Zgłoś
-
Ostatnio w Warsztacie
-
Waldemar_Talar_Talar 20 782
zachód słońca
pełnia księżyca
zaćmienie burza
po niej tęcza
dom pełen miłości
zapach porannej
kawy uśmiech
bliskiej osoby
cóż jeszcze trzeba
by poczuć spełnienie
nie żałować tego
co było co jest
by na końcu drogi
być szczęśliwym
nie płakać tylko
życiu się ukłonić
0
-
-
Zarejestruj się. To bardzo proste!
Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.
-
Ostatnio dodane
-
Ostatnie komentarze
-
Przez Radosław · Opublikowano
podnoszę z ziemi krągłą butelkę coca coli nie miałem z tobą żadnego uniesienia już od roku lody puściły dziś jestem na medal nie słodzę -
Przez Charismafilos · Opublikowano
@piąteprzezdziesiąte Twoja wypowiedź to już prawie wiersz ;) dziękuję, zawłaszcza to z synestezją mi się spodobało - dokształciłem się ;) -
Przez Benjamin Artur · Opublikowano
Jeże się jeżą. A pan? Ja też się jeżę. Popatrzyła i odparła: nie wierzę. Od kiedy patrzę — włos się we mnie jeży, jak gdyby tłum jeży ulicą bieży. Od kiedy tor w Jeżowie już leży, w Makowie pozbyli się jeży. Skróci się teraz kolejka do Maka w Makowie… Od kiedy stacja powstała w Jeżowie, jeże mają tam stania zakaz. Stoją teraz na straży dwa jeże, którym nie chciało się jeżyć do Maka. -
Przez Poet Ka · Opublikowano
Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
Rzekuń przed pierwszą wojną Irenka z Rzekunia Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie oraz trudny i nieprzyjemny charakter. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć. Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda. Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj. W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata, który był kolejarzem, miał dużo kartek na wyroby czekoladowe, więc kupował nam kruszony blok. Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem. To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
-
-
Najczęściej komentowane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne