Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Najwyższa Istota pragnie,
by jej każdy służył wiernie,
znając prawdę objawioną,
w Biblii świętej zapisaną.

Mając swą wolę na względzie
działa, by słyszana wszędzie
była ta dobra nowina,
że wnet zniknie zła przyczyna.

Nie On winien zła na świecie
- z Jego woli piękne kwiecie
- śmierć jest skutkiem buntu tego,
które wywołało... ego
wybujałe zbyt ambitne
w złych roszczeniach tak dobitne
- dotąd skutkiem tej przyczyny
na miliardach ciążą winy.

Więc do skruchy Ojciec wzywa
- kto okaże ją, ożywa
i karmiony wraz z czeladzią
wnet traci tożsamość "kozią",
potem sam głosi gorliwie
i żyje nader poczciwie,
by też inni uwierzyli
i z nim w raju wiecznie żyli.

Pozyskuje czystą mową,
bacząc, aby była łatwą
do pojęcia przez każdego
- elastyczny jest dlatego
wzorem apostoła Pawła
dąży, by wybrzmiała prawda
do uszu "Żyda" i "Greka"
- pozyskiwać ich nie zwleka.

Wszelkiego pokroju bliźni
są dotąd duchowo głodni,
a więc karmić ich potrzeba
Bożym Słowem na kształt chleba.

Usposobieni właściwie,
skłonni żyć wiecznie nobliwie
- wnet wybawienia dostąpią
i Eden sobą ozdobią...

Zaciekawiają wstępami
i zdumiewają radami,
ucząc tak, jak Biblia uczy.
Każdy się z Jehową liczy
i Jemu się chce podobać,
więc się strzeże by nie gdybać,
by oznajmiać to dobitnie,
co z głoszenia też wyniknie... *

* Ew. wg Mateusza 24:14

Przesłanie wiersza ma ścisły związek z poniższymi tekstami Pisma świętego:
"Chociaż bowiem jestem wolny wobec wszystkich osób, uczyniłem siebie niewolnikiem wszystkich, aby jak najwięcej osób pozyskać. I tak dla Żydów stałem się jakby Żydem, aby pozyskać Żydów; dla tych pod prawem stałem się, jakbym był pod prawem - chociaż sam nie jestem pod prawem - aby pozyskać tych pod prawem. Dla tych bez prawa stałem się, jakbym był bez prawa - chociaż względem Boga nie jestem bez prawa, lecz podlegam prawu względem Chrystusa - aby pozyskać tych bez prawa. Dla słabych stałem się słaby, aby pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla ludzi wszelkiego pokroju, aby tak czy inaczej niektórych wybawić. A wszystko czynię przez wzgląd na dobrą nowinę, żeby wraz z drugimi mieć w niej udział." - 1 Koryntian 9:19-23 - por.: Dzieje Apostolskie 20:21 - "zarówno Żydom, jak i Grekom składałem dokładne świadectwo o skrusze wobec Boga i wierze w naszego Pana, Jezusa"

"Szlachetne to i miłe w oczach naszego Wybawcy, Boga, którego wolą jest, by ludzie wszelkiego pokroju zostali wybawieni i doszli do dokładnego poznania prawdy" - 1 Tymoteusza 2:3, 4

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...