Dekaos Dondi Opublikowano 26 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2020 Człowiek przyszedł na cmentarz, by odwiedzić groby swoich bliskich. Słońce zachodziło za horyzont. Niema ciemność stopniowo ogarniała to Zbiorowisko Pustych Opakowań po Duszach. Nie było tu zwyczaju palenia zwłok. Rozkładały się swoim tempem. Każdemu według potrzeb. W zależności od gabarytów martwego ciała oraz uwarunkowań rozkładu. Nagrobki też były skromne. Człowiek trochę stał przy grobie. Po chwili przykucnął, by zapalić świecę w otwartym zniczu. Zrobił to za pierwszym razem. Zawsze miał z tym trudności. Tym razem zapałka nie zgasła, choć oparzyła palec. Było mu cieplej na tej żyznej łące. Kucał jakiś czas przy krawędzi nagrobnej płyty i nagle zauważył ciemny cień, nasuwający się zza jego pleców. Było to o tyle dziwne, że na tym cmentarzu nie zainstalowano żadnej lampy. Widocznie coś za nim stało i wytwarzało cień bez źródła światła. Aż zimne dreszcze przeleciały mu po plecach. Usłyszał też dziwne stukanie o okoliczne pomniki. Całkiem blisko. Jakby ów obiekt, nie mógł się między nimi pomieścić. Przestał tkwić w niepewności. Spojrzał za siebie. Ujrzał stojące wieko od trumny. Większe niż normalne. Przez kilka sekund miał wrażenie, że na pionowym dnie widzi zwierciadło, a w nim swoje odbicie. Wieko kiwało się z lekka na boki, skrzypiąc podstawą o białe kamyczki przygrobne. Krawędzie oblepione białymi robakami, zdawały się nieustannie ruszać. Aż słyszał te wilgotne oślizgłe odgłosy. Niektóre spadały na ziemię, ale wciąż napływały nowe. Przyklejony strachem, nie mógł stamtąd uciec, chociaż pragnął tego najbardziej na świecie. Z ciemnej prostokątnej czeluści wylał się gęsty zapach. Wprost na niego. Nie potrafił go określić. Był lepki i zniewalający. Poczuł przeraźliwy chłód. Białe zimne robaki, oblazły jego ciało jak mięsne kryształki lodu. Z głębi wieka wylatywały czarne grube nitki, niczym kłębowisko węży lub przepalone włókna pajęczyny, polujące na muchę. Oplotły ręce i nogi. Ścisnęły bardzo mocno. Usłyszał trzask łamanych kości. Ból był potworny. Lecz wieko bezlitosne. Po chwili przykryło go całkowicie. Zaczął się dusić. Czuł wyciekającą krew, gdyż ostre krawędzie drewna, wystające ze ścian, wbijały się głęboko w ciało. Białe robaki wchodziły do oczu. Czuł ich nieznośne łaskotanie. Nagle wieko zaczęło się kurczyć. Dusiło swoją ofiarę. Owinęło go swoim drewnianym ciałem. Był jak nadzienie naleśnika. Coraz bardziej miażdżony. Ale o zgrozo, ciągle żył. Może właśnie po to, by mieć możność odczuwania bólu. Nasilał się z każdą chwilą. Wieko nieustannie zmniejszało swoją wielkość. Stał się niekształtnym workiem, pełnym: mięsa i pogruchotanych kości. Aż w końcu zakończył swój żywot, wyciśnięty jak cytryna przez szpary na zewnątrz. Otwarło się. Miazgą jego ciała, zachlapany był cały grób. Śliskie szczątki spływały w strumyczkach krwi, prosto na ziemię. Biała czaszka, przewróciła wazon a skrawki piszczeli, dzwoniły przez chwilę, spadając na kamienie, z nagrobnej płyty. Gdzieś w oddali skrzypnęła otwierana furtka. Nad jednym z dalszych grobów rozbłysła poświata. Widocznie zapalono dużo zniczy. Wieko natychmiast powróciło do swoich normalnych kształtów. Przyjęło pozycję równoległą do ziemi i poszybowało w głąb cmentarza, stukając o pomniki. Lecz owe odgłosy, były coraz mniej słyszalne. Aż nagle zupełnie ucichły. Po jakimś czasie, gdzieś w oddali, na konarach drzewa ukazał się cień. Prostokątny. * I znowu zapadła ciemność. Jedynie wśród grobów, słychać było: ciche, wyczekujące stukanie. 2
jan_komułzykant Opublikowano 26 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2020 podoba mi się tytuł :) 2
Dekaos Dondi Opublikowano 26 Lutego 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2020 @jan_komułzykant Dzięki Wielkie:)↔A tak się bałem, że się nikomu nie spodoba. Napisałem ów tekst tylko po to, żeby mieć okazję pochwalić się tytułem:)) Pozdrawiam:) 1
Lach Pustelnik Opublikowano 26 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2020 @jan_komułzykant Twoje komentarze dobrze mi robią. Na przeponę:)) 1
jan_komułzykant Opublikowano 26 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ok, przeczytałem resztę, żeby być w zgodzie z własnym sumieniem, ale i poczuciem, że uczynię zadość intencji Autora. No niestety, nadal podoba mi się wyłącznie tytuł. :) Pozdrawiam Bóg zapłać :
Lach Pustelnik Opublikowano 26 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. wolałbym bardziej wiarygodnego dłużnika.... szczęście, że nie był to Palec Boży. Bo chłop by już z tego cmentarza pewnie nie wrócił? 1
Dekaos Dondi Opublikowano 27 Lutego 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lutego 2020 @Lach Pustelnik Ależ!→Przecież nie wrócił:)→Tak wynika z tego dzieła:)) Co za dużo pochwał to nie zdrowo. Wieńce bobkowe, mogą urwać szyję, ciężarem swym. A na niej wszak głowa. Czasami potrzebna przecież do czapki :))→Pozdrawiam:) @jan_komułzykant Chyba w końcu tytuł wykasuje :) O me bezpieczeństwo chodzi:)) 1
Lach Pustelnik Opublikowano 27 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 27 Lutego 2020 Czyli jednak był to Palec Boży! Fakt, zareagowałem przedwcześnie, na początek. Potem sprawa się wyjaśnia i to w sposób cudownie realistyczny. Zupełnie, jakby Autor przy tym był osobiście:). A nawet... być może... uczestniczył?? Co do głowy, tyż prawda. Większości z nas, ludzisk, po to właśnie służy. Tytułu nie kasuj. Za późno. Jeśli jeszcze Cię nie zeżarło to robactwo, znaczy że Panu też się podobało:) Jest zajęty, więc w Jego zastępstwie i z upoważnienia - Serducho!
jan_komułzykant Opublikowano 27 Lutego 2020 Zgłoś Opublikowano 27 Lutego 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ja też, ja też :) 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się