Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Hej, jestem tu nowy a jestem tu bo potrzebuję kogokolwiek kto na to spojrzy. Zastanawiałem się nad publikacją na swojej stronie i rozesłaniu linka do znajomych ale wiecie... nie chcę sobie narobić "wiochy" ;) Dajcie proszę znać jak to brzmi, czy jest w porządku, czy ma sens itd...

 

ile jeszcze razy zmienisz zdanie
zanim w końcu się spotkamy
nie mogę uwierzyć w nic
w co chciałabyś bym uwierzył
nadszedł czas by powiedzieć dość
i w końcu odejść stąd
dlaczego ciągle kłamiesz
nie chcesz mnie zrozumieć
serce swoje o moje łamiesz

zatopiony w twoich obsesjach
w twoich oczach widzę słońce
czekałem na Ciebie każdego dnia
nic się nie zmienia, choć teraz już nie czekam

sama powiedziałaś, że musisz odejść
że zostać byś chciała mówiłaś też
nie patrzymy na miłość w ten sam sposób
i to jest jedyny prawdziwy powód

wyobraź sobie inne gwiazdy
inne światy tak odległe
i tak wiele sposobów
by poczuć to samo
czy powinniśmy kłamać?

a teraz do krwi... ścieraj ze mnie łzy
nie mów proszę, nie mów proszę nic

do bólu aż opadniesz z sił, nie zatrzymuj się
nikt tego nie widział, nikt nie dowie się

Edytowane przez lowroar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Witam na forum.

Primo minimalizm słów, a co za tym idzie jak najmniej zaimków osobowych: moich, twoich, swoich, swych, mych itd. Druga sprawa powtórzenia (Uwierzyć, uwierzył, czekam, czekałem)  nie były koło siebie spróbuj użyć  synonimów słów  lub wyrazić  dane emocje ciut inaczej.

Co się kryje za wiarą ??? Za tym czekaniem?? 

Przeczytaj jeszcze raz i zastanów się  co można  wyciąć, żeby wiersz nie stracił  sensu,  a jednak słów było ciut mniej. 

Usuń jak ja to mówię krzaki.

To tyle, bo nie mam za wiele czasu.

 

Pozdrawiam

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być – kwestia najważniejsza: Czy szlachetniejszym jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić przeciw smutków morzu I, stając w szranki, im kres położyć? Umrzeć – śnić; Nic więcej: snem światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które ciało niesie: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić nawet może... – Lecz niepewność drąży: W tym śnie zatraty, jakie sny nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Czasu na namysł nam trzeba – oto ów szacunek, Co czyni z bytu długiego – nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy, ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie – Niezbadanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca – ono mrozi zamysł, Sprawia, że dorzeczniej nam znieść takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wiekopomnej miary Zmieniają nurtu bieg pod tym naporem I zrzekają się prawa do miana - działania. Km
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...