Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na całe szczęście w poezji i wielu innych dziedzinach artystycznych nie istnieje 'demokracja'.

Popularność nie jest wyznacznikiem jakości. Zabawa w publikację na różnych portalach to trochę gra w "familiadzie". Nie ważne ile osób cokolwiek rozumie i jakimi kryteriami się kieruje, ważne jak jest silna grupa która akurat dominuje i ma taki sam pogląd. Pozostają jak zwykle dwa wyjścia, robić swoje albo wynieść się. Czytelnik i tak szuka swojego klimatu. Miłej zabawy. :)

Opublikowano

@Marcin Krzysica

 

He, he... Czyli taki X potwierdza, że "dobrze jest, psiakrew, a kto powie że nie, to go w mordę.""

 

Nie pytam czemu jest sekcja z najlepszymi utworami bo to nie sekcja z najlepszymi utworami, tylko z najpopularniejszymi.

 

Nie podałem, w jaki sposób mają być wybierane utwory bo nie mam zastrzeżeń do tego jak są wybierane. Podkreślam tylko, że nie są najlepsze, a najpopularniejsze.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To oznacza tylko tyle ze portal stracił pewien charakter oraz ukierunkowanie na styl i gatunek który był na nim preferowany, nie twierdzę że najlepszy, ale rozpoznawalny jako org.. Jakiś tam system oceny został wypracowany przez dłuższy czas istnienia tego forum i miał sens. Teraz jest to forum jak dziesiątki innych.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem jakie sa inne portale bo nie migruje. Fakt szkoda ze nie ma waszego dzialu bo mozna bylo cos szybciej wyluskac. 

Co do jakosci to tak jak napisales nie ma demokracji ale i nie ma i nie bylo obiektywizmu jak zaznaczyl Ithiel czasem przezywaja dziela ktore wcale nie byly najwyzszych lotow a jednak jakos przez szczesliwy zbieg okolicznosci trwaja w swiadomosci ludzi.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ten watek wlasnie powstal zeby cos zmienic ale widze ze przynosi odwrotny skutek zamiast zatrzymac wasz dzial dzial zniknal zamiast zatrzymac wasze ramki ramki poznikaly a wraz z nimi znikneli ci wprawni. Zostales ty marlett beta egzegeta ale reszta gdzies sie schowala. szkoda bo przychodzilem tu by poczytac wasze komentarze bo z nich najwiecej sie uczylem nawet jesli omijaliscie mnie szerokim lukiem ;) 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opanowała mnie znieczulica, a inna sprawa ze nie czuję się powołany do tego aby kogokolwiek pouczać. Mogę zignorować to co mnie nie rusza lub skomentować to co uważam za ciekawe. Mam świadomość tego że niewielu publikujących przyjmie jakąkolwiek krytykę bez złości.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Marlett, zawsze można się uczyć, tylko trzeba chcieć. Zapewne o tym wiesz. 

I nie wszyscy są najlepsi, bo to niemożliwe jest i tyle. 

Może ja jeszcze przytoczę słowa z Dezyderaty - z niej wiele się można nauczyć:

 

"Nie porównuj się z innym, bo możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem, będą  lepsi i gorsi od Ciebie"

 

Dezyderatę datuje się na wiek XVII. 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak jak napisałem, ten portal "był subiektywny" i przez to miał pewien rys. Nie ma obiektywnych konkursów literackich, nie ma obiektywnych ocen na żadnym forum które ma jakiekolwiek podziały na lepszych i gorszych.:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Szkoda, bo jesli nie uczymy sie od najlepszych to trudno sie dziwic, ze wychodzi jakby gluchy prowadzil slepego. :D Pamietam twoja rade pod moim potworkiem "tak go zmieniales, ze juz nic z niego dobrego nie zostalo" :D 

Ale tez nie raz mi pomagales nawet prywatnie. Teraz w mojej glowie siedzi twoja miniaturka robmy swoje i badzmy szczesliwi

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A jam jest od roku, dokładnie, dziś mija rok. Wiele się naczytała, wiele zaobserwowałam. Gierki, "wdeptywanie w ziemię", niekonstruktywną krytykę. Byłam czasami tak zdziwiona, że buzię otwierałam o tak :0000, tym, jakie słowa tutaj czytałam. No cóż, tak bywa. Nie piszę tego, aby tutaj ferment siać, jednak stwierdzić fakt.   Ale, 

 

 

E... nie zgadzam się. Do zgorzknienia, daleka droga, Marletko, daleka droga, rusza nas wielu ku swoim celom na własnych nogach...

 

Pozdrawiam Wszystkich. Justyna. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Od dawna było już wiadomo, że na rynku Lanckorony zjawiają się anioły.   Kiedy szedłem ulicą, zobaczyłem, jak skrzydła łopoczą.   Kiedy wszedłem na tę samą ulicę nocą, zobaczyłem Cię w drzwiach. Odwiesiłaś swoje skrzydła, w nagości schowałaś się.   Od dawna było przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony przysiadają anioły.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…   Od dawna przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony lądują anioły.   Na ryneczku, w oknie zobaczyłem smutną twarz. W innym drewnianym okienku w dłoniach trzymałaś lirę. Pozbierałem skrawki Twojego odzienia.   Od dawna przecież wiadomo, że na bruku rynku Lanckorony rozbijają się anioły.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…   Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię rozpoznać.   Spieszysz się, by nie dopadła Cię. Spieszę się, by nie dopadła mnie. Śmierci jasna postać.   Kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. To dziwna przypadłość, że kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. Co dnia od nowa rodzę się.   Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię spotkać.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…  
    • „Gortatów – dom wakacji” – 7   Dom, choć był olbrzymi, to łazienki w nim nie było. Na większe kąpanie do łaźni się chodziło. Do łaźni na cegielnię, wieczorową porą, dwa razy w tygodniu, bez słowa, z pokorą.   Babcia się śmiała, zawsze powtarzała: „Jak myć się nie będziecie, to rzepą porośniecie”. I ja już tę rzepę sobie wyobrażałem, żeby na mnie nie urosła, bardzo się bałem.   Wszystko to ugadane z palaczem już było, bo w piecach tej cegielni non stop się paliło. Cały czas na zmiany palacze tam palili i wódkę ze stróżem na okrągło tam pili.   Wujek co jakiś czas flaszkę im stawiał, tak na całe miesiące kąpiele zamawiał. Piechotą do tej łaźni ze sto metrów szliśmy, a mokrzy po kąpieli do domu biegliśmy.   Kabiny takie były, bardziej przemysłowe, pod nogami, z drzazgami, podesty deskowe. To tam przeżyłem pierwsze kobiet dostrzeganie, kiedy kumpela cioci dała mi zadanie.   Żeby plecy jej umyć, grzecznie poprosiła. Niby wszystko OK, no bo w bieliźnie była. Ale gdy chłopakiem nastoletnim już byłem, bardzo mocno tej pani już się wstydziłem.   Ta niewiasta pod trzydziestkę mi się podobała i myślę, że o tym dobrze ona wiedziała. Miałem lat czternaście, młodzieniec wystraszony, plecy ja jej myłem, stojąco–oddalony.     Choć w spodenkach byłem, swoje ona widziała. Na późniejsze czasy mnie wtedy przewidziała. Taka dorastania wakacyjna przygoda: „On był jeszcze za młody, ona już nie młoda”.   Co roku do babci wszyscy zjeżdżali licznie, pięcioro rodzeństwa – w miłości spontanicznie. W dodatku koleżeństwo jeszcze zapraszali. Każdym rokiem wszyscy razem tam balowali.   Można by powiedzieć, że w szerokiej skali moich przyszłych kuzynów wtedy „fabrykowali”. Bo ja z siostrą byliśmy najstarszymi wnukami, dlatego wakacje tam spędzaliśmy sami.   Jako nastolatek i kawaler już bardziej, do życia i niewiast podchodziłem już hardziej. Ale to opiszę już w innej opowieści, bo w tej o dzieciństwie – jakoś mi się nie mieści. ;)   – cdn   Leszek Piotr Laskowski
    • Nie dla mnie pasy, co najwyżej zebra na sawannie, gdzie rzadko uciekam, bo sam założyłem sobie supły na konto, więc płaszczę się w rytm krzyży, rocznic, mogił wśród surowych twarzy polskich łgarzy, co poklepią mnie, gdy trawa skoszona, mięso zjedzone   Niech ten Kościół już upadnie i zostaną w nim rzeczywiście dobrzy ludzie Niech te maski pozostałych handlarzy przestaną języki ich a moje uszy brudzić Wśród złośliwości tych kreatur wyczekuję na nowy świat, gdzie nie będę musiał słyszeć – „Trawa skoszona? Mięso zjedzone?” Poklepane, przyklepane   W nowym świecie nikt nie będzie prześladował trawy oraz ludzi, którzy na kolanach za karę muszą wyskrobywać ją z polbruku, po którym dumnie kroczy najpierw lakierek, brzuch a potem reszta polskiego wieprza „a trawa skoszona? Mięsko zjedzone? Musisz być jak chłop, a nie jak… no wiesz, jak tęcza. Hahahaa”   A ja pragnę leżeć wśród tęczy na sawannie, przekraczając piasek w miejscu, w którym chcę, bo zebra mi tego nie zabroni, nie przeszkodzi rosnąć trawie, nie będzie zajmować się hodowlą podludzi, by chodzić w nich potem po ulicy lub znosić w nich dokumenty do piwnicy, by zatrzeć ślad swych szalbierstw   I nigdy nie powtórzy za szlachetną polnische schweine tych najgłupszych słów – Że trawa i zwierzę są po to, by nimi rządzić, a nie cieszyć się jak rozkwitają, jak chce ich Bóg
    • Kawałek szarego papieru w ciasnym korytarzu, z napisem:   Pierwszy wrzesień, rok tysiąc dziewięćset trzydzieści dziewięć, imieniny Bronisławy.   Ręką ściskam miękką sierść, ciepłego zwiniętego w kulę ciała, oczy ojca wpatrzone w okno z łopatą przy nogach, słychać jego przyspieszony oddech, dźwięk trzęsących się szyb w huku silników.   Jęki za ścianą. W pralni, gdzie lepki pot przez buty wmieszany w ciemnoczerwoną ciecz, z przesiąkniętego szpitalnego ubrania chłopca, leżącego na podłodze.   Huk bliższy od poprzednich. Szyby wpadają do korytarza, naprzeciw zostaje stos czerwonych cegieł. Pisk w uszach i krzyk wraz ze strzałami.   Celownik skierowany w biały, mały becik.   Wytrącony z przestrzelonej, bezwładnej ręki. Leży na asfalcie, nasiąkając krwią.   Dwaj chłopcy czołgają się po becik.   Wrócili zieloni.   – nie ma już dziecka.       ------------------------------------- Na podstawie relacji Wandy Traczyk-Stawskiej z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...