Czasem potrzeba, by ukraść chwilę,
być może dzień albo dwa,
za horyzontem zostawić milę
i w równoległe światy wpaść.
Jak brudną kartkę, zmiąć czasoprzestrzeń,
a w pełnym słońcu sięgać gwiazd.
Oddychać szczęściem, niczym powietrzem,
sprawdzać czy radość słodycz ma.
Na czystym niebie poszukać kresek,
unikać jeżyn wchodząc w las.
Wciąż pytać strumień, co dziś przyniesie?
Usłyszeć, o czym echo gra.
Odnaleźć chwasty w pszenicznym złocie,
piołunu życia poznać smak.
Do pewnych prawd boleśnie dociec
i dać się zwieść w pulsarów takt.
Poświęcić umysł szlachetnym celom,
z wiatrem historii ruszyć w tan.
Nikt nie wie kiedy zaskoczy przeszłość,
przejdzie istnienie w inny stan.
Już nie ma sensu, by ukraść chwilę.
Tym bardziej dzień lub nawet dwa,
za horyzontem zostawić milę,
sam nas zabierze inny świat