Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

~

Jędrek wraz z żoną szli poprzez miasto

(było to kwadrans przed jedenastą).

Jakiś pierdoła, obok kościoła

zakrzyknął do niej - choć tu, niewiasto!!!

 

Jędrek nie pytał, o co tu biega

i dał mu w mordę, a ten lebiega

zamiast uciekać, pochwycił żonę

 

- wtedy to miał już prze......lone!!! -

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~

Jędrek wciąż czeka cieplejszej pory

- zamierzał zasiać wolne ugory,

co to w ogrodzie leżą odłogiem.

 

Ogród graniczy z domostwa progiem,

gdzie zamieszkuje Jędrula z żoną.

 

- lecz tutaj sprawę ma przesądzoną -

 

Musiałby najpierw zorać, przekopać

ten kawał ziemi. Potrzeba chłopa,

by się uporał z owym zadaniem.

 

Jędrek zaś woli zająć się .. chlaniem

~~~

Opublikowano

~

Przez cały tydzień Jędrek chce pościć

od alkoholu. A dla pewności,

by nie zapomnieć, co postanowił

- w chustce na rogach węzełki zrobił -

 

Lecz owa chustka teściowej jego,

i wisi w szafie, więc do niczego

być mu przydatną przecież nie może.

 

Czy Jędrek pości? .. uchowaj Boże!!!

~~~

Opublikowano

~

Zobaczyłem Jędrka w Lany Poniedziałek

- był cały "w skowronkach" (musiał zalać pałę) -

lecz ubranie suche, bez kropelki wody.

 

Biedak coraz to koślawiej pokonywał schody,

które prowadziły do mieszkania jego.

 

Chciałem mu więc pomóc - jest moim kolegą,

lecz w pijackim zwidzie już mnie nie rozpoznał.

 

Wyrwał się i odszedł. Jam kontuzji doznał ..

~~~

Opublikowano

~

Jędrek dzisiaj już wypił o wiele za wiele;

było tuż po południu, więc pustki w kościele

- zaszedł tam, by w spokoju zaznać odpoczynku.

 

Odwiedził wnet zakrystię .. Tam zobaczył skrzynkę,

wypełnioną mszalnymi winami po brzegi.

 

Zabrał, ile mógł unieść - poszedł do kolegi,

gdzie wytrawne (niedobre) jakoś wymęczyli.

 

I tak - w błogim nastroju - spać się położyli ..

~~~

Opublikowano
Polak (Jędrek) potrafi
~
Jędrek od jajek skorupki zbiera
- te od pisanek czyści, wyciera,
by wyglądały na bardzo świeże.
 
Interes wyczuł, no więc zamierza
mleć je po prostu w młynku do kawy,
a żeby było jeszcze ciekawiej,
to te zmielone pakować będzie
w jakieś błyskotki. Sprzeda je wszędzie
jako święcony wapń do spożycia.
 
Bo jest święcony - pisanek "tycia"
też tu wystarczy, by święcić resztę
 
- to mi już pachnie rychłym aresztem -
~~~
Opublikowano

- intruz zwany Miśkiem -

(o takim jednym, rozpoznawalnym w sieci)

~~

Kumpel Jędrka - Miśkiem zwany

(wielokrotnie już karany)

narobił Jędrkowi biedy.

Jego brudne, tłuste dredy

były gęste od wszawicy.

 

Nawet idąc po ulicy,

te łaziły mu po karku.

 

Dzisiaj zaś - prosto z jarmarku

przyszli razem do Jędruli.

Misiek czule się przytulił

do żony naszego Jędrka.

 

Przeprowadzka była prędka

- wszy od Miśka na dziewuchę

przeskoczyły zwinnym ruchem,

no i zaraz się zaczęło.

 

Wszyscy wiedzą - Miśka dzieło

narobić innym kłopotów.

Miśka pognano do płotu

i na drogę, precz od domu.

 

Lecz ten cichcem, po kryjomu

ciągle znów powraca do nich

 

- nie wygonisz i w sto koni -

~~

Opublikowano

~

Napotkałem Jędrka tuż, obok szpitala.

Niósł na swoich plecach jakiś znaczny balast,

bo ten go przygniatał dość mocno ku ziemi.

 

Pytam - co ty tam targasz, mój zacny sąsiedzie?

- ano, cały swój połów - kurczaki i śledzie ..

 

Jak to? śledzie złowiłeś w tym jeziorze naszym?

- ja je komuś ukradłem .. gdy ów, worek kaszy

zanosił do stołówki w tutejszym szpitalu.

 

Ktoś będzie głodny dzisiaj, a Jędrek? - na balu ..

~~

Opublikowano

~

Zobaczyłem Jędrka przed komisariatem

- był bardzo wzburzony. Zapytuję zatem,

co go tu przywiodło i czemu "nie w sosie" ..?

 

Wezwano go własnie - to kłótni pokłosie,

do jakiej z teściami doszło dzisiaj rankiem.

 

No, a on w głowę teścia walnął pełnym dzbankiem,

w środku którego była schłodzona herbata ..

 

I teściu doniósł tutaj, że to wielka strata,

bo herbata i dzbanek nie do odzyskania.

 

O głowie nic nie wspomniał ... A to kawał drania!!!

~~

Opublikowano

~

Zobaczyłem Jędrka kawał poza miastem

- ja jechałem autkiem, on murarską kastę

niósł na swoich plecach. Przystanąłem z boku.

 

On? Znany w miasteczku obiboków sokół

gdzieś do pracy wędruje? Aż uwierzyć trudno ..

 

Jędrek podszedł do mnie z miną wręcz obłudną

- i powiada, że znalazł takową gdzieś w rowie.

 

Za chwilę jednak wyznał, że pewnej to wdowie

obiecał podmurować kawałeczek ściany.

Więc zmierza w tym kierunku. Adres był mi znany,

to podwiozłem sąsiada, by mu ulżyć nieco.

 

Nie wiem, czy wymurował, lecz pod wdowią kiecą ..

~~

Opublikowano

~

Spotkałem dziś Jędrka na głównej ulicy

- niósł w pokaźnej torbie nasiona pszenicy,

dla ryb zanęcenia w pobliskim jeziorze.

 

Później w wybranym miejscu i stosownej porze

jest pewien, że wyłowi taaaaakiegooo szczupaka!!!

 

Musi unikać Straży, bo znów będzie draka,

że nie ma pozwolenia na połowy rybek.

 

Ciągłe kłopoty Jędrka są .. zwyczajnym trybem.

~~~

Opublikowano

~

Spotkałem dziś Jędrka na nadmorskiej plaży,

szedł nieco zmieszany, z rumieńcem na twarzy

- więc pytam skąd on tutaj, z tym, czerwonym licem?

 

Pierwszy raz zobaczył ową piaskownicę

widną aż po horyzont, od końca do końca ..

Stąd i kolory twarzy jako u indiańca

malowanego słońcem poprzez wszystkie lata.

 

Zabrałem go na piwo, to niewielka strata,

a on mi opowie skąd kasa u niego

na te letnie wczasy. Tak sobie z niczego,

czy może bank obrobił, wygrał w totolotka?

 

Wskazał jedynie gestem - tajemnica słodka

właśnie tutaj nadchodzi. Ujrzałem "bankomat"

w postaci pewnej pani. No, niechże ja skonam ..

~~

Opublikowano

~~
Jędrek dostał pracę, jako stróż w browarze
- to spełnienie jego najdawniejszych marzeń -
Piwo - po pracy - może pić do woli,
od niego już nawet wątroba go boli,
lecz przecież nie przestanie, bo to "za darmochę"

Jeszcze tydzień, dwa - może dłużej trochę,
a szpitalne przygody już go tam czekają.

Lecz on kontent z tego, że teraz jest w raju ..

Opublikowano

~
Zobaczyłem Jędrka, jak mył czyjś samochód
(mały, bo i mały - ale zawsze dochód)
Z ciekawości podszedłem i z głupia frant pytam
- czy chociaż za tą pracę będzie okowita?

On spojrzał na mnie groźnie i wyrzekł te słowa:
niech ciebie o to - sąsiad - nie boli już głowa,
to facet dziany i całą skrzynką piwa płaci
- ty byś sam sobie umył, a na mnie nie stracił ..

~~

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Jędrek rogacz

~..~
Wysłał Jędrek żonę nad bałtyckie morze,
pozostał sam w domu, grzejąc puste łoże.
Funduszy jej nie żałował
- lecz rozbolała go głowa.
Spojrzał w lustro. Z głowy wyrosło poroże ..
Opublikowano

~

Spotkałem dziś Jędrka w kolejce do kasy

sklepu spożywczego. W koszyku miał klasyk,

czyli zgrzewkę piwa, chleb i dwie cebule ..

 

Spojrzał na mnie dziwnie, jakoś tak zbyt czule

i szepcze do ucha - sąsiad, kup pół litra ..

 

.. żona - to wiadomo - jest zanadto chytra

by fundnąć butelkę czegoś mocniejszego,

a on się umówił ze swoim kolegą

u niego na działce, bo ma imieniny ..

 

.. kupiłem i kiełbasę z tejże też przyczyny 

~~

Opublikowano

~~
Spotkałem dziś Jędrka na miejscowej plaży
- upał afrykański, no bo słońce praży -
a Jędrek ubrany w sweter i kożuszek ..

Pytam - czemu to tak? .. "Nie chcem ale muszem"
odpowiada Jędrek. Po chwili dodaje,
że żona go z domu pogoniła nahajem,
więc chwycił, co pod ręką było do ubrania
- nie ma się gdzie podziać, no i bez śniadania ..

Dałem mu trochę forsy, by zjadł w barze zupy,
mając nadzieję, że wróci do swojej chałupy ..

Opublikowano (edytowane)

~

Zobaczyłem Jędrka z bukietem róż w dłoni.

Pytam - a to dla kogo?

To ty nie wiesz o niej?!!

Jędrek z kolei pyta i wielce zdziwiony,

bo właśnie odszedł od swej, ślubnej żony

i znalazł inną - więc ten bukiet dla niej ..

 

- o mało nie zamieniłem się w przydrożny kamień -

~~

Edytowane przez bronmus45
literówka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~
Spotkałem dziś Jędrka w sieci internetu
- pytam, czego tu szukasz?

 

Sposobów przyrządzania przeróżnych kotletów,
bo ma zamiar pracować, jako kucharz w barze.

 

Pytam zatem, a w którym?
Jadam bowiem po barach, wystrzegając zdarzeń,
kiedy to ktoś w kuchni może "spartolić" robotę.

 

Przestałem mieć na obiad w tym barze ochotę ..

~~




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - miło że dobry przepis - dzięki -                                                                           Pzdr.serdecznie.  
    • @Sylwester_Lasota, @lena2_, dziękuję :)
    • @Posem - dzięki że czytasz moje wiersze -                                                                               
    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...