Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

~

Kobieto - co plotki uwielbiasz nad życie

Królowo - Ty rządzisz ponoć znakomicie

Aniele - gdy trzeba Ci stroje kupować

Diablico - jeśli inna zechce konkurować

 

Motylkiem powabnym - dla trutni zbyt wielu

Lisicą przebiegłą - w dążeniu do celu

 

Niepojętą tajemnicą, grymaśną i płochą

wobec swego wybranka. Nawet kiedy kocha.

~~~

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Edytowane przez bronmus45
Nieudane próby wypośrodkowania grafiki. YouTube nijak się "nie poddaje" i uparcie trwa po lewej stronie, więc i inne części tam umieściłem. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Bronmus, wiersz jest kontrowersyjny :) Czy w dniu kobiet chcesz na dowalić? :) plotkarstwo ;  nie wiadomo, czy dobre rządzenie (ponoć) ; koniunkturalność (na stroje), zazdrość, przebiegłość, grymaśność, płochliwość...uffff….. dużo tego :) jak na jeden mały wierszyk :) 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przyjmij to z przymrużeniem oka - przecież ja wszystkich Kobiet Świata nie znam. Widocznie trafiałem jedynie na takie, jakie tutaj przedstawiam. I te wszystkie "wytknięcia" nie muszą w końcu być przypisane tylko jednej z nich ...

SIEMA!!!  Znalezione obrazy dla zapytania e-gify

Edytowane przez bronmus45
obrazek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Niestety czcionka nie nadaje się do czytania na smartfonie,  a już na pewno nie na moim. Mianowicie nie pokazuje polskich znaków,  a puste miejsca. 

 

Pozdrawiam. :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No to ... masz tutaj kopię z inną czcionką:

~

Kobieto - co plotki uwielbiasz nad życie

Królowo - Ty rządzisz ponoć znakomicie

Aniele - gdy trzeba Ci stroje kupować

Diablico - jeśli inna zechce konkurować

 

Motylkiem powabnym - dla trutni zbyt wielu

Lisicą przebiegłą - w dążeniu do celu

 

Niepojętą tajemnicą, grymaśną i płochą

wobec swego wybranka. Nawet kiedy kocha.

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję,  teraz o niebo lepiej.  

Wiersz mi się podoba,  nawet mimo pewnej dozy złośliwości.  Z drugiej strony kobiety są różne,  takie, jak opisujesz również.  Życzę Ci, żebyś zawsze trafiał na te mądre,  skromne, wierne i  wspaniałe, bo one naprawdę istnieją 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki za informację, że tamta czionka jest niezbyt czytelną, nie wiedziałem o tych kłopotach. Może podpowiesz jeszcze, jaką najlepiej stosować, aby dla wszystkich była właściwą?

3msie!!!

Opublikowano

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jak piszę na komputerze,  zawsze wybieram domyślną,  wtedy nie ma problemu.  Raz zdarzyło mi się napisać ozdobną, ale potem,  gdy otworzyłam stronę na telefonie,  okazało się,  że zadziało się to samo, co u Ciebie.  Od tamtej pory nie ryzykuję. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • Ma to cały szarak: kara - zsyła - co tam.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...