Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Lach Pustelnik

Teraz kumam, o co chodzi

zapach mięty intensywny

ciągnie jak do lepu muchy

facet zawsze agresywny

 

nagle mięknie jest potulny

jak baranek, jak owieczka

byle tylko się oddała

w jego ręce ta dzieweczka

 

którą sobie on upatrzył

i cholewki do niej smali

marząc jak by było dobrze

gdyby oni się pobrali.

:))

Opublikowano (edytowane)

@WarszawiAnka

Lekkość motyla życie umila

kiedy się z kwiatka na kwiatek leci

lecz z zapylaniem trzeba uważać

żeby nie było nieślubnych dzieci.

 

Swawola w życiu, choć jest beztroska

na życiorysie może zaciążyć

bo szaleć można, lecz się wycofać

wtedy, gdy trzeba też trzeba zdążyć.

:))

 

Edytowane przez Henryk_Jakowiec
wstawienie tekstu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@WarszawiAnka

Człowiek gotów do wyrzeczeń

ale nigdy nie do klęski

ród człowieczy hegemonem

ród człowieczy jest zwycięski

 

takie ma o sobie zdanie

nasza cała populacja

chcąca zniszczyć jedno słowo

słowem tym - kompromitacja

 

bowiem gdy coś źle robimy

nikt nie przyzna się do winy

lecz zabiegał będzie o to

by go wynieść na wyżyny

 

bo głupota razem z pychą

biorą nad skromnością górę

żeby zniszczyć niewinnego

bo co - zalazł nam za skórę

 

lub wygarnął prawdę w oczy

posługując się przykładem

jeszcze wczoraj był staruszkiem

dzisiaj najzwyklejszym dziadem.

:))

 

Opublikowano

@Sylwester_Lasota

Dobre, czyli takie sobie

a gdy nad tym śmiech góruje

autor pełen satysfakcji

za komentarz podziękuje

 

i nie będzie to koperta

przekazana w gabinecie

bo poeta cienko przędzie

więc nie dziwcie się poecie

 

że dziękuje za przychylność

jak powyżej rymowanką

a pieniądze, których nie dał

pewnie straci gdzieś z kochanką.

:)) - pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...