Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 124
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • 2 tygodnie później...
  • 1 rok później...
Opublikowano

@valeria oszczędzam na kadzielnice i posąg bodisatwy... staram się nie wydawać kasy i nigdzie nie łażę, medytuję i pracuję. Dziś nocka w żabie . Dokładam piwa i kanapki. Rano sprzątam. Mam niezłe mięśnie, naprawdę. Od tej roboty.

 

 

Oh! skórki, nie to wrzuciłam. 

otera, dobrze :)

Opublikowano

@valeria  nie mogę. Słabo płacą, miałam robotę w knajpie i tego wedla, wtedy było ok. Ale czasy się zmieniły. To nie wybrzydzam :) nie martw się :)

harda klasa robotnicza nie pęka, w sumie to dobrze, że pozamykali te kluby dla

Bogaczy. Teraz jest pogoda na co inne. Pogoda na picie pifka na trzepaku i ławeczkach. Klasa robotnicza kultywuje tradycyjne rozrywki.

Opublikowano

Cześć algorytm !

no, wiadomo, ale i tak cię lubię. Oczywiście spadam do roboty, bo co innego.

jak ty to mówiłaś, a wiem (: jak się kiedyś stukniemy, to musimy spróbować razem, tej psychomagii.
 Ale ta zupa gorąca, k!urcze (: dojadam zupę z wczoraj. Papa.

 

 

 

Opublikowano

Dobrze, że pracujesz zdalnie w domu. Bo na dworze będą psy i czarownicy, i wszetecznicy, i mężobójcy, i bałwochwalcy, i każdy, który miłuje i czyni kłamstwo. Analizuj i dbaj o siebie. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

papa.na razie.dowidzenia.

Opublikowano

Sztuka wyższsza. Raczej,  ta piosenka francuska, dobre dla Młynarskich prostych dziewuch i Kowalskich twardo stąpających po ziemi, dziewuch. I na koniec Kazik, który kiedy nie próbował być sobą...

pa. Jeszcze się kiedy, stukniemy. Na pewno. Heykawalerka.

Opublikowano

@valeria nie, nie. Wolne mam i czytam sobie książke, już dawno miałam cię zapytać o książki. Co czytasz, kupujesz czy wypożyczasz...

to, co teraz czytasz ? 
z głową w smartfonie, toby było raczej o mnie :)

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...