Zgłoś
-
Ostatnio w Warsztacie
-
aff 3 013
Próba zapisu to raczej jednak taki przystanek dla tego pociągu, może zmieni coś tam jednak się na zwrotnicy
Ładny, logiczny przekaz. Pzdr.
1
-
-
Zarejestruj się. To bardzo proste!
Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.
-
Ostatnio dodane
-
Ostatnie komentarze
-
Przez orkan11 · Opublikowano
Księżyc zawsze ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil. Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości. Targany zazdrością żałuje, że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej. -
Przez Poet Ka · Opublikowano
W Weronie... stoi dom który nie jest twoim domem balkon który nie jest twoim balkonem nie czeka na letnie śpiewy w poświacie miesiąca byłaś Julią teraz nie jesteś byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne a w kawie nie było Norwida stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był ani gościniec ani droga do Werony jesteś Julią w negatywie bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz serce - piosnka Norwida -
Przez Marek.zak1 · Opublikowano
Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. -
Przez Poezja to życie · Opublikowano
Żyjemy by kochać I być kochanym A potem umieramy Odchodząc z niczym Nadzy jak nas Pan Bóg stworzył I nie odradzamy się Może tylko w myślach Najbliższych nam osób A zabawa dalej Gdzieś tam trwa... -
Przez Mikerreq · Opublikowano
Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
-
-
Najczęściej komentowane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne