Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

stary elf jeszcze starszy na ławeczce 
przysiadł i prosi o ogień do fajki 
niezrażony mżeniem właściwie to już deszczem 
jak dawniej opowieściami zalśnił 
ganek i w pobliskie okolice 
wiatr by nie przeszkadzać wiał ciszej najciszej 

inne wartości przedziwne słowa 
kap kap skapują po krawędzi marzeń 
pełne są zwątpień trosk o jutro obaw 
sprzeczności jawią się kolażem 
myśli i zjawisk fatamorgany 
wizjami świata co już nie tym samym 

nie wiem dlaczego pojawił się wybrał 
może to wszystko dziełem przypadku 
troszeczkę dodał i podciął skrzydła 
wyciszył wnętrze z niepotrzebnych wrzasków 
aby po chwili stać się częścią nocy 
dym śladem został nieobecność przeoczył

Opublikowano

Ech, Leszku, chyba długo się tu nie pokazywałeś z wyraźną stratą dla wszystkich lubiących dobrą poezję.

Myślę, że jak się przyglądniesz awatarkowi, a na dodatek przypomnę Zajazd Biesiada, to będziesz wiedział kto zacz to pisze.

 

Cieszę się że jesteś i pozdrawiam serdecznie :)

AD

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To wiersz o domu, który nie ma adresu. O miejscu, gdzie można oddychać spokojnie, być blisko bez zmęczenia i pozwolić sobie na słabość. O przestrzeni, która staje się bezpieczna dopiero wtedy, gdy wolno w niej płakać — bez lęku, że ktoś odejdzie.
    • @APM wiara przekazuje że raczej coś jest niż nie ma
    • Na strychu, gdzie kurz tańczył z sennym cieniem, Odnaleźliśmy księgę, co pachniała jesiennie. Miała strony z pergaminu, w twardej, czarnej oprawie, Zapisane pismem dziwnym, niczym znaki na trawie.   Nikt z nas dotąd nie widział podobnego pisania, Ani w starych inkunabułach, ani w szkolnych czytaniach. Pełne było symboli, kropek, kresek, zakrętasów, Które niosły opowieść z pradawnych już czasów.   Siedzieliśmy wokół stołu, lampa rzucała blaski, Próbując rozszyfrować te hieroglifów maski. Szło nam opornie, lecz z każdą nową stroną, Czułem, że tajemnica zostanie tu zgłębioną.   Ostatnia strona była pusta, z wyjątkiem linijki: "Gdy zrozumiesz słowo, poznasz wszystkie wyniki." Myśleliśmy, że to zagadka, jakiś szyfr skomplikowany, Lecz to był instruktaż, precyzyjnie napisany.   Lecz to nie była książka o magii czy skarbach, Ani o dawnych królach, ani o bitew żeglarzach. To był spis treści nas, opis naszych dni, Przeszłość, teraźniejszość i sny.   A słowo kluczowe, co tak długo szukaliśmy, Było w tytule: "Życie", którym oddychaliśmy. Księga była lustrem. Zamiast liter, lśniła pustka. Odkryliśmy, że wiersz ten piszemy my, usta w usta.
    • Jeden z poczytnych portali:  informacja o nalotach  na obiekty cywilne w Ukrainie. Tuż obok - reklama firanek .   A gdyby tak promocję  artykułów służących  do wystroju wnętrz umieścić w sąsiedztwie  plotek o romansie celebrytów  z telewizji śniadaniowej?   Fakt, że na zgliszczach.  Fakt, że pod obstrzałem.    Ale oni przynajmniej się urządzają.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...