Piotr Zbierski Opublikowano 8 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2005 Jestem powoli, wynurzam szybko czcionkę z tego, co mam na sobie Choćbym nawet zmienił Słońce – nie pamiętam jak nazwać podłogę, na której stoję Ostrożnie aż do przeczekania kleje stopy śliną mamrotania Bezfonicznie nucę cichość. Grunt musi przecież być wybielony aż do prostopadłych włókien które machina czasu ustaliła na gwiazd fundament A gdyby tak oszukać znaki zapytania Wymazać wątpliwości Odbić się od kalki wiedzy – prostując niejasny szmer, Szczęśliwy na zawsze ten, kto nie wie – - teraz trochę wyżej, szyję przecina granica trochę wyżej, Strzał! z jasnożółtego dymu uwolni się tabliczka, która cofa znów o dziesięć pół Czy więc z głowy da wyciągnąć się śrut, co rakiem komórek, szczypcami sprzeczności? oszustwo na nic Ja skulony nieco nad podłogą czuje dym. Zbliża się, a przy niej nie wypada czuć popiołu swoich zmysłów, z których wyciśnięte słowa podsycają ogień - Cześć. Co słychać - Wszystko gra, u ciebie? - U mnie też milczenie
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się