Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Fascynowała go od dziecka
- zwłaszcza gitara brzmiała miło
- klasyczna, także muza świecka
duszę artysty brzmienie ryło...

Utworem "Verde" świat podbijał,
- dotąd grywany przez muzyka,
lecz się o sławę nie dobijał,
a piszą o nim: "to klasyka".

Muza dziś źródłem finansowych
środków, zaś życiem zawładnęła
Biblia - pod wpływem dawidowych
Psalmów zostaje - arcydzieła.

Egzystencjalny znikł niepokój...!
"Po co się żyje" zyskał wiedzę.
Zachęty w wierszu się doszukuj,
proszę, nie pomyśl że tu bredzę...

Głęboko poruszony muzyk
docenił Słowo Boże więcej,
niźli muzykę, widząc wynik,
wprowadzał w życie je czym prędzej.

Miłość, życzliwość ujmowała
bardziej niż aplauz na widowni
- społeczność dowód mu dawała...
- słudzy Jehowy są rzetelni.

Dzisiaj zaznaje błogosławieństw,
żywi nadzieję chlebem Słowa,
unika wielu niebezpieczeństw,
o których w Biblii często mowa.

Spogląda w przyszłość ze spokojem,
znając ją z proroctw - obserwuje
jak się spełniają i rozwojem
zboru się cieszy, motywuje...

Duchowy pokarm go posila,
jak resztę jemu miłych braci,
więc chętnie w dziele się wysila,
ale artyzmu też nie traci...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ricky_King
http://pl.wikiquote.org/wiki/Ricky_King
http://www.manfred-gebhard.de/Parsimony.17232.htm
https://www.youtube.com/watch?v=7Wr8fl5Yu0c
https://www.youtube.com/watch?v=kf-MgUS9SV0
https://www.youtube.com/watch?v=E1iAhw9-T_4
https://www.youtube.com/watch?v=E1iAhw9-T_4
https://www.youtube.com/watch?v=IlSbsmPfSQA&feature=share
https://www.youtube.com/watch?v=689ox6tI4Mw

[img]http://www.rickyking.com/BildStartseite1.jpg[/img]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Czekają. Stłoczone ciasno w zastygłej procesji, w urojonych widmach bezmiernej nocy. W pokoju. W tym pokoju stłoczone aż po brzegi. Wchodzą na ściany, na to drzewo wyrastające z podłogi. Stojąca w kącie plątanina martwych rur. Poskręcane gałęzie, odrosty. Żeliwne. Milczące artefakty...   Pełzną wysoko w swojej nieruchomej kreacji. Te zwidy rozczapierzone. Złapane w krótkim ujęciu. W milisekundowym błysku wypalającym oczy.   Są jedne na drugich. Obok siebie. Tuż obok. Bądź wyrastają z siebie bez jakiejkolwiek koncepcji, jakiegokolwiek sensu.   Ciasno. Bardzo ciasno…   Jak niezliczone polipy w jelicie. Zrakowaciałe. Całkowicie obce, nawet dla siebie samych. Całkowicie obce ciała rosnące w swojej i tak obcej egzystencji.   Mnożą się bez ustanku, wyrastając z siebie w nieskończonych powtórzeniach. W szmerze nieskończonego wzrostu...   Zasuszone widma. Kreatury pajęcze… Których odnóża… - Boże, jakże ich wiele!   Sięgają nimi, poprzez grzybnię pleśni, sufitu, jak nieba… Wspinają się. Wspinają, ku wielkiej mistyfikacji, ku tajemnicy największej.   Albowiem rozpościera się z wysoka coś, co jest niepodobne do niczego.   Co to takiego? Jakaś iluzja, deliryczna ekstaza…   Stając u stóp tego gigantycznego konstruktu podobnego do krzyża... - z kamienia, ze stali. z drewna…   Z żelbetonu poznaczonego brunatnymi plamami nuklearnej reakcji. Zmartwychwstania?   Być może samego Boga...   Słychać jeszcze echo. Pogłos pędzącego wiatru. Wtedy, co pędził w ogromnym huku totalnej anihilacji.   Tuż przede mną mur nieskończonego wzniosu. Rozpostarte ramiona (odnóża?) Rozwarte szeroko. Szeroko… - czegoś, co już dawno skonało, mimo że jest wieczne. mimo że żyje, pomimo ewidentnej śmierci.   Jakieś truchło. Zasuszone. W szacie pajęczej.   W powiewających płachtach. W czarnych od kurzu. Od pyłu. Od brudu zionących ciszą zatęchłych katakumb…   W przeciągu, w powiewie.   W półmroku…   Spogląda z wysoka wielookie oblicze. Czarne oczodoły w zdeformowanej czaszce.   I coś jeszcze.   Coś, co przeczy fizycznemu istnieniu.   Spod sufitu spada na mnie absolutna martwota, kiedy klęczę, kiedy leżę, kiedy pełzam jak wąż, jak dżdżownica, jak wielonoga skolopendra…   Co tu jest mną, a co kim innym? Albo czym?   Kto tu jest?   Mnoży się coraz więcej tej całej bezgranicznej iluzji, która we mnie. Która wszędzie…   Odchylam głowę do tyłu. Odchylam. Odchylam… … aż trzeszczą kręgi w szyi...   Wykrzywiając twarz w morderczym grymasie, w potęgującym się orgazmie trupiego rozkładu...   … moje oczy...   Te czarne otwory. Te czarne. Bezkreśnie czarne…   … jak noc lodowata…. jak noc…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-07)      
    • @hollow man

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        A szkoda.
    • @.KOBIETA. przyjaciółka jak skarb :)
    • @violetta   Wybaczam Tobie łaskawie!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       ale nie wiem jak długo wystarczy mi dla Ciebie cierpliwości!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...