Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

jak zostanę świętym 

 

wyniosę myśli w torbie na śmieci 

wybrany jak żagiel 

bez łopotu oddam się na wiatr

bo przecież nie mam

zbyt wielu szans 

oprócz tego jednego gówno życia 

 

wysprzątam wszystkie zakamarki w głowie 

lśniący jak kryształ 

bez ambicji rozdam swój czas

przecież jest coś 

na czym mi 

szczególnie zależy gdy skończy się czas 

 

rozebrany do szkieletu

wyjdę na mróz 

zaśpiewam i zatańczę 

jurodiwym głupcem nie rozłożę się 

odwiedzę cię ilekroć mnie wspomnisz 

Edytowane przez Lahaj (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

"wyniosę myśli w torbie na śmieci 

wybrany jak żagiel 

bez łopotu oddam się na wiatr

bo przecież nie mam

zbyt wielu szans 

oprócz tego jednego gówno życia" 

 

Ostatni wers mz zbyteczny 

 

"wysprzątam wszystkie zakamarki w głowie 

lśniący jak kryształ 

bez ambicji rozdam swój czas

przecież jest coś 

na czym mi 

szczególnie zależy gdy skończy się czas" 

 

Słyszę wiatr - szans - czas... Powtórzenie czas jednak wybija, ogólnie trzeci wers słabszy i tu bym szukał zmiany 

 

Lubie Cię czytać, świętym może nie będziesz ale poetą, dobrym poetą, bardzo możliwe, że tak 

 

Pozdr. 

 

Opublikowano

@Lahaj kilka perełek tu zapisales. Brawo

Czytałam Twoje wiersze kilkakrotnie, za każdym razem, gdy tu wracam, wychodzę z czymś nowym Dobrze piszesz Lahaj, widać że lewa i prawa dotlenione

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jest mi niewymownie miło tym bardziej ze  do pisania wróciłem po prawie 15 latach i dlatego tez czasu na zostanie dobrym poetą :-) mam mniej

 @calluna bardzo dziękuje za tak miła opinię i za to że mnie odwiedzasz.

 

pozdrawiam Was

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Trzeba sobie zainstalować własny kasownik szumu. Widziałem taki na falmach o katastrofach lotniczych, jak odczytują "czarne skrzynki" 
    • @Jacek_Suchowicz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To jest inna logika, jak sądzę, ten BB może obronić przed niebezpieczeństwem. Jak widziałeś film "6 dni 7 nocy", z Harrisonem Fordem, tam jest taka scenka:   Robin: I thought, that’s what women wanted Quinn: What? Robin: Men who weren’t afraid to cry, who were in touch with their feminine side. Quinn: No, not when they’re being chased by pirates, they like them mean and armed.   Pozdr.     
    • Z Wami Panie rozmowa jak ze starym, siwym, dawidowym handlarzem.  Ani człowiek po tej dyspucie mądrzejszy  ani głupszy. Ani w pełni zadowolony, ani zdradziecko oszukany. Rzeknijcie na rany Chrystusa, ile z sakwy mi czerwońców ubędzie?  Za Wasze wątpliwe wstawiennictwo i opiekę.     Wy inflamis i przechrzta. Nie ariański a popi bydlak kresowy. Palownik od księcia Jaremy. Strach blady i kaźn na dusze kozacze. Choć Wy teraz odziani w karmazyny   na dworze magnackim i nahajem chłopstwo  jak ptactwo dzikie, po polach rozganiacie. To ja wiem, żeście nie zawsze tacy byli, pierwszej krwi błękitnej, szlachcic.     A co ja prawie, jeno szlachcic… wojewodzic, Hetman koronny, książę elektor na warszawskich pałacach i sejmowych polach. Buty Wam i czarnego jak kopyta Mefistofila, humoru przaśnego, bicze bisurmańskie z głowy nie wybiły. Ale już skórę z pleców odjęły i zniżać głowę  przed obliczem wezyra galernego, nauczyły.     Gdybym nad grobem nie stał w chwili doczesnej i gardłowej sprawie się nie poświęcił to bym spluwał na Wasz herb i szablę Waszą i z grobu Was nie odradzał. Lecz tylko Wy, czerni grobu się nie boicie. Krzyże święte profanujecie, na klasztory kobiece zajazdy gotujecie, młódki dla zabawy  raptem gnębicie  i gwałt im bezbożny zadajecie. W imię sił nieczystych, którym duszę zaprzedaliście, Wy i cała Wasza sotnia.     Pamiętam jak dziś, bo walczyłem tego, przeklętego dla ojczyzny, majowego dnia, roku pańskiego tysiąc sześćset czterdziestego ósmego na korsuńskim stepie. I niech mnie Bóg pokara jeślim skłamię teraz i piorun mnie jasny zabije, bo przeto dokładnie widziałem jak padacie z konia, trafiony tatarska strzałą i sfora do Was doskoczyła jak diabelska, wściekła fala.  Cięły Was i kozackie karabele i osmańskie ordynki Tatarów. Widziałem, Panie Bracie jak trup z Was jeno ostał na ich drzewcach i ostrzach. Jak mi Bóg miły, umarliście a teraz żyjecie!     Wy diabły stepowe,  na pokutę wieczną skazane. Wy, nieumarli obrońcy, świętego stepu. Kruki i sokoły, Waszymi sługami i oczami. Diabliki, na rumakach z huraganu,  Waszymi kompaniami. A śmierć Wam hetmanem i batiuszką. Carem i hosporadem. Klątwą Waszą po wieki. Nie chcecie przeto nic ode mnie. Ani złota ani srebra  ani honorów i wstawiennictw. Chcecie jedynie bym ten pergamin przeklęty, własną krwią podpisał i przeklął swą duszę. Mi już nie dwory ni zamki,  rezydencjami doczesnymi. A castrum doloris, ciche w świątynii. Dajcie sztylet. Sobie na pohybel, pieczęć krwistą pod umową stawiam.     Kary koń już czekał u drzwi. Wspaniały silny i dumny fryz.  Samej pani małodobrej, wierny ogier. Gość mój wsiadł na niego z miną straczeńczą Zabrał go prosto do piekielnych podziemi.  
    • odniesienie w dwóch warstwach - chwila ze swoją wybraną - chwila z Stwórcą   pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...