Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Piętnasty dzień marca ...

 

... dziś pogoda kiepska,

na stole salceson, musztarda sarepska

no i pół literka zacnej okowity.

 

Tak się bowiem złożyło, że nie ma "k o b i t y"

- wyjechała na wieś, do swojej rodziny.

 

A my urządzamy kumpla imieniny,

składkowe - wiadomo - nikt z nas niebogaty,

dobrze, że się znalazło kawał wolnej chaty

u słomianego wdowca - mówię tu o sobie.

 

Kumple zmartwieni mocno, czy też się wyskrobie

na kolejną flaszeczkę - chyba to już piąta.

 

Ja z kolei wiem przecież, że trzeba posprzątać

zanim "k o b i t a" wróci, by uniknąć piekła.

Lecz wódeczka mnie także już mocno urzekła,

więc szperam po szufladach, by znaleźć gotówkę.

 

Wiwat, mości panowie!!! Znalazłem tam stówkę,

gdzie nigdy nie zaglądam. W przyprawach ziołowych

"s k i t r a ł a" ją małżonka. A jam już gotowy

przyprawić mocniej głowę. I tak też zrobiłem.

 

Cztery flaszki wódeczki za nią więc kupiłem

- za resztę salcesonu, bo skończył się właśnie.

 

Wtem żona drzwi otwiera ... niech to piorun trzaśnie!!!

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

sterowalne zbydlęcenie (z cyklu 'Warkocze myśli')

~

sterowalne zbydlęcenie

dziś jedyną drogą dla osiągnięcia celu

jakim jest władza polityczna

uzyskana za pomocą

obłudnych obietnic i czarnego pijaru

 

w dobie coraz bardziej rozbudowanych

elektronicznych środków przekazu

wpajających nam jedynie słuszną prawdę

nie mamy już chęci samemu dociekać

wiarygodności danej osoby

i jego kolejnych obietnic

 

zbyt często zawierzamy

słowu mówionemu jak i pisanemu

w swojej naiwności wiary w bliźniego

 

jesteśmy więc skazani

na własną jedynie wyobraźnię

mogącą przy pewnym wysiłku

oddzielić ziarno od plewy

~~~

Opublikowano (edytowane)

- pomarzyć, dobra rzecz ..

~~

Niemierzalna limes wieku

dla porywów serca,

sprawia wciąż kłopotów wiele

- nawet sporo ..

 

Wyjdziesz sobie na spacerek (solo)

wiekowy człowieku

(przeważnie w niedzielę),

kiedy bóstwa wystrojone w przyciasne spódnice

paradują tuż przed tobą ..

 

Za nic masz kostnicę,

która czeka już na ciebie

(ponoć tak mawiają),

wolisz pobyt w siódmym niebie

- znów ich zrobisz "w jajo" ..

 

Kawiarnia, wino i spacer

w wiosenną noc księżycową

- niczego Jej nie obiecuj

(zachowaj się honorowo)

lecz dąż ku bramom raju

 

- one tam ciebie czekają -

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

chwasty również miewają piękne kwiaty

~

Ogrody Semiramidy - we mnie z marzeń wzrosłe,

pną się po krętych zwojach wśród szarych komórek,

kształtując nieporadnie surową naturę,

jaką los mi przydzielił .. 

 

W czas późny przeniosłem

pielęgnację gazonów, rabat, czy rozetek,

które wciąż wyrastają słowem wierszowanym

- często pokryte chwastem, zapewne niechcianym;

ten stanowi dla duszy dbałości podnietę.

 

Tak - jak zwykle w przyrodzie - mija czas kwitnienia,

lecz tutaj nie ma wiosny - wszystko kończy zima,

staramy się jedynie wciąż kroku dotrzymać,

zanim zapadnie wyrok, by wejść w kręgi cienia ..

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~

Felek malarz z Powiśla (Warszawy)

malował kiedyś żonę. Dla wprawy.

Chciał tworzyć akt kobiecy

- lecz ta nie zdjęła kiecy.

Wokół pustki, nikt nie był ciekawy.

 

~~

Manipulo - znany krętacz z Wiejskiej

coraz bliżej jest do swojej klęski.

Życzę mu tego szczerze

- i na dodatek wierzę.

Nie pomogą mu geny judejskie.

 

~~~

Koleś, co mieszka sobie w Czaplinku

handlował kiedyś bimbrem na rynku.

Kontrol, no i Policja

- od bimbru prohibicja.

Dziś ryje gwoździem w więziennym tynku.

Opublikowano

z daleka od kla ki kla ki


Śniłem kolorowo, wśród kwiatów i motyli
na łąkach, późną wiosną, gdzieś nad brzegiem rzeki
- lecz nie wiem, czy to zdrowo zbudzić się po chwili,
i ujrzeć stolik nocny. Na nim różne leki
z przeznaczeniem wiadomym. Obok napój stoi ...

Sen, jawa - wszystko razem - mocno niepokoi,
czy zdołam zasnąć znowu i nieba przychylić
skołatanej głowie?

Czy wstawać do tworzenia tekstów byle jakich
- ja za nie już nie czekam żadnej, próżnej klaki ...

Opublikowano (edytowane)

uświęcona rzetelność

$
Była młoda, chciała wiele
(a mieszkała przy kościele ..)

 

Okazja trafiła się szybko ..
+duszpasterze+ z jej to ci..ą
wyprawiali to, co chcieli.

Lecz za to każdej niedzieli
zbierali na tacę żwawo;
by nie kończyć z tą zabawą.

 

Teraz w luksusy obrasta
- boć to też kapłańska kasta ..
$$$

.

Edytowane przez bronmus45
drugi z kolei wers umieściłem w nawiasach (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Bumerang wspomnień

~~

Bumerangiem wspomnień

powraca wciąż żywy obraz dni minionych

z odległego dzieciństwa,

wśród beskidzkich lasów, porosłych na wzgórzach.

 

Dołem płynął strumyk,

zbierający wody z topniejących śniegów,

lub ulewnych deszczy w różnych porach roku.


Rósł on w groźną rzekę, rwącą swoim nurtem

poza zwykłe koryto wyżłobione w skałach,

nabrzmiałą kolorem wypłukanej ziemi,

przynosząc wraz z sobą

wiele jeszcze świadectw, tak niedawnej wojny.

 

Obrazy stracone wraz z upływem czasu,

żałośnie bezpowrotnie dla dawnych tambylców

- bo gdy wracam w te strony, są już zgoła inne,

z regulowanym ciekiem i asfaltem drogi ..

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

- a ja już czekam lata ..

~~

Upojne noce w namiotu cieniach

- gdzieś tam z oddali słychać szum morza,

nad widnokręgiem świetlista zorza,

dopełnia sytość żądzy pragnienia.

 

Krzyk mew przyzywa sennych do życia

- plaża wciąż pustą. Nago w kąpieli,

wnet drwią wesoło z ciał swoich bieli,

tam, gdzie przed wzrokiem część do ukrycia.

 

Palnik gazowy - woda już syczy

na pierwszą kawę tuż o poranku

którą wypije dwoje kochanków

 

- więzi zerwane małżeńskich smyczy ..

~~ .. ~~

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu publikacji / dodano obrazek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- b i a d o l e n i a ..

~~

Odchodzi wreszcie zima, czas przywitać wiosnę,

z zielenią traw i pąków na bezlistnych drzewach,

gdzie wkrótce ptak zasiądzie, a nawet wyśpiewa

swoje trele gatunku. 

 

Skończą się żałosne

narzekania na mrozy i śnieżne zawieje.

 

Gdy słońce swoim żarem nas wkrótce zaleje,

nadejdzie znów kolejny czas na biadolenie ..

 

.. że te prażące ciało, słoneczne promienie,

są trudne do zniesienia. Czekamy więc nocy,

lecz i ta bardzo często potrafi zaskoczyć

rozgrzaną atmosferą, więc brakiem ochłody.

 

Ciągniemy do napoi (niekoniecznie wody)

- w rejs wychodzimy pieszo, z gotówką w kieszeni.

 

I nikt tego zamiaru nie zdoła odmienić ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Podwykonawcom "dobrej zmiany"

którzy o sobie tak sądzicie

no i że wy tu przecież "PANY"

bo dziś jesteście "przy korycie"

radzę poważnie - zróbcie sobie

rachunki sumień z waszej pracy

bo wielu sądzi o was przecież

że to wy właśnie ci łajdacy

którzy prowadzą kraj w ruinę

sami czy też wam tak kazano

lecz w każdym razie waszą winę

przyszłość osądzi. Owo wiano

jakie wniesiecie z naszej biedy

Naród pozbiera w zbiorczą kupę

i nie wystarczy wam już wtedy

lizać ważnemu jego .. jupę

Opublikowano

sentencja polityczna

Absurdów broni cisza,

wymuszona zaskakujaco dławiącym ćwiekim,

wbitym w trzeźwe umysły.

 

Rykoszetem paradoksu może powrócić

w najmniej oczekiwanym momencie ład,

stawiając z powrotem na nogi

obalone prawidła.

Opublikowano (edytowane)

odwieczne zależności (4 = suma)

 

++++

Spojrzyj oczyma duszy w tajemnic skryte wątki

- dojdź tam, gdzie ich początki, a wiele przeszkód skruszysz.

 

Echa z dawnych twych wcieleń istnieją w genach życia

- od ich właśnie odkrycia zależy bardzo wiele.

 

Karma odwiecznie żywa, toczy się w jaźni kole

- dzisiaj spełniane role są takie, jakie wzywa.

 

Dziś ty przyszłość budujesz istnień sobie nieznanych

- te właśnie losu ramy w spadku im aplikujesz ..

=?

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

w sidłach Amora

 

Fluidem strużki wdzięków przenikasz

w głąb jestestwa

zmysłami pierwotnymi szarpiąc wnet chuci struną

melodii drgań atomów tworzących nowe pieśni

buzujące w ośrodkach krwioobiegu uczuć

 

Istniejesz w ciągłym pędzie bez żadnych ograniczeń

miotając wokół siebie

sieci powabnych czułek zdolnych dokończyć dzieła

 

Tak oto świat się zrodził i wciąż pączkuje nowym ..

Opublikowano (edytowane)

- na marginesie zdarzeń ..

 

(...) w dniach pełnych sprzeczności

wyizolowanych pomysłów goniących przez publikatory

zwyczajni ziemianie

niespełnieni w porządkowaniu planety

na której przyszło im żyć

 

atomy masy ludzkiej

wprzęgnięte w machinę

coraz mniej od nich zależną

 

tak kształtowana cywilizacja

samoistnie zmierza ku przepaści

 

prochem byłeś

- nadal jesteś nikim

pozostając na zawsze przedmiotem

w rękach obłudników (...)

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- rzewne pienia ..

 

Wiosennym deszczem spadasz na mnie 

tęsknoty echem tamtych dni

kiedy to tuląc się do siebie - gdzieś do kafejki żeśmy szli ..

 

.. a podczas przedwieczornych chłodów

czuliśmy w sobie wiele głodu 

bliskości ciał gorących serc

 

Dzisiaj ulotne te wspomnienia

są nadal cząstką mego życia

I nic tu nie mam do ukrycia - że są to ciągle rzewne pienia ..

Opublikowano (edytowane)

obrazek przedwiośnia

wiosennorześkie kolory

zielenią dominują w odsłonie pośniegowej

syconej blaskiem słońca

a jego promienie niosą ciepło życiu

buhającemu zewsząd

w swoich nowych wcieleniach

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

hamulec bezpieczeństwa
~
(...) wiosennym serca biciem
wznosisz się w czułe sfery
- gdzie czerwień (same kiery),
formuje twoje życie (...)

 

Dama kier - czysta karta,
którą poznałeś właśnie,
zanim żar w tobie zgaśnie
da odczuć, ile warta ..

 

Droga do bankomatu
już znana ci na pamięć
- wnet konto się załamie
w debecie, wraz z wypłatą.

 

Do urlopu letniego
nie masz nawet co wzdychać
- finansowa dziś "kicha"
wskaże, żeś jest .. lebiegą.

 

Powstrzymaj więc natychmiast
gorącej krwi krążenie,
przestając być jeleniem
dla łań. Są milsze panie ..
~~~

Opublikowano (edytowane)

szewski poniedziałek
~

Pół setki poniedziałków
(i jeszcze ciut w zapasie)
przecierpieć musi w roku
mistrz dratwy - szewczyk Stasiek.

 

Bo od jego to fachu
wzięło się powiedzenie
o szewskich poniedziałkach
- stąd też owo cierpienie -

 

Ja "nie chcem, ale muszem"
- tak zda się nam tłumaczyć,
gdy ktoś mu w poniedziałek
naprawę zlecić raczy.

 

Staś właśnie leczy kaca
- dratwą go nie zaszyje -
więc buty przynieś jutro
- dziś nie ma czasu. Pije ..

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

dotykiem marzeń

~~

powiew wiosny z lekkością muślinu

łechce nasze czułe zmysły

otwarte na zapachy fiołków

błąkające się w marzeniach

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...