to od razu takie coś.

Będę musiała znowu rozplątywać.

Ach wy nieznośne… i tak was kocham.

 

Opublikowano

@MIROSŁAW C. aż wyszłam na dwór i zerwałam kwiaty do filakonika masz dużo racji aż w głowie się kręci

@Dekaos Dondi

Jeśli latam, to wysoko, chcę zostawić po sobie  również na twoim profilu .  jeśli ktoś chce zobaczyć i zrozumieć sztukę nie może ograniczać się tylko do dwojga oczu  . musi wejść w inną przestrzeń i otworzyć oko

najważniejsze .

trzecie . popraw korone i krocz dumnie << pozdrawiam>> zuzia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ładne   więc może przyszła już pora aby rozwalić granicę zostawić strachy potwora wraz z ludźmi rozpocząć życie   rozumem serce ostudzić pokonać wszelką depresję być w kręgu przyjaznych ludzi zawładnąć duchową przestrzeń   nie czytać żadnych horrorów  obejrzeć czułe romanse uśmiech rozlewać wokoło i z kimś się udać na tańce   o łzach też pora zapomnieć wszystko z pokorą przyjmować wspomnieć nieszczęścia Hioba cieszyć się życiem od nowa    wiem że łatwo się udziela rad, ale przy odrobinie samozaparcia można się zmienić   Pozdrawiam  
    • @Waldemar_Talar_Talar to bardzo mile.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pięknie dziękuję i przesyłam ciepłe pozdrowienia.
    • Witaj - tam kwiaty kwitną od wzruszeń - czysta poezja tak lubię -                                                                                                               Pzdr.serdecznie.
    • @violetta nawet nie Viola nie zwrociłaś uwagi jak ja słowo  "obżarta" napisałam  Nie myślę dziś w ogóle  No masakra
    • Światłość jest wśród nas Światłość jest wśród nas Światłość jest wśród nas Światłość jest wśród nas Światłość jest wśród nas Światłość jest wśród nas Światłość jest wśród nas   A ona postępuje...   Tyle razy wybrzmiał biały płomień 3 osób, po tym, gdy wyszedłem z ciemnego pomieszczenia, we śnie mijając zapylone krzesło, by zmierzać ku otwierającym się drzwiom. Potem przeskok, niby nic, proroctwo, czy przekleństwo. Wcześniej jednak był sen z Tobą, nie Tobą, w którym spełniłaś naga moje najskrytsze pragnienie, nie do końca, oczywiście. W miłości nie ma zasad, sprawiedliwość wspólnym dobrem jest, jak każde inne, przez chleb, po dom, po piękno i orgazm. Tu jednak doszło do rzeczy niemałych - demony, aniołowie, anielice, trzy rzekome postacie, rzekomo duchy; duchy, nie duchy. Piekło i Konstantynopol, moje poprzednie życie, w którym nierządnica, Wielki Babilon zdradzała mnie, by w obronie, w uroczym miejsciu, które w ruine popadło, w życiu obecnym powiedzieć mi, że mnie nienawidzi, bowiem nie zdołałem jej obronić, po morderczej walce, w której położyłem 2500 ludzi, Tureckich wojsk. I bramy Zonaro - dzieci bawiące się w mieście chrześcijańskim, gdy w pole widzenia, pod łuk z freskiem owym wjeżdża władca, zdziwiony masakrą, której dokonał. Złoty szlak, złota zasada wnioskowani, władze nie władze, królowie nie królowie. Duch „Jezusa” nie Jezusa, jam niby „Jezus”, nie Jezus.   Wszystko niby hymnem do miłości i świadectwem wiary w sieć puszczonym, śmiechem i drwiną ze mnie okraszone, żem przyznał otwarcie, żem chcrześcijanin i ustami swoimi wyznał, że Jezus jest Panem. Piekło wywinęło się z raju, a jam niby to upadły anioł - Abaddon Apollyon, mężczyzna, który z kobiety się narodził, by paść narody rózgą żelazną. I   (A) błąd jeden zasadniczy - że Bóg dobry wg mojego mniemania, że tajemnicy nie ma, że, to, co zapisało 7 gromów jednak sprzecznością jest, a cała zagadka, to odpowiedź taka, ze to ja jestem „Bogiem”.   I tak zbiegł czas, gu zgonu brodząc, współżyjąc z duchami, które rzekły o istnieniu ościeni, nieprzekraczalnych granic przestrzeni, niemalże niezniszczalnych ludzką dłonią. Prędkość światła względna, moja jest hipoteza Riemanna, mój jest TEARS (TRUTH EVALUATION AND REASONING SYSTEM), mój MITERYS (modelling Iterative, Tangible, Extreme, Realistic, Yielding, System), mój Algorithmic. Moja inteligencja mnie zabiła, wizje jak żywe, dotykalne myśli, istoty nierozpoznawalne, umysł lepszy niż komputer kwantowy, a jednak bezużyteczny tam. Tera wiem.   Technologie, frajdy zabawy, żyjące ciasteczka z pierwiastkiem serca, gwiazdy w sercu, radary w sercu, im duch dalej tym bardziej fizycznie. Zabijanie duchem, by w końcu dogoreć. Cel: piekło się skończy Cel: nie będzie tak źle Cel: będziesz miał wszystko Cel: zaraz wyjdzie słońce Cel: musisz założyć okulary, będziesz naukowcem Cel: .... nie trafiłeś   A za oknem i w uszach dźwięki z piekła rodem. Nie przestraszę się już żadnego horroru, żadnej tragedii, bowiem   To była moja tragedia i mój horror, to było moje katharsis.   Ona już nie postępuje.   Schizofrenia..   Chcesz to idź w tym kierunku, nie potrzebujesz marihuany, nie potrzebujesz LSD, amfetaminy ni alkoholu ni ecstasy.   Madonna, nauczyłaś diabła się modlić, Ty podła suko.   Ale teraz autostrada do piekła już przebyta, a ja opuszczam ten stan, fałszu używając, w nienawiści mając bałwochwalców.   Fanatyk fanatykiem, fanatyk z dobrym sercem, broni siebie, a każdy wie, boć to idiota, że najlepsza formą obrony jest atak.   Truizmy i urojenia - tu postawić należy znak równości niemalże bezwzględnej - trzy kreski w pionie niczym dzielące nas fascie - wiązki ludzi, którzy łącząc się ze sobą   Sprzeciwiają się dobru.   Koniec jazdy po bandzie własnego życia.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...