Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Znacie? To poczytajcie.

Wszelkie podobieństwo...,         ...jak najbardziej zamierzone :)

 

1. 

stoi na stacji bardzo cierpliwie

sama nie ruszy bez maszynisty

wydaje dźwięki bo ma serce i duszę

choć pod postacią kotła i pary

 

zawiezie cię w góry lub nad morze

na wschód lub na zachód

bez względu na pogodę

chociaż to nieraz trudne

 

doczepiono do niej wagony

nikt nie zgadnie co się w nich mieści

próżne lub pełne jest jej obojętne

dużo w niej prawdy minionego casu

 

2.

Stoi na stacji lokomotywa

ciężka OGRomna i pot z niej spływa

stoi i nigdzie się stąd nie rusza

choć para bucha spod jej podbrzusza

Widać że długo tutaj tak stała

albowiem już jej oliwa 

zjełczała

 

3.

      może by tak inną wersję:

 

płynie przez morze lokomotywa

w ładowni promu - tak czasem bywa

dla maszynisty to radość wielka

bo nie omija go dziś kolejka

i o śledzika jest łatwiej tutaj

a te zjełczałe - za burtę rzuca

:)

 

4.

Nie potrafię rozwiązać zadania

by nasze pociągi spotkały się

w tym samym miejscu

o tym samym czasie.

On pędzi z punktu A

ja tkwię w punkcie B.

W wagonach pomieścił

to wszystko czego

potrzebuje każda kobieta

całą symfonię uczuć

i każdą z melodii życia

łącznie z fortepianami

których struny drżą

w pudłach rezonansowych

na myśl o wspólnym

przeżywaniu muzyki

Nie wiezie mi

jedynie

 

słuchu.

 

5.

Jan_Kowalski wracał ciuchcią z wczasów z Warny

taki opalony, że był prawie czarny.

Skini na peronie byli mili.

Udał maszynistę - go nie zbili.

W elektrycznym, jego wybieg byłby marny.

 

6. 

Stoi na stacji parowa lokomotywa.

Pamiętam, gdy lat miałem kilka naście chyba,

wybrałem się do babci z moim kuzyniakiem.

Czasami trzeba było być wielkim cwaniakiem,

by znaleźć jakieś miejsce siedzące w przedziale.

Jadąc razem, tę sztuczkę robiliśmy stale.

Kuzyniak słabnącego zazwyczaj udawał.

Ludzie miejsce robili sądząc, że ma zawał.

Dopiero po dwóch stacjach mu się polepszało,

gdy nam po tym czasie dobrze się siedziało.

Ale raz się zdarzyło, że my wysiedliśmy,

bo odporni na ostre wonie nie byliśmy.

Usiadły razem z nami okropne grubasy,

co miały na śniadanie czosnkowe kiełbasy.

Już po kilku minutach nieznośny był zapach

odbijania jedzeniem i potu spod ich pach.

Po dzień dzisiejszy zaduch dobrze ten pamiętam,

dlatego jem kiełbasy od wielkiego święta.

Dopiero z wiekiem sobie to uświadomiłem,

by nie czynić nikomu, co mi też niemiłe.

 

7. 

Rzekł raz kiedyś Kot do Misia,

gdy się doń na chwilę przysiadł:

- Zanim para tłoki ruszy,

nie każ cierpieć mojej duszy.

Pakt o niepaleniu zawrę,

gdy mi udostępnisz gawrę.

 

- Moim Twoje jest cierpienie,

lecz decyzji swej nie zmienię.

Jest jedyny na mnie sposób,

gdyż nie znoszę papierosów.

Jeśli związek chcesz ocalić,

przestań wreszcie przy mnie palić!

 

Po czym pchnęła go "niechcący",

do przedziału dla palących.

A jeżeli się... uwędzi?

Komu potem będę zrzędzić?

Chociaż z niego jest niecnota,

jak nie kochać tego Kota...(?)

 

8.

Stoję jak urzeczony przed wielkim parowozem,

bo tym razem po torach namiętność całą wiozę.

Nie jest to kontrast uczuć zwiewnych i delikatnych

w przeciwieństwie do siły parcia w tłokach drzemiących,

lecz raczej przekonanie o potędze miłości,

której żar w moim sercu na dobre już zagościł.

 

Każda chwila bez Ciebie, zdaje się stracona.

Chcę nakarmić tęsknotę, mając Cię w ramionach.

Marzę, by odwiedzać intymność naszych lasów,

uratować od mrówki od czasu do czasu,

zatopić się w gorączce misiowego futra,

na całą przylgnąć wieczność, tak jak dziś do jutra.

 

Obraz Twojej postaci jawi mi się jak żywy

w obłokach gęstej pary z kotła lokomotywy.

Wyobraźnią rozbieram ten cud myśli technicznej

mimowolnie kojarząc, że wnętrze też masz śliczne.

Czerwień elementów kół, kontury ust maluje

i skłania do sygnatury:

                                         jak zawsze całujem.

 

9.

Kolejarz na stacji Maksymilianowo,

w przydworcowym barze nałupał się zdrowo.

Wzrok się zrobił jakiś krótki -

nie mógł trafić do swej budki.

Na torze natknął się na zderzak. Czołowo.

 

Penetrował wnętrza dróżnik Jędrek z Bytomia,

bo go bardzo kręciła zwierząt anatomia.

Nie udało mu się z ptakiem,

więc na owcę siadł okrakiem.

Nie pomyślał jednak, że to będzie... sodomia.

 

10.

"Stoi na stacji lokomotywa..."

 

(o)parą owiana i Celsjuszami

Tłustość oliwy połyskuje

na antracytowej fakturze hydrauliki

Tylko karmin przeciwwag wyraźnie

odznacza owale kół

od srebrno-rdzawych profili torów

 

Niczym chlorofilowe pnącza bluszczu

ciągnie za sobą zzieleniałe pudła

by po zmroku przemienić je

w ochrowe mnogokropki

przecinające ultramarynę nocy

 

W nich rozmaitość woni

od mieszanek piżma z nazwiskami celebrytów

po konglomeraty mocznika z acidum lacticum

w różnych proporcjach i stężeniach

przemieszane z zawartością atomizerów

 

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

 

Niebawem żonkilowa żółcień

wyłaniająca się z czarnego

gabardynowego rękawa

da sygnał do odjazdu

 

"...Nagle - gwizd!

Nagle - świst!

Para - buch!

Koła - w ruch!,..."

 

26.03.2018

 

11.

Stoi lokomotywa na stacji Kudowa,

z wagonami pełnymi, do jazdy gotowa.

Peronowy zawiadowca

miota się jak błędna owca,

bo mu gdzieś zginęła... "lista kolejkowa".

 

Obsługa WARS-u z pociągu na stacji Kielce,

żwawo wybiegła na tory, strapiona wielce.

Zaczęli gonić Jeżyka,

co podkładami pomykał,

by igłami zastąpić złamane widelce.

 

12.

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład stacja

 

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład spacja

podkład spacja podkład spacja podkład stacja

 

13.

W tym miejscu miał się pojawić wiersz inspirowany

występem Johna Cage'a z 1952,

tylko nie wiedzieć dlaczego, w moich oczach

ta kapustka... (?) 

Najwidoczniej, cała para poszła w gwizdek.

Ale ale; dojeżdżamy już do mojej stacji.

Wysiadam.

PA!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez BezAtu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Wiersz godny uwagi, bardzo dużo podobieństw zamierzonych: 

Kot

Misio

całujem

Jędrek

Maksymilianowo

bluszcz

wiersz inspirowany występem Johna Coge’a z 1952r.

 

Na razie tyle wyłapałam :)

Wrócę tutaj

Miłego :))

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Panie Marcinie,

bardzo dziękuję za czytanie, komentarz i powitanie. To miłe, ale nie zostanę tutaj długo. Zalagowałam się tylko na tę konkretną okazję. Chciałam zrobić dowcip mojemu tacie, ale nie udostępnił mi swojego nicka, więc pisałam skojarzeniowo manierą innych Autorów, czasem wykorzystując nicki, imiona ich bohaterów, formę pisania, czy nawet interpunkcję, starając się w ten sposób naprowadzić czytelników na właściwą osobę. Tak więc,  nie mogłam tych utworków rozdzielić i opublikować pojedynczo, jak też umieścić całości w warsztacie, gdyż nie aspirowałam do osiągnięcia jakości twórczej poszczególnych Autorów i nie było moją intencją je doskonalić. Sama na co dzień nie piszę, stad być może moja warsztatowa kanciastość. Jeżeli ktoś się tutaj odnalazł,  poprawi to całkowicie po swojemu; zaś moja publikacja była jedynie żartem. 

Przy okazji przepraszam wszystkich "inspiratorów" jak i pominiętych, ale dobór Autorów był całkiem przypadkowy.

Wyszła magiczna liczba 12, w sam raz na okoliczność Świąt Wielkanocnych.

Pozdrawiam zatem, już poświątecznie.

Edytowane przez BezAtu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Brawo MaksMaro!

Poszła Pani właściwym tropem i świetnie się odnalazła. Świadczy to o Pani fajnej osobowości, wyrażanej przez poczucie humoru,  stosunek do zabaw i otwartości, przy jednoczesnym utrzymywaniu prawidłowego dystansu do swojej osoby.

Można tych cech pozazdrościć :)

 

Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

BezA

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A ja widzę, że uderzyłam w stół...

Tak, ma Pan rację Teslicusie, że jest obecny, ale na tyle, na ile był mi potrzebny do przywołania utworu. Jednakże w tym kontekście, chyba odpowiedniejszym byłoby słowo "nieobecność", chociaż całkowicie go nie przekreślam; a wręcz przeciwnie. Gdyby udało się Panu wydać tom lub nawet tomik literacki, zawierający podobne dokonania, to wróżę temu przedsięwzięciu duży sukces komercyjny. Wystarczy tylko odpowiednio ustawić cenę, tzn. poniżej cen tytułów funkcjonujących już na rynku, takich jak: Brulion gładki czy Notatnik.

Życzę sukcesów i pozdrawiam.

P.S. Moje końcowe PA, należało odczytać jako Prima Aprilis:)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Szkoda że nie zabawisz dłużej. Dałem radę przeczytać wszystko ładny miks osobowości :)

PozdrawiaM

 

Loko- motywa olej ma przedni

Pasażerowie tylko nie wsiedli 

Kiedy zdyszana wpadła do miasta 

Trochę kanciasta 

 

Trochę za dużo prycha i dyszy

Kocioł klekocze czy ktoś to słyszy 

Ona na węgiel na domiar złego 

Więc nie jest Eko

 

Chociaż szydzili i podśmiewali

Puściła parę ruszyła dalej

Przez łąki pola przez stary trakt

Bo miała takt

To to tak to to tak 

a to tak :)

Edytowane przez Marcin Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jakbym Cię BezAtu skądś znała? I jeszcze wyrazy lub związki wyrażeniowe, które są mi bliskie to:

niecnota,

tłokach drzemiących,

nałupał się zdrowo, 

ultramaryna,

błędna owca.

 

Pozdrawiam serdecznie,

może zostaniesz albo zajrzysz od czasu do czasu?

Opublikowano

Hm, ja swoje lusterko znalazłam. Pouczające doświadczenie.

Zidentyfikowałam też pozostałych autorów, a przynajmniej takie mam wrażenie (prócz 6, nie moge sobie przypomnieć nicka).

Szacun za karykaturę. To spora umiejętność.

bb

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Szacunek kieruję w Pani stronę, za normalne potraktowanie tej publikacji i powyższe słowa. To znacznie więcej,  niż moglam oczekiwać po wpisie utrzymanym w konwencji żartu. 

A 6, chyba się niedawno odświeżyla.

 

Wyrazy serdeczności i uśmiechu ☺BezA

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ale w  "13" chodziło o oko, nie o szaleństwo. Po polsku:

"Lewym okiem świstak zerka:

nicość zwija w te sreberka...". 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Szanowny Panie Marcinie, 

gdyby Pan wiedział, jak bardzo nie znoszę pisania...:(  Ale piszę. Teraz pracę, a potem czeka mnie 6-cio miesięczne stypendium, więc rozłąka z portalem wydaje się być nieunikniona. Jednakże, tak.Pan pięknie zachęca, że obiecuję zaglądać tu przy każdej sposobności. Jesteście Państwo wszyscy cudowni i warci, aby Was czytać. Nie piszę więc zegnajcie, a do miłego poczytania☺

Pozdrawiam bardzo serdecznie. 

BezA

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Prawda

       

      Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lucienne najważniejsze w życiu:)
    • @Proszalny chachacha...   @Proszalny dziękuję!
    • Prawda   Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.    
    • Nigdy nie przerobiłem. Siedem lat gniłem Pijąc swoją własną krew.   Udław się kurwa łzami. Zdechnij pomiocie. Spłoń, nie chcę cię widzieć.   Dostarczono: 01:27  
    • Znudzone wrony dziobami kłapią gdzieś pod Gołdapią i muchy łapią. Zerkają na Zosię, co ma muchy w nosie i wciąż kłapie dziobem pod Gołdapią.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...