nienauczeni wychylaniem
wychylaliśmy się bez przerwy
szukając złych lub dobrych manier
w rzeczywistościach krwistościerwnych
w niewychylaniu tresowani
wychylaliśmy się jak głupcy
ufając kłamstwom i przesłaniu
którym zwodzono by nas dupczyć
niewychylaniem przytłamszani
wychylaliśmy nie za kołnierz
w tłumie klakierów chociaż zdanie
niejeden własne miał i obrzęk
jaki wytłukli mu na plecach
piętach podudziach i na gębie
niekiedy gdzieś kolega przepadł
czasem bez słów zgarnęli ciebie
gdy ciebie nurt porywał słynny
czyjegoś ojca prano w bramie
żeby zeń łotr wyglądał zimny
by ubeskurwiel wyrok dał więc
wtedy ty wpierdol brałeś w suce
łykając krew i oddech w spazmach
grało się śmierć bo mniej gdyś trupem
dopadło ciosów ust i gardła
cały ten świat zawsze coś znaczył
więc w wychylaniu trwałeś wiernie
tylko że świat się skurwił a ty
tobie tłumaczyć coraz ciężej