Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

~~

Zobaczyłem Jędrka, na ramieniu wędka

- a w ręku koszyk z wałówką.

Pytam, dokąd zmierza, odpowiedział szczerze

- potrzebna mu jest gotówka.

Jeśli złowi ryb wiele, na kotlety je zmiele

- te sprzeda na rynku we wtorek.

Piwa nakupuje, kumpli poczęstuje,

by wspólnie poprawić humorek.

Bo tak się żyć nie da, gdy w kieszeni bieda,

a inni full auta - wypasy.

On tylko od święta, odkąd to pamięta,

mógł zeżreć kawałek kiełbasy.

 

Pokiwałem głową nad ową tu mową

- a znam jego codzienne życie.

Nie będę mu wciskał, by pracę odzyskał

i nie tracił wciąż czasu na picie ..

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~~

Zobaczyłem Jędrka - rozklejał plakaty

przedwyborczych haseł. Robił to na raty.

Klej - pędzel i słup, 

potem z flaszki w dziób;

zanim kolejne hasło wkleił w ścianę chaty.

~~

Opublikowano (edytowane)

~~

Jędrek, wodolej ze wsi Chwalisław,

to dziś kandydat partii na posła.

Obiecuje nam samowolę

w podatkach - jak masz .. to daj dolę.

Na tych to hasłach szansa mu wzrosła.

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

~

Odwiedziłem Jędrka po wyborczym wiecu

- właśnie ulotkami rozpalał on w piecu ..

 

Pytam, skąd nabrał tyle tych ulotek?

 

Dla tych, co rozdawali są przecież kłopotem,

a on chętnie przyjmował papier darowany

- no a dom jego piecem ogrzewany,

więc nie musi kupować gazet na rozpałkę.

 

W jego głosie też było słychać i przechwałkę,

że użytek lepszy z tej makulatury,

niż jakiś wyborca ma czytać te bzdury

i jeszcze uwierzy w owe obietnice ..

 

Uścisnąłem Jędrkowi z zadumą prawicę,

że niby prosty człowiek, a tak mądrze działa

- oby z tej jego pracy dobra rzecz się stała ..

~~

 

Opublikowano (edytowane)

Każdy Jędrek winien mieć swój rozum ..

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

~~

Zobaczyłem Jędrka przed słupem ogłoszeń;
ręce obciążone - grzybów pełne kosze ..

Pytam, co chcesz znaleźć w tłumie kandydatów?


Jędrek odpowiada rezolutnie na to,
że większy pożytek byłby z ogłoszenia
kto skupuje grzyby. Ci tylko jelenia
chcą złapać, by głos oddał na nich.
Jego nie przekonują już te bzdety tanie ..

Edytowane przez bronmus45
kłopoty z umieszczeniem obrazków (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~~

Jędrek rekonstrukcję w swym małżeństwie czyni

- za ruinę obecnego w jego to opinii

odpowiada teściowa oraz jej to córka;

czyli żona obecna. Ta domowa kurka

ciągle ciosała kołki na głowie Jędruli.

 

Więc Jędrek znalazł taką, która go przytuli,

nakarmi i napoi w miarę potrzeb ciała ..

 

Poruta na podwórzu stąd też niebywała,

bo jak to tak .. bez Jędrka w naszej kamienicy?

 

Spotkałem go i pytam - w której to dzielnicy

zamierza zamieszkiwać już po wyprowadzce?

 

Speszył się i powiedział - jest po pierwszej schadzce

z tą nową narzeczoną i nie wie, jak będzie ..

 

- czuję, że nasz Jędrula znowu w wielkim błędzie -

(na d...e usiądzie?)

~~

Opublikowano (edytowane)

~~

Spotkałem dziś Jędrka (w sobotnie południe)

- stanął mi naprzeciw, patrząc wprost obłudnie,

lecz to tylko chwila ..

 

By po tejże chwili zacząć się przymilać,

że jutro niedziela, więc kościół i taca,

a on chociażby wszystkie kieszenie wywracał,

nie znajdzie w nich nic, prócz paprochów wielu.

 

No więc - proszę sąsiada - właśnie w takim celu

mnie zatrzymał z nadzieją, że wspomogę datkiem

- on chce też dać na tacę, no i Bóg mu świadkiem,

że część tylko przeznaczy na zakup butelki.

 

.. trzymcie mnie wszyscy święci. Aż mi pękły szelki,

tak się nadąłem .. ze śmiechu czy złości

- a niech cię Jedrek wszelkie możliwe wciórności ..

.. masz tu dychę i spaaadaaaj - nie rób z siebie dziada ..

~~

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

~~

Niedzielny poranek i .. znowu Jędrula

- tym razem w zaułku dziewuchę przytulał -

Coś szepcze jej do ucha - ona chętnie słucha

- a Jędrek się stara .. gdzieś o bara bara -

 

Mam nadzieję, że do mnie nie zechce się wprosić,

uciekam więc przed siebie. Diabeł los mój nosi,

bo Jędrek za chwilę dzwoni telefonem.

 

Wie o tym, że samotnym, bo gdybym miał żonę,

to raczej by powstrzymał się od takiej gadki.

 

Na imię swoich bliskich, a więc Ojca, Matki

zaklina, bym użyczył swojego mieszkania,

a sam poszedł do kina. Ooo - znam tego drania

- musiałbym i barek wynieść do piwnicy.

 

Nakłamałem, że nie ma mnie w tej okolicy

i w ogóle daleko mi właśnie do domu ..

 

Lecz do kina poszedłem, aby po kryjomu

spędzić tych parę godzin, bez spotkania z onym

 

- ot, mój los już całkiem jest przepi......nym -

~~

Edytowane przez bronmus45
błąd .. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

~~

Zobaczyłem Jędrka w poniedziałek (z rana)

- mina niezbyt tęga, twarz jakby wyprana ..

 

Pytam zatem - chłopie - czemuś jakiś taki?

 

Ochrypłym głosem gada, że uniknął draki,

bo uciekł przed żoną, a także teściami ..

Ktoś doniósł - że z dziewuchą - za tymi krzakami,

bawili się w doktora, czyli bara bara ..

 

Sąsiad - ale dość o tym - ty mi się postaraj

o jakieś lokum, chociaż na dni parę,

dopóki złość nie przejdzie, jego tutaj starej ..

 

Mam piwniczkę przytulną, niczym pokój w domu,

więc dałem mu klucz do niej (nie mówcie nikomu!!!)

~~

Edytowane przez bronmus45
spacje (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

cd. poprzedniej części:

Zobaczyłem Jędrka - z piwnicy wyglądał

- tej, którą mu użyczyłem. On wołając, żąda

aby mu dostarczyć piwa kilka flaszek ..

 

W końcu sobie tak rzekłem - nie dam dmuchać w kaszę

komuś, co miast dziękować za lokum do spania,

coraz to nowe zechce wnosić tu żądania ..

 

Podszedłem więc do niego i powiadam - bracie!!!

nie chcę cię tutaj widzieć - żona czeka w chacie,

a z nią razem teściowie. Chcą ci łomot sprawić

- mnie to już nie obchodzi, a nawet ciut bawi -

Opublikowano

~~

Jędrka spotkałem dziś na lotnisku

- obok szło psisko i niosło w pysku

wiadro wraz z mopem i resztką wody.

 

Jędrek pracuje dwa dni (od środy)

jako "glancfacet" przejścia dla pieszych.

A dziś już piątek, więc musi spieszyć

by do "łykendu" zdążyć z porządkiem.

 

Niełatwe Jędrka są tu początki

mozolnej pracy wśród tłumu gości ..

 

Znacznie mu lepiej było i prościej,

gdy przez lat wiele podpierał mury.

No, ale teraz nieco kultury

nabędzie pośród kolegów z pracy

 

- może mu żona wreszcie wybaczy ..?

~~

Opublikowano

~~

Spotkał dziś Jędrka zaszczyt nie lada

- dostał wiadomość, że chce z nim gadać

sam pan komendant policji w mieście.

 

Jędrek go widział kiedyś w areszcie,

gdy zatrzymano go po pijaku ..

 

Nieco się speszył, lecz w teścia fraku

wybrał się wreszcie na to spotkanie.

 

Po drodze wypił wino (to tanie)

i z owym chuchem przestąpił progi

(chociaż mu nieco chwiały się nogi)

do gabinetu szeryfa miasta.

 

Komendant poczuł i krzyknął - basta!!!

- zabrać mi tego stąd niewdzięcznika!!!

 

Z tej opowieści morał wynika,

że szeryf woli wina markowe

- tanie zbyt mocno idą mu w głowę ..

~~

Opublikowano (edytowane)

~~

Spotkałem dziś Jędrka - a ranek z przymrozkiem

- ten stał już w kolejce po piwo przed kioskiem ..

 

Zagaduję zatem, czy zimno mu nie jest?

 

Kac go grzeje od środka, więc piwem zaleje,

bo innego wyjścia nie widzi dla siebie ..

Ale .. ale - sąsiad - ja jestem w potrzebie,

więc kopsnij mi dych parę, to półela kupię

- nie będę wtedy sterczał przy tym oto słupie,

a pójdę do domu i łyknę z kulturą ..

 

- czmychnąłem więc czym prędzej obok w murze dziurą -

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
~~
Zobaczyłem Jędrka, chciał wejść do "malucha"
- niedawno go kupił, teraz w zamek chuchał,
bo zamarzł (niestety) po przymrozku w nocy.
- wreszcie się udało!!! -
 
Podpiął akumulator owinięty w kocyk,
który z sobą przyniósł ze swojej piwnicy.
Sądził, że odpali - właśnie na to liczył,
bo chciał jechać na rynek, handlować zniczami
- w silniku załkało ..
... a po paru próbach zdechł też akumulator.
 
No cóż, pomogłem chłopu (podziękował za to)
- o.Tadzia maybachem podwiozłem na rynek ..
 
- myślę, żem się zasłużył przez dobry uczynek -
(takich u mnie mało)
~~
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Spotkałem dziś Jędrka w samej koszuli

- przymrozek na dworze, a on się tuli

do sporej butelki, w połowie wypitej.

Co tam w niej masz Jędrek? .. Czyżby okowitę?

.. ano tak - sąsiedzie - zacny to jest trunek,

lecz wolę tutaj wypić, niż szukać spelunek,

gdzie zapewne znaleźliby się chętni na nią ..

Zostawiłem ich zatem - Jędrka ze swą "panią" ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
~~
Mamy już listopad .. Jędrek w samych gatkach
biegnie gdzieś przed siebie, a za nim sąsiadka
z wałkiem w ręku, szlafroku - coś wrzeszcząc okrutnie ..
 
Pytam - co się stało?
 
.. biegnę za tym trutniem,
co to przylazł do mnie w samym środku nocy ..
 
Przyznaję .. sama w końcu odchyliłam kocyk, 
licząc na to, że wejdzie i zrobi, co trzeba ..
A ten truteń powiada, bym mu dała chleba
i coś na zakąskę, bo w domu ma litra
- jego żona to zołza, przy tym bardzo bardzo chytra,
i nie chce mu dać tego, co właśnie potrzeba ..
 
Pomyślałem, ze Jędrek pójdzie wprost do nieba,
a sąsiadka do piekła, za to co zrobiła ..
 
Głodnych trzeba nakarmić, a tu syf .. mogiła ..
~~
Opublikowano

~~

Zobaczyłem Jędrka - przybył, skinął palcem

- drugą ręką podjadał czarny chleb ze smalcem,

a gdy przełknął ostatni kęs zakąski owej,

wyciągnął zza pazuchy flaszkę wyborowej

i polał ..

... lecz jedynie do swojej szklanicy.

 

Kilku z tych, co też byli obecni w piwnicy,

krzyknęli zgodnym chórem, że tak nie wypada ..

 

- on wypiął pierś do przodu i tak do nich gada ..

 

.. kupta sobie i wtedy wszystkim polewajcie,

a tymczasem wynocha, czyli spie......cie!!!

~~

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

~~

Spotkałem Jędrka dzisiaj przed Sądem
- nawet zaskoczył mnie swym wyglądem.
Ogolony, w garniturze
(co nie jest w jego naturze)
stał, czytając jakieś ogłoszenia.
 
Podszedłem do niego (niby od niechcenia)
i pytam - co go tu sprowadza?
 
Powiada, że właśnie sądowa władza
wezwała go w pilnie w rozwodowej sprawie,
a on o niczym nie wie, więc czeka ciekawie,
czy go z kim innym tu nie pomylono ..
 
Pytam - a kiedy się widziałeś z żoną?
 
No, cóż - lecz ja się tutaj nie czuję winnym
- parę lat temu, gdy nie miałem innej ..
~~
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - miło że dobry przepis - dzięki -                                                                           Pzdr.serdecznie.  
    • @Sylwester_Lasota, @lena2_, dziękuję :)
    • @Posem - dzięki że czytasz moje wiersze -                                                                               
    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...