Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Posłuchaj miła wiatru,
tego co po polach gania,
posłuchaj,
on jak starszy pan siedzący na kamieniu
wszystko ci opowie.


Zgaś miła tego papierosa.
Oddychaj naszą miłością.
Ja
z kolei
ubiorę słomkowy kapelusz
a ty,
pozwól mi siebie oglądać,
nie długo,
aż nie zasnę,
dopóki nie powiesz mi,
że jestem idiotą,
aż pójdę do domu.


Chwyć mnie miła za rękę
i powiedz jak bardzo mnie nienawidzisz.
Ucho moje niepewne,
lecz dusza gorąca i serce przenikliwe,
Powiedz, że tylko mnie lubisz.
Nic więcej.
A ja
usiądę na ławeczce,
i złapię motyla.

Pocałuj mnie miła na pożegnanie.
Usta twoje jak gorycz porażki zdobyte,
czystym spojrzeniem wyśmiane,
I nagim uśmiechem okryte.
Powiedz mi,
że jestem obłąkany,
porannym deszczem zmartwiony
jak moja córka z gliny
ulepiona w pustej wyobraźni
Gdziekolwiek.


Gdy już sobie pójdę,
ty miła z oddali wyślij spojrzenie niewinne.
Pomyślę o tobie,
gdy do boga ręce wyciągnę
w nadziei o nowy kapelusz i słońce.
A ty bądź w domu,
bądź grzeczna
I kochaj mnie jeszcze kilka godzin,
Aż nie będę zmęczony upałem.

Wieczorem znajdę cię miła,
choćbyś pod ziemią spać chciała.
Przyjdę,
a wtedy zapłoniesz iskrą uczucia płytkiego,
miłości prześmiesznej,
sympatii żałosnej,
aż księżyc wyskoczy
i zaśpiewa piosenkę
nieznaną nikomu na globie.
Dla ciebie miła.

Opublikowano

Ładny wiersz... taki... taki...

"...nie ma takich słów..."
kocham poezję...także tę inną niż moją, bo wtedy się człowiek uczy.
Nie śmiem krytykować... krytykuję tylko te wiersze , które są "totalnie zwalone"... uważam,że nie ma ocen na poezję, mogę tylko stwierdzić,że mnie się podoba...


Prosimy wyłącznie o komentowanie wierszy i uzasadnianie wyrażanych opinii. Komentarz narusza regulamin oraz zasady serwisu.

Moderator

Opublikowano

Droga pani Izo. Przeczytałem pani komentarz z zaciekawieniem. Jeśli chodzi o długość to mam pytanko: Zna pani może Norwida? Zapraszam do lektury. To jeśli chodzi o długość. Jeśli chodzi o styl? hm, może dla profesjonalnego poety jest nieczytelny, ja nie zmieniłbym w tym wierszu nic bo jest mój...Pozdrawiam/P.R

Opublikowano

Pierwszy bład powtórzenie typu miła jak się to czyta i co chwile jest miła to traci urok!!tam gdzie jest mowa o papierosie wyciąłbym tego!!Jak ma zgasić to wiadomo że tego a nie kogoś!Wiersz mi się nie podoba ze względu na to powtórzenie zepsuło cały urok!!
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie zgadzam się z tym... w tym przypadku to powtórzenie nadaje większą wartość owej "miłej" , która dla podmiotu lirycznego jest jak widać kimś wyjątkowym. Zwykle do osoby ukochanej przypisujemy jakiś stały epitet lub zwrot pieszczotliwy, którym się posługujemy podkreślając w ten sposób nasze uczucia do tejże osoby. Poza tym słowo "tego" przy gaszeniu papierosa pokazuje jak wielkie znaczenie dla podmiotu lirycznego mają te wyznania i nadaje pewnej ostrości. Ogólnie sam motyw papierosa jest świetny według mnie.
Opublikowano

Pani Izo, nie miałem nic złego namyśli, w mojej odpowiedźi nie ma cienia zgryźliwości, a mam wrażenie, że tak to Pani odebrała. Przeczytałem pani wiersze i jestem pod wielkim wrażeniem i czuję gdzieś w powietrzu respekt natamoiast co do mojego wiersza, chciałem tylko zauważyć, że jest mi bardzo bliski i nic w nim nie zmienię choć wiem, że może nie jest najlepszy i być może kuleje, z całym szacunkiem:))P.R

ps. Dziękuje pani Sandro za wsparcie, wciąż jestem pod wrażeniem pani opowiadania ech....

Opublikowano

Panie Piotrze zapraszam zatem na mojego bloga www.jaskoleczka.blog.pl

Poza tym chciałabym powtórzyć coś... Człowiek ma tendecję do przypisywania ukochanej osobie STAŁEGO jakiegoś zwrotu czy epitetu, niczym homer bohaterom swoich eposów. Jeżeli używamy stałego zwrotu, to omijamy odruchowo inne zwroty... Robią tak zwykle ludzie którzy lubią ład i pewien porządek. Poza tym osoba , do której kierujemy wtedy wyznanie podświadomie odczuwa pewność i prawdziwość wyznania/osoby.Po co rzucać zbędne słowa?? Słowa są jak złoto, a nawet droższe, więc nie wolno ich marnować...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie sposób było tam nie trafić – droga okrążała szkołę i kilka ściśniętych domów na placu, a z placu biegła w piaszczystą dolinę.    Na blat mojej ławki padał prostokąt światła. W szkole wszystkie klasy miały ściany w pudrowych odcieniach; ta, w której moja opowieść się zaczyna, była salą brzoskwinioną. Zamrugałam i podniosłam wzrok. Patrzyłam na tył głowy ciemnowłosego chłopca i powoli wzbierała we mnie pewność – skądś go znałam.    Żadna myśl nie poprzedzała tego, co wydarzyło się potem: po prostu się odezwałam.  Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek wiedziała, co wówczas powiedziałam, ani do kogo. Nikt zresztą nie zwrócił na to szczególnej uwagi.    Kiedy wychodziliśmy z klasy, dokładnie przyjrzałam się temu chłopcu. Nazywał się Jonasz, teraz już to wiedziałam, i znałam go z przeszłości.     Od tego dnia wszystko stało się zabawniejsze: słodzona herbata, którą co dnia wypijaliśmy w stołówce, tulipany w wazonach z mlecznej porcelana, pani K., nasza nauczycielka – kobieta krępa, siwiejąca i zaczerwieniona!    I nam, Jonaszowi i mnie, przyszła ochota na żarty. Pisywaliśmy liściki do Very, dziewczyny o patykowatych nogach, podpisując się imieniem chłopaka, w którym się kochała.    Odpisywała na każdy.    Nie chciało nam się chodzić na lekcje.     – Proszę pani – powiedział Jonasz, kiedy już się na jakiejś pojawiliśmy – dlaczego wciąż uczymy się czytać i pisać? Przecież już dawno to umiemy. – I podsunął nauczycielce karteczkę ze swoim imieniem, zapisaną eleganckim charakterem pisma.    Kiedy klasa opustoszała, podeszłam do jej biurka. Skończyła coś zapisywać, po czym położyła swe nabrzmiałe dłonie płasko na blacie.    – Czy oglądała pani kiedyś film? – zapytałam ją.    Oglądała.    – A czy miała pani wrażenie, że już go wcześniej widziała, choć widzieć nie mogła, i że ten film jest tak naprawdę jego słabszą wersją?    Zawahała się; wreszcie pokręciła głową.      Już wtedy lekcje odbywały się rzadziej. Wypędzano nas do ogrodu, gdzie siedząc na murku, oglądaliśmy z Jonaszem kaczki na sztucznym jeziorku.     Któregoś popołudnia zapukałam do drzwi pokoju nauczycielskiego. Zapytałam, dlaczego nie mamy lekcji.    Pani K. odparła po prostu:    – Nie mamy pieniędzy.     Wystarałam się o nie. I kiedy tylko otrzymałam walizkę, przyniosłam ją do pokoju Jonasza. Otworzył ją. Pieniądze ukryto pod dziecięcą bielizną: ja spiekłam raka, on nawet nie zwrócił na to uwagi.    Wysunął jeden bankot z pliku i podszedł do okna. Odsunął firankę, obejrzał go pod słońcem.    – Trefne.   Wrócił do mnie. Staliśmy nad otwartą walizką. Pokój pachniał żywicą, a słońce gasło w różowych smugach.    
    • Majętny gazda spod Giewontu            w swojej bacówce do remontu,            powiększył już garaż,            dobudował taras            i kolumny jońskie od frontu.
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Jacek_Suchowicz
    • W znanej wsi Przemowiec mieszka i trenuje żużlowiec.   Szaleje na zakrętach. Mrowi w piętach…   W życiu też wywrotowiec!        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...