Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- gatunek nie gra roli ..

~

Dwa świniaki, walczące w stadzie między sobą

normalnością gatunku, z którego pochodzą.

 

Wśród hierarchii społecznej pragną dominować,

by niechciani rywale byli pod ich wodzą.

 

Patologiczna przemoc w kanibalizm zmierza,

stąd wyżarte ogony, uszy, czy też boki.

 

Oglądamy to w chlewniach z pewną wstydliwością

- zachowania te przecież to ludzkości mroki ..

 

Czy tylko dawnych czasów możemy się wstydzić?

Rozglądnijmy się wokół - każdy przecież widzi

wzajemne podgryzanie bez cienia honoru

 

- niejeden z nas pasuje jako przykład wzoru -

~~

Opublikowano

- z przymrużeniem oka ..

~

(-) chcesz przepędzić od się smutki

walnij szklankę dobrej wódki ..

Znalezione obrazy dla zapytania e-gify

 

.. chcesz wydatek mieć nieduży

- pędź "krzakówę". Nawet z róży ..

 

- gdy kosztować ma niewiele

nastaw bimber z mirabelek -

 

.. wciąż Ci twój bimberek służy?

- pij go często. Będziesz duży (-)

~~

Opublikowano (edytowane)

- z listu do ..

...

Nie wiem, jak tam jest u was, lecz w mojej okolicy
lato gdzieś zatraciło słońcem pędzony bicykl
- więc wredny ziąb powrócił, wiatrem wspomagany.

Piwne ogródki wyschły, zakręcono krany,
skąd płyn złocisty ciekłby prosto w szklanic głębię.

Nie ma z kim tu pogadać - słowa więdną w gębie,
a samotnie, to piwo nawet mniej smakuje ..

Co mi po takim lecie? Pewno odchoruję
w humorach - nie fizycznie - owej aury skutki.

Lecz może nie narzekać i .. napić się wódki?!

Tak to zarządcy nieba prowadzą do grzechu
opilstwa i obżarstwa, gdy pełen uśmiechu
zasiądę gdzieś za stołem z jadłem i napojem.

Tu się zapewne schleję, napełnię spokojem
- a lato? Gdzieś daleko, w egzotycznych krajach,
gości bardziej fartownych humor zaspokaja ..

- zasyłam uśmiechy ..

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

WIERSZ O MIŁOŚCI (tytuł złożony z pierwszych liter kolejnych wersów) AKROSTYCH

~~

Wiosennym marzeniem

Inspirowany

Emanuję całym sobą

Radosne oczekiwanie

Spotkania na swojej drodze

Zwiastunki miłości

 

Odlatuję wyobrażeniem jej kształtów ..

 

Mimowolnie rozglądam się wokół siebie

I nagle dostrzegam ..

Łuna czarującego spojrzenia

Owładnęła moim sercem

Ściśniętym oczekiwaniem na jej przybycie

Co właśnie się stało ..

Iluminacja we wszystkich kolorach czerwieni ..

~~

Opublikowano

Metamorfoza

 

Urocza niegdyś postać

wypełniała

każde moje marzenie.

Do czasu.

Teraz ten sam obraz prześladuje mnie

w koszmarach sennych.

 

Brak możliwości resetu

winą Stwórcy.

Opublikowano (edytowane)

- oto i ona ..

.. promieniejący od niej powab
oplótł mnie 
niczym ramiona ośmiornicy
w obezwładniającym uścisku 
serca
tłoczącego do żył 
gorącą krew pożądania

to nie była miłość duchowa
a jedynie samcza chuć
domagająca się spełnienia

cóż więc mi pozostało
oprócz próby uwiedzenia jej

podszedłem z pewnym ociąganiem
i ..

.

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- ostrzegawcze co nieco, o portalu literackim Publixo.com .. 

~~

Publixo - portal literacki dla debiutantów i autorów z dorobkiem - tak też opisany jest we wszelkich informacjach. Lecz jak to się dzieje w wielu przypadkach haseł reklamowych, czy umów pomiędzy .. i tutaj można dostrzec drugie dno, widoczne jedynie dla tych, którzy zetknęli się osobiście z administracją owego portalu.

 

W bardzo ograniczonym skrócie - jako kilkuletni użytkownik owego forum - mogę streścić jednym zdaniem klimat tam wytworzony właśnie przez administratorkę o nicku LOTTA. Oto owa opinia:

 

Absolutnie dyktatorskie metody sprawowania władzy, oparte na kilku (jednym?) użytkowniku, pełniącym "zaszczytną" rolę TW (tajnego współpracownika), któremu wolno było do bardzo niedawna (dwa dni temu) wszystko, bez oglądania się na martwe przepisy regulaminowe, zastąpione tam w całości przez ową LOTTĘ. 

 

Trwało to nieprzerwanie przez wiele miesięcy (lat?), aż do chwili ujawnienia przez jednego z użytkowników korespondencji, która stanowiła dowód w bezprecedensowej propozycji, jaką otrzymał od tego właśnie TW za pośrednictwem zarówno poczty wewnętrznej portalu, jak i e-maila na swój adres. To publiczne ujawnienie owej, obrzydliwej propozycji, nastąpiło dopiero po pewnym czasie od wysłania na adres LOTTY pełnej dokumentacji tego incydentu, na którą to nie było żadnej reakcji z jej strony. Jak zwykle, sprawa zostałaby zamieciona pod dywan przez bardzo łaskawą dla owego użytkownika LOTTĘ, dlatego też musiała być ujawniona. Tu należy zaznaczyć - podkreślić - że to już była recydywa bardzo podobnego przestępstwa z jego strony na szkodę portalu.

 

Kilka słów wprowadzenia. Na każdym z podobnych portali istnieją grupki nawzajem się wspomagających użytkowników, zwane TWA - Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Otóż tenże użytkownik, niezbyt błyszczący talentem poetyckim - żeby dosadniej nie określić - był krytykowany bardzo często przez zdecydowaną większość autorów / poetów tam publikujących. Szczególnie zaś przez kilkoro z nich, których tutaj za chwilę wymienię, posługując się jednym tylko zdaniem z owej haniebnej propozycji zawiązania tajnej współpracy do ich zwalczania. Cytuję:

~~

"Proponuję cichą koalicję przeciwko janko i jego zausznikom : puszczykowi, lilly, piorko i leo."

~~

Wymienione tu nazwy osobowe to nic innego, jak nicki użytkowników z portalu Publixo.com

Takie postępowanie byłoby z reguły ukarane przez administrację każdego z podobnych tematycznie forum istniejących w sieci natychmiastowym, dożywotnim banem. Lecz nie na portalu, którym zarządza LOTTA.

 

Przypominam - to nie jedyny przypadek, gdzie ten sam użytkownik składał podobną propozycję. Wiele miesięcy temu właśnie owemu @janko również ją złożył, aby wspólnie wykończyć innego z użytkowników. Na ten, jak i inne drażliwe tematy, związane z jednym i tym samym ulubieńcem LOTTY było wiele dyskusji, ze skutkami wprost odwrotnymi. Otóż, karani byli właśnie ci, świadczący przeciwko owemu TW, a on sam coraz bardziej "obrastał w piórka", czując się całkowicie bezkarnym pod opieką LOTTY.

 

Słane też były monity w tej sprawie na adres właściciela forum, czyli Creative Media z siedzibą w Szczecinie - pozostały jednak bez żadnej odpowiedzi. Dopiero ujawnienie publiczne na stronie Publixo.com tejże sprawy poskutkowało w końcu (ale czy ostatecznie?) banem dla owego osobnika.

 

I tutaj niezrozumiała zapewne dla wielu - tragiczna w swoich skutkach - ciekawostka.

 

Takiego samego bana otrzymał za ujawnienie (no bo za co innego?) i w tym samym czasie (obydwaj naraz) użytkownik, który to nagłośnił całą sprawę. Zapewne w odruchu zemsty za miłego dla administratorki LOTTY prowokatora i szkodnika w jednej osoby, czyli owego TW (o nicku .. do wiadomości zainteresowanych).

 

Bardzo jestem ciekawy, co na to właściciel Creative Media, do którego owe monity mogły nie dotrzeć z powodu chociażby cenzury koleżeńskiej - przyjaznej dla LOTTY - jaka przecież mogła zaistnieć w sekretariacie właściciela. Tak czy inaczej, podobnej treści "donos" zostanie jemu dostarczony do rąk własnych przez mieszkańca Szczecina.

.

PS - obszerna dokumentacja korespondencji w posiadaniu autora tekstu

Regulamin Publixo.com

Ostatnie zmiany: 2019-07-17

I UŻYTE TERMINY I DEFINICJE

Serwis – serwis internetowy zarejestrowany pod domeną Publixo.com, umożliwiający zamieszczanie utworów literackich, którego właścicielem jest firma Creative Media, z siedzibą przy ul. Ruskiej 22A/6, 70-132 Szczecin.

 

dopisek autora tekstu
Ostatnie zmiany: 2019-07-17 - czyli dopiero po ujawnieniu publicznym poczynań administratorki LOTTY.


Dotyczy dopisania pkt. 6 w brzmieniu:

 

Administracja zastrzega sobie prawo do uniemożliwienia założenia nowego konta przez Użytkownika, którego poprzednie konto zostało zablokowane bądź usunięte, niezależnie od przyczyny blokady/usunięcia.

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- pisane na gorąco ..

 

Niezbyt radosny dzisiaj, niedzielny poranek
- rześkie powietrze niesie potężny głos dzwonu,
który z wieży kościelnej w moje okna głosi,
że mnie budząc, już innych do kościoła prosi ..

Prosi? Nie, on zwołuje nakazem swych wiernych, 
by właśnie czym prędzej w progi pospieszyli,
i mimo własnej nędzy, datek tam złożyli ..

No i po spaniu .. Wstanę więc po chwili,
zaparzę kawę, łazienkę odwiedzę,
no i właśnie już sobie na zydelku siedzę
pisząc te słowa - ot tak - dla zabawy.

Łyknę też sobie nieco przestudzonej kawy,
zagryzę jabłkiem, nim skończę z ową pisaniną.

No to "nara" - jak mówią - żegnam z kwaśną miną ..

Opublikowano

~

- jak Kargul z Pawlakiem, czyli sami swoi -
###

Późnym już wieczorem lipcowym (w sobotę),

a my - razem z sąsiadem - przegrodzeni płotem

jak Kargul z Pawlakiem, lecz tym razem w zgodzie

rozpijamy flaszkę bimberku na miodzie.

 

Zapijamy wodą źródlaną ze studni

- ta, coraz to mocniej we łbach naszych dudni.

 

To przez parne powietrze - tak sąsiad powiada;

ja się zgadzam z nim chętnie - popieram sąsiada

dopraszając się znowu - polewaj do szklanki!!!


Ot, sąsiedzkie rozmowy - żadne niespodzianki ..

~~

Opublikowano (edytowane)

folozoficzno / metaforycznie
(...)

słońce wschodzi i zachodzi

inaczej niż nasze życie

które to przepływa pomiędzy palcami

nigdy nie stojąc w miejscu

stara się uciec śmierci

która nie wybiera

lecz czeka nieubłaganie

aż kiedyś zapuka do czyichś drzwi

nikogo nie omijając

przy czym jest kończącą kropką

a nigdy wielokropkiem (.)

 

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

krowa na dachu

~~

ucieczka gigant

po schodach i przez okno

- krowa na dachu

~~

1685265350_krowanadachux460.jpg.5b04e82915fd46fd529e40c471c19d48.jpg

~~

PS - zdarzenie autentyczne

źródło:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

~

- z braku weny, czyli zwyczajny gniot ..

 

Słońce dogrzewa dzisiaj nad wyraz uczciwie,

więc znajdę sobie miejsce wśród kumpli, na piwie.

Nie można przecież kości wystawiać na grzanie

- te z wiekiem są już w bardzo opłakanym stanie ..

 

Dobrze z piwkiem, no i w cieniu

przesiadywać czas południa.

Tego życzę wszystkim leniom

- i by piwo było .. w studniach.

~~

Opublikowano

~~

Gorące lato i wolna chata
- śmigasz więc po niej nago.
Nagle ktoś puka, ubrania szukasz;
by się nie okryć blagą.
Wchodzi sąsiadka; niezwykła gratka
- w rozchełstanym szlafroku ..

Z tej oto racji - mąż w delegacji,
a ona tu "na boku"
chce się zabawić, przyjemność sprawić
sobie i sąsiadowi.

Więc co tu gadać - to nie wypada
odmówić jej w potrzebie.
Wino w kielichy (to dobra rada)


- za chwilę .. w siódmym niebie.

~~

Opublikowano

brak warsztatu

~~

Niezapisane słowem strzępy wielu myśli,
tkwiące gdzieś tam głęboko, ukryte przed światem,
ciążą mi coraz bardziej balastem niemocy ..

Brak mi słów dość przejrzystych,
by naszkicować obraz owych, cichych doznań
tworzących nowe treści;
bez potrzeby czerpania z dokonań już znanych

- coraz bardziej
uznaję się pokonanym ..

 

Opublikowano (edytowane)

doświadczenie życiowe


rzucił wszystko na jedną szalę

ryzykując wiele

gra była warta świeczki

 

zaginiony w akcji
odrodził się feniksem
doświadczając tych samych ran
co i kiedyś
- nic nowego

salon krzywych luster
ukazał wiele twarzy
bez makijażu

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

przemyślenia

 

balast pamięci

ugniata nasze dusze ciężarem niespełnienia

wielu realnych marzeń

zatraconych wraz z wiekiem

 

wciąż jednak zapisujemy księgę życia na Ziemi

mierząc się z losem na co dzień

i gotując go dla przyszłych pokoleń

 

- czas zatem na refleksję ..

Opublikowano (edytowane)

- nieuleczalnie ..
~~

Czas niepogody naszym uczuciom,

zaległych w chmurach podejrzliwości,

plotką zrodzonych.


W sercu zagościł cień myśli płochych,

mrożących dawnej miłości różę,

tutaj rozkwitłą ..

 

Tą, już przez wieczność krwawiącą zadrę,

nic nie jest w stanie wygoić szczerze.

 

Jedynie puder słówek rzeczonych

będzie tu więzią wśród codzienności.

 

Siewca zawiści plon swój znów zbierze ..

.

 

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- oto i ona ..

 

.. promieniujący od niej powab
oplótł mnie 
niczym ramiona ośmiornicy
w obezwładniającym łomocie 
serca
tłoczącego do żył 
gorącą krew pożądania

to nie była miłość duchowa
a jedynie samcza chuć
domagająca się spełnienia

cóż więc mi pozostało
oprócz próby uwiedzenia jej

podszedłem z pewnym ociąganiem
i ..

.

Opublikowano

chwała na wysokościach, czyli ..

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

źródło:

 

@

Dzięki partii - rządowi, który ona tworzy

mamy wreszcie uczciwość sprawiedliwie prawą.

Polityk pochłonięty pracą - nie zabawą,

musi podołać roli nawet wśród przestworzy.

 

Druga osoba w państwie - bo o niej tu mowa,

nie wyrzekł się rodziny. Ją to w samolocie

podejmuje z czułością. Jak wzorowy ojciec,

co swoich możliwości przed nimi nie chowa.

 

A my - obywatele wspólnej nam Ojczyzny,

winniśmy z tej postawy być dumni przed światem,

że tak wybitny człowiek jest też naszym bratem,

co knajacką pazerność ma zamiast charyzmy.

 

To nic, że biedne matki odmówią swym dzieciom

nawet tanich przysmaków, bo je nie stać na to.

Zabiera im tą możność właśnie tenże tato,

uszczuplając skarb państwa swą postawą krecią ..

Opublikowano

- okrucieństwa losu ..

 

trącone struny wspomnień

wybrzmiały cichym jękiem

utraconej miłości

tkwiącej głęboko w zakamarkach serca

 

dumą obrosła zazdrość

przetrwała tak lat dziesiątki

nigdy nie będąc pewną prawdy

 

echa dawnych wydarzeń

do dziś jednak powracają w obrazach

malowanych słowem je pamiętających

czy też przesłonionych złudą

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...