Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja uważam, że jest. :)

Można coś podpowiedzieć Autorowi, można podać przykład jakiejś drobnej przeróbki w tekście - ale nie przerabiać cały wiersz na własną modłę. Bo to jest pokazywanie komuś, że umie się napisać JEGO  wiersz lepiej. :)

Bożenko, przeczytałam dokładnie pierwszą strofę - i od razu wiedziałam, jak skończy się wiersz. Potem przeczytałam wyrywkowo jeszcze kilka strof, a inne przebiegłam wzrokiem pobieżnie - i w każdej z nich widziałam to samo: budowanie domu przez "mistrza", który nie ma o tym pojęcia, ale nie słucha uwag fachowców, a tylko pochwał pochlebców. To jest w niemal każdej strofie, jeśli nie w każdej dokładnie. Dlatego od pierwszej strofy po ostatnią wiersz jest przewidywalny, wiadomo, jaki będzie koniec i jaki z tego morał.

Cechą dobrych "powiastek" jest to, że nie wiadomo, do czego prowadzą i jak się zakończą, a także to, że wewnątrz nich trafiają się nieoczekiwane zdarzenia i zwroty akcji. U Ciebie tego nie ma, jest ciągle budowanie domu przez ignoranta - aż do przewidywalnego zawalenia.

Nie gniewaj się na mnie, ale tak odbieram ten wiersz i nie mogę inaczej.

Ja również. :)

Edytowane przez Oxyvia (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Przeczytałam cały wiersz dokładnie. I nie zmieniłam zdania: nic nowego nie dzieje się w żadnej zwrotce, każda mówi o tym samym - o budowaniu domu przez ignoranta, więc wiadomo, że się ten dom zawali na końcu, no i tak się dzieje.

Poza tym te jednosylabowe, męskie rymy też nie są cechą dobrego wiersza, czyta się to wszystko jak długie zdania zakończone czkawką lub okrzykiem (nie gniewaj się).

Nie piszę tego wszystkiego złośliwie, naprawdę. Po prostu jestem szczera, Bożenko, nie kłamię i nie mydlę oczu.

Mam nadzieję że przemyślisz moje uwagi.

Serdeczności.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Uważam, że to lekka przesada, nie będę uzasadniała dlaczego,  bo nie zamierzam odgrzewać  tematu wiele razy przerabianego.

Bardzo mnie  cieszy, że jednak ktoś rozumie dokładnie o czym piszę.   

To nie jest powieść sensacyjno - kryminalna by zaskakiwać czytelnika zwrotami akcji.

Może Ci się nie podobać - o gustach się nie dyskutuje.

Uwagi o rymach przyjmuję.

 

Mimo wszystko szkoda, że nie przedstawiłaś swojej wersji  mojego wiersza :)

Pozdrawiam.

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bożenko, zakończenie widać już w pierwszej zwrotce.

Jeśli chodzi o "dokładne" rozumienie, to wiem, że w każdej kolejnej strofie zawarłaś symbole, które dla Ciebie coś znaczą, a każdy czytelnik może sobie podstawiać pod nie własne znaczenia albo próbować dojść, o czym dokładnie piszesz i co dokładnie miałaś na myśli.

Ale tego jest po prostu o wiele za dużo - nie potrzeba tyle mówić na ten jeden zasadniczy temat.

Zaś ten zasadniczy temat jest dla mnie dość wieloznaczny i uniwersalny, i to jest jego zaleta: można tu widzieć politykę naszych obecnych władz (zresztą nie tylko obecnych, bo polscy politycy jakoś wyjątkowo mają zdolności do budowania domów, które następnie burzą); można tu widzieć poetów-grafomanów; można zobaczyć tu każdego nieudacznika, który wmawia sobie, że jest mistrzem i bierze się za coś, czego nie potrafi, nie słuchając rad fachowców, a słysząc wyłącznie oklaski pochlebców.

Temat bardzo dobry, metafora budowania walącego się domu świetna.

Ale po co tyle tego gadania? :)))

Piszesz, że to nie jest sensacja, więc zwroty akcji nie są potrzebne. Sorki, ale zwroty akcji i zaskoczenia są niezbędne w każdym utworze, a im on jest dłuższy, tym bardziej musi być nieprzewidywalny, żeby miał szansę wciągać czytelników.

 

No dobra, nic więcej nie mówię. Jasne, że masz prawo do swojego gustu i do swojej wersji wiersza.

Nie chcę, żebyś sądziła, że usiłuję być złośliwa czy coś. Naprawdę nie. Moje uwagi wynikają bezpośrednio z odczuć w czasie lektury i są jak najbardziej szczere.

Ale na tym koniec, nie usiłuję Ci ich narzucić siłą, oczywiście.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przeczytałem cały wiersz (!!!) i zgadzam sie w pełni z uwagami Oxyvii, toteż nie bedę ich wszystkich powtarzał.

Jest to stanowczo zbyt długie "opowiadanie" i - co już jest moim osobistym zdaniem - napisane niezbyt  poprawnym technicznie wierszem, tak pod względem rymów, rytmu jak i płynności w czytaniu.

Puenta absolutnie przewidywalna i jedynym jej zaskoczeniem jest zastosowanie w dwóch ostatnich wersach rymów żeńskich , podczas gdy cały wiersz jest z rymami męskimi.

 

Pozdrawiam

 

AD

 

 

 

 

Edytowane przez JADer (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Andrzeju - chciałam napisać archaiczny  wiersz,  heksametrem z rymami  męskimi których nigdy dotąd nie używałam no i napisałam.  Moim zdaniem zrobiłam to dobrze. Mogłabym napisać go  rymem żeńskim  ale nie było to moim zamiarem.

Zgoda - łamie się z w nim rytm który  jest w miarę konsekwentny -10/7.  Jeśli będziesz miał konstruktywne uwagi jak poprawić rytm, który się posypał chętnie skorzystam, choć mogłabym stwierdzić - co po części też byłoby prawdą - że w istotnych dla mnie fragmentach moich  wierszy zawsze występuje arytmia i tak ma być  ;)

Rymy żeńskie występują tylko w komentarzu, w wierszu ich nie ma, w wierszu jest inna puenta - na rumowisku najlepiej się wiedzie jadowitemu  bluszczowi.

Opinię Twoją i Oxywii przeczytałam, macie do nich prawo ale to są  wasze opinie  w temacie a nie konkretne rady jak poprawić wiersz.

Dziękuję za czytanie i komentarz.

 

Pozdrawiam :)

 

 

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Droga Bożenko

Jak słusznie zauważyłaś - wyraziłem swoją opinię. (co zresztą zaznaczyłem expressis verbis)

Napisałem, co uważam za wady wiersza, a ponieważ Autorka wiersza pokazała już nieraz, że nie jest początkującym adeptem sztuki rymowania, uznałem, że kawa na ławę i jakieś rady byłyby nie na miejscu.

Nie uznaje za wadę zastosowanie rymów męskich, ale przy tak długim wierszu znalezienie  tak wielu  "ładnych" rymów męskich nie jest łatwe, stąd kwiatki typu  tkwię - wie - drzwi - tkwi.

 

Przyznaję, większość wersów trzyma regułę 10/7, ale przynajmniej 10 z nich z tej reguły się wyłamuje, a ponadto w paru miejscach wg mnie skrzeczy akcentowanie. 

Nie zamierzam wskazywać co i gdzie, gdyż każdy autor ma prawo konstruować swój wiersz wg własnych kryteriów i tam, gdzie mnie coś nie gra, dla autora może być wszystko o.k.

 

Pomimo wszelkich zastrzeżeń podziwiam iście benedyktyńską pracowitość ;)))

 

Pozdrawiam serdecznie

AD:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Spokojnie - nie jestem z tych nieomylnych, którzy wszystko wiedzą najlepiej i nie poczytałabym sobie tego za afront :)

Autor ma prawo nie skorzystać z uwag uznając, że wszystko jest w porządku, ale ten portal jest portalem dyskusyjnym a jeśli coś można poprawić, to jestem otwarta na sugestie.

 

Dziękuję Andrzeju :)

Pozdrawiam ciepło :)

 

P.S.

Serducho za  dostrzeżenie pracowitości  :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bożenko, ja Ci dałam konkretne rady: wiersz powinien być znacznie, znacznie skrócony, a poza tym pointa powinna zaskakiwać - zakończenie nie może być widoczne i przewidywalne już od pierwszych słów. Nie powinno być przewidywalne aż do samego końca.

Ale rozumiem, że Mistrz zbudował dom... to znaczy wiersz tak, jak chciał i tak ma być! I już! ;)))

Pozdrawiam cieplutko.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Trudno ro nazwać konkretną radą, konkretna byłaby gdybyś napisała co powinnam wyrzucić, skoro uważasz że wiersz jest przegadany to pokaż palcem co w nim jest zbędne  - najlepiej cytat.

 

No cóż... odnoszę wrażenie że chcesz bym tak powiedziała - otóż nie  :)

Bardzo chętne poprawię  tylko powiedz mi jak.

W tej chwili nie potrafię go poprawić :)

 

Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Trochę sobie zażartowałam. Sorki, nie chciałam Cię urazić.

Rozumiem, że nie wiesz, jak go poprawić. Ja też często tak mam z nowymi wierszami.

Teraz jestem w pracy, wieczorem w domu zastanowię się, jak i co można z tym "materiałem" zrobić. Ale jeśli mam go sama przeredagować, to napiszę go oczywiście po swojemu i wcale nie jest powiedziane, że będzie to odpowiadać Tobie.

Udanej środy. :)

Opublikowano (edytowane)

Mógłbyś mi Marcinie nieco objaśnić ten pełen metafor utwór?

Mój inżynierski umysł nijak nie może go zrozumieć.

 

zdanie o tym ze nie przystoi krytykować wydaje mi się sarkazmem,

Film  nie wiem jak do tego pasuje,

Nie wiem jak wyznaczyć "lepszość" filmu z ... no właśnie nie wiem czy z wierszem Autorki wątku, czy z wersem który jak  mniemam jest sarkazmem .

Jeden "Piontek" który mi na myśl przychodzi to Alojzy - górnik który przetrwał 158 dni odcięty od świata zawałem bo wg legendy drewniany trzonek łopaty gryzł. Nigdy już więcej pd ziemię nie zjechał więc "nie płaczą jakoś mało do niego pasuje."

"chłopaki nie plączą", to film ale też album muzyczny jest to też sentencja której jakoś nijak nie potrafię związać z Piontkiem

Ytong to gazobeton "Yxhults ånghärdade gasbetong"  opatentowany w Szwecji,

a z gliny nadal buduje się ciepłe domy, w Krakowie najczęściej jak Ytong "gazowanej"  Porotherm  

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

)

 

Całość wygląda mi na krotochwile ale jakoś trudno mi złapać kontekst.

Edytowane przez Freemen (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

budowle,  szczególnie te  antyczne
jak stały tak dotąd stoją
skołatane myśli często koją
choć czasu zębem naruszone

 

człek mały się przy nich zdaje
ale wielkość myśli ludzkiej ceni
i jak sądzę nic tego nie zmieni
chociaż minie kolejne stulecie

 

a o jakim Piontku tu mowa ?
no bo  jeśli budował mury
to nieobca mu był budowa

 

do cegieł też mieć  nic nie można
lat setki z gliny  stoją domy
 ytong takiej  gwarancji  wciąż nie ma

 

Witaj Marcinie

 

Nie za bardzo wiem co chciałeś powiedzieć  pisząc:

Nie przystoi krytykować wprawnych wierszy

Widziałem film "Śmierć w Wenecji"

był od tego lepszy

 

Nijak  nie potrafię połączyć filmu z krytykowaniem wprawnych a już z moim wierszem żadnej stycznej nie widzę.

 

Krytykować ,  wyrażać swoją dezaprobatę,  przeciwstawiać własne osądy oczywiście można. Ba ... nawet budować poprzez krytykę można, wystarczy by była konstruktywna.  Każda inna jest krytykanctwem.

Pokazałabym Ci to na przykładzie moich wpisów pod Twoimi wierszami kiedy zaczynałeś przygodę na tym portalu, gdzie sporo było przykładów jak i ani słowa - dno, bzdura, źle bo źle. Za długie, za krótkie... et cetera.

No cóż... nie pokażę, wszystkie posty usunąłeś.

 

Dziękuję za czytanie i komentarz - chociaż nie za bardzo go rozumiem :)

Miłego dnia :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zauważyłem że moje rymorebusy są zbyt skomplikowane.

"Chłopaki nie płaczą" Polska komedia w której "Bolec" puszczał pazurze film Śmierć w Wenecji o mężczyźnie który 3 godziny płynie łódką. Czytaj zieje nudą

Tak odbieram twój wiersz, morderca z tv czarka miał momenty i jakoś dotrwałem do końca (jemu napisałem wprost ze zarżnął wiersz) tu nawet momentów nie było ...szkoda bo masz talent.

Co do porad może trzy małe świnki W. Drabika podobna tematyka.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...