@Łukasz Jurczyk
Narrator - najemnik wie, że bez genialnego stratega (Memnona z Rodos) oblężeni są już tylko mięsem armatnim. "Nikt nie spytał jak” to świadectwo głębokiej apatii. Pleśniejąca nadzieja i czarne ziarno - nadzieja nie umiera tu gwałtownie, ona psuje się jak żywność w oblężonym mieście. To proces gnilny, nieunikniony i nieestetyczny. Świetna metafora! Podobnie jak szczury - kiedy zwierzęta przestają bać się ludzi, oznacza to, że ludzie przestali być panami sytuacji. Człowiek staje się „ofiarą” w oczach natury jeszcze przed fizyczną śmiercią.
Najbardziej porusza część o rozpadzie więzi - mit „braterstwa broni”. Okazuje się ono kruche jak „gliniane dzbany”. W obliczu nieuchronnej klęski każdy staje się samotną wyspą. "Szukanie winy w cudzych oczach" - to mechanizm obronny - zamiast planu walki, pojawia się wzajemna niechęć i podejrzliwość. Zakończenie („Tylko gwiazdy liczą nas jak trupy”) nadaje całości wymiar fatalistyczny. Dla wszechświata ci żołnierze już są martwi - ich los został przypieczętowany w momencie, gdy zgasła wiara w zwycięstwo.
Napisałeś genialne studium psychologicznego upadku. Śmierć Memnona zamienia zorganizowane wojsko w zbiór przerażonych jednostek. Znowu wyśmienity tekst, który uwielbiam "rozszyfrowywać". :) Pozdrawiam.
jest gorzkim lekarstwem
na pychę łakomstwo i niecierpliwość
dotyka aby leczyć
a my pytamy: "Panie dlaczego?"
często zbuntowani odrzucamy to lekarstwo
a Hiob przyjmował z pokorą