Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      graphics CC0

 

po Bańskich Łąkach spaceruje Mokosza

wilgotna jak ziemia na piersi niesie pająka

a pająk plecie sieci na posag

bo chce pójść za mąż - za pana Makosza

Makosz bóg Zrębu Wiergu i Bytu

u prząśniczki siedzi jak anioł wśród wrzecion

Dzięgle - Działowie gusła dobrobytu

rody słowiańskie z bogów - z parazwierząt

na niwie Źrzebu - zrębu czyli losu

przejdzie Mokosza po polu konopnym

skrzydlate wilki dostarczają posług

jeże i sowy i zioła napotne

gaje wiązowe może białodrzewie

budują nastrój tańczą Odmienice

Dólki czy Dole - ja sam wcale nie wiem?

przez złote sito mokoszowe życie

w Wierg czyli w los pająk wplata Baję

to świat materii Bańskich Łąk to przędza

która złe moce goni i przepędza

na brzegu Nawi u stóp Gór Stołpowych

plecie kądziołek dywan zielonkawy

Święto Mokridy bogów plan celowy

las pomierchany z paproci i trawy

idzie bogini między kątynami

w ręku hak wędy motek wełny logo

i czesze Nieci mołta niteczkami

mokrokrzewiąca pokropiona wodą

rześki wiatr niesie mżystą pasmanterie

wieszczbiarzy modły przepowiednią zdarzeń

Nieci to sznurki wplatane w materie

teoria strun? - w słowiańskim wymiarze?

--

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Dola moja, niedola na Trygława i Swaroga
w tych dąbrowach, w tych wądołach 
gdzie raz po raz diaboła widziano 
i widziadło chłopa w bagno wessało:
- był Jasiek Jaśka brakło i nie ma go
tu Licho nie śpi wcale gotowe capnąć za łeb 
ze wszystkich tętnic upuścić krwie ci pane
tu Dadźbóg na niebie zawiesił swą tarczę 
a świata w cztery strony bacznie spoglądają cztery twarze
choć dawnych bóstw pod sandałem upadły ołtarze 
tysiąc lat wstecz.    

;)

 

'pomierchany'? - nie powinno być zmierchany? Jeśli to z gwary od 'mroczyć się'.

 

Kłaniam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

"Okrutnie" fajne :) Dodola, Niedola i Odola. Pierwsze z tych jej wcieleń oznacza Dobrą Dolę, drugie Złą Dolę a trzecie Odmianę czyli Dolę Zmienną. Dodola rządzi losem-dolą czyli żywotem człowieka na Ziemi. 

 

Z tym językiem to same kwestie sporne ;)

 

Słownik dyferencyjny gwary Dragonowej.

Dyferencyjny czyli dotyczący sporu, będący przedmiotem sporu, sporny. Dragonowa to wieś w pojewództwie podkarpackim, mająca bogate tradycje sięgające XIV wieku. Do XV trwało średniowiecze.

 

mierchać się || mroczyć się |m’iyrxać śy || mročyć śy| cz. ndk. ~ pomierchać się || zamroczyć się |půmyrxać śy || zamročyć śy| dk.ściemniać się’

 

"las pomierchany z paproci i trawy" - pomierchany w sensie zaciemniony, pomroka leśna, ciemo od gęstwiny, w gąszczu.

gęstwina, gęstwa

1. «gęsty las, gęste zarośla»
2. «stłoczenie ludzi lub przedmiotów» paproci i trawy w tym wypadku.
 
Thx Czarek. Fajnie że odwiedziłeś. Pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • na ostatniej stronie albumu ciemna strona księżyca w oknie kilka niewyekspediowanych gwiazd to nie spam wielki wóz odjechał w ciszy smakosze nocy kołyszą się w hamaku nocy
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton dzisiaj jest otwartym brzuchem rozprutym nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują jak świeże mięso na haku zaułek oddycha parą z kanałów neony tną siatkówkę na plasterki świat ma atak padaczki pieni się na chodnikach każdy zaułek to zgrzytanie zębów o szkło tu gdzie śmietnik rzyga krwią z ubojni a mur pamięta więcej potu niż modlitw stoimy blisko za blisko – aż trzeszczy między nami brakuje miejsca na oddech zamykasz oczy liczę twoje uderzenia serca raz dwa trzy miasto czeka powietrze ma smak zużytej waty szklanej dławi, osiada na dnie płuc jej płaszcz to skóra którą zdzieram zębami jak z padliny nasze ciała płoną jak trupy jest zimno moje dłonie nie pytają wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół moje ciało w twoim to jedyna szczelina w żelbecie której jeszcze nie zdążyli zalać między nami zwarcie goły kabel pod napięciem skurcz wykręca palce na biodrach twoje piersi - dwa ciepłe wzgórza kładę na nich zmęczoną twarz pachną słońcem którego ten zaułek nigdy nie widział twój pocałunek na mojej szyi jedyna modlitwa jaką pamiętam kiedy wchodzę w ciebie nie szukam walki szukam ocalenie stajemy się jednym rzeźbionym z czystego światła ogniwem w łańcuchu który trzyma ten świat by nie runął nam na głowy twoje ciało lśni młodością mały pieprzyk na piersi blizna na brzuchu zapach twoich perfum to chemiczny atak słodki gaz bojowy w środku rzeźni kręci się w głowie chce się wyć do betonu usta nie mówią usta to rozszarpana rana zszywana na brudno w bramie zardzewiałym drutem tłumiona twoją śliną bez znieczulenia na żywca miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy czy jeszcze drgniemy jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale które przeoczyło odkażanie oddech wpada w oddech miasto dławi się własnym tętnem próbuje nas wypluć - i nie może cegły wrzynają się w łopatki miasto chce nas żywcem wmurować w siebie pęka tynk pod twoim ciężarem ściana nie chce być świadkiem czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych co zdążyli nas przeżyć my jeszcze nie my jeszcze w sobie to nie jest czułość to odruch przetrwania panika ciała że za chwilę znów będzie samo noc trzyma nas tylko dlatego że miasto zapomniało zgasić światła świt zabierze wszystko co teraz drży dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta gdzie miłość nie ma imienia ma tylko puls temperaturę i ślady miasto zliże nas z asfaltu zanim przełkniemy własny strach ale ciało zapamięta tatuaż z twojego jęku          
    • Dwa cienie przeszły obok
    • Śnieg to jest taka gumka myszka. Pęcznieje zieleń w zwartych listkach. Cały świat z okien znów malutki i zobacz, pierwszy raz się zmaga pączuszek drzewa, z planetą ziewa.    
    • @Marek.zak1 Marek, oberwie mi się za ten wierszyk :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...