@Poet Ka
Poe.
czytam Twój tekst (wiersz) jako świadome wejscie w przestrzeń mojego wiersza, ale bez przyjęcia jego ciśnienia .
raczej z próbą jego rozproszenia.
tam gdzie ja domyka m sytuację w zwarciu i eskalacji, Ty wprowadzasz wybór i ruch, jakbys chciała odsunąć moment ostateczny i zostawić energię w stanie krążenia .
interesujące jest dla mnie to zejście "pod” - pod most, pod wiadukt, w tunel - bo to są te same miejsca, ale u mnie one się zaciskają a u Ciebie pozostają drożne .
jakbyś przesuwala akcent z doświadczenia granicznego na samą możliwosć poruszania się wewnątrz niego,
mam też wrażenie, że " nie odczytuj tego tuwimem” dotyka nie tylko tradycji, ale też samego impulsu porządkowania - jakiejś potrzeby nadania formy temu, co dzieje się zbyt gwałtownie.
u mnie ten proces idzie w stronę przegrzania i zamknięcia, u Ciebie raczej w stronę uniku przed zastygnięciem.
to, co najbardziej mnie zatrzymuje, to właśnie ta niezgoda na "formatowanie wieczności” bo ona ustawia Twój wiersz jako ruch przeciwko każdej finalnosci nawet tej która mogłaby wynikać z samej intensywnosci doswiadczenia.
czytam to więc nie jako polemikę, tylko jako korekte wektora - przesunięcie z eksplozji w trajektorię !!!
nie wiem Poe czy się ze mną zgodzisz ale odpowiedziałem z rejestru samego czucia Twojego wiersza.
mam nadzieję, że odpowiedziałem z pełnym szacunkiem.
jak komuś kogo się bardzo szanuję.
uwielbiam kolor pelargonii
na pelargoniach gdy sobie swawoli
mam z pelargonii
światło na falach
przepływamy przez dworzec
zdrój z łabędziami
rozdzielają się
strumienie w żółtych oczach
może rozdarły