Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Było sobie braci dwóch
Chaos i Szaleństwo
Straszne było to rodzeństwo
Drugi milczał gdy pierwszy opróżniał brzuch


Co było przed nami?
Właśnie Chaos brzemienny
Dzięki Szaleństwu gdy swoimi ramionami
Wpleciony w kochanka jak posąg kamienny


Co będzie po nas?
Szaleństwo zgniecie Chaos
A sam spostrzegłszy jaki jest otyły
Podetnie sobie żyły

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Było braci dwóch 5 sylab........po co sobie? już wiadomo, że dwóch, że oni są
Chaos i Szaleństwo.......6 sylab
Straszne to rodzeństwo... 6 sylab..... bez to! bez zaimków ten, tamten, ta,
Drugi milczał gdy pierwszy opróżniał brzuch 11 sylab, i kolejne zwrotki trzeba by trzymać w takim rytmie! rym : a-bb-a


Co było przed nami? 6
Właśnie Chaos brzemienny 7.... "właśnie" to takie wyrazy popychacze, bez znaczenia
Dzięki Szaleństwu gdy swoimi ramionami 13
W kochanka wpleciony jak posąg kamienny 12 a tutaj rym: a-b-a-b


Co będzie po nas? 5
Szaleństwo zgniecie Chaos 7
A sam spostrzegłszy jaki jest otyły 11
Podetnie sobie żyły 7 ...... i tutaj znowu rym a-bb-a

Opublikowano

@Iru_De
Co do niepotrzebnych wyrazów się zgodzę.
Do za długiego wersu pierwszej strofy również.
Jednakże to że każda strofa jest w innym układzie rymów nie jest przypadkiem.
Taki był zamysł. Najpierw abba, potem abab, a na koniec aabb.
W końcu mowa o szaleństwie, więc czas na niesymetryczność.
Chaos.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Noc nie doczekała zbawienia gwiazd utonęły w purpurze pocałunku oddech osiadł na krawędzi spojrzeń z delikatnością wyszeptanych łez a latarnie z gracją spacerowały alejami prowadząc nas bezpiecznie do domu i czarując zapachem bzu.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • „Gortatów dom wakacji” – 3 Z cegielni bandycko szedłem, jak w horror-filmie, z karabinem na plecach i Micholem przy mnie. Na wysypisko śmieci, gdzie szczurów tysiące – było ich tam tak dużo, jak kwiatów na łące. Uciekały stadnie, w śmieciach się chowając, a ja, terminator, na ślepo w nie strzelając. Z rozważaniem dziecka, że zła nie uczyniałem, poparcie dorosłych za dobre uważałem. Pamiętam sikorkę piękną z czubka topoli – jednym pociągnięciem... Do dzisiaj mnie to boli. Krzykliwej, wielkiej wrony też już nie zapomnę, pięć śmiertelnych śrutów – wyrzuty wiekopomne. Inaczej świat ludzie jeszcze wtedy widzieli, bo w tym świecie niewiele jeszcze rozumieli. Gdzieś świtało mi w głowie, że może źle robię, lecz mądrością dorosłych tłumaczyłem to sobie. Nieopodal śmietniska stawy piękne były, wykopane przez cegielnię dla glinianej bryły. Duże, głębokie, na bieżąco wybierane, po latach, w następstwie, śmietniskiem zapełniane. Ale przez te lata, gdy na śmieci czekały, przepiękną naturą wokół się otaczały. Z drzewami na brzegach tworzyły się azyle – mieszkały tam zwierzęta, ptaki i motyle. I kwitło tam życie, jak na brzegu, tak w wodzie. Dla dziecka – to bajeczne wakacje w przyrodzie. Latem tam zbierałem maślaki i czerwonki, i kozaki wzdłuż brzózek zakwieconej łąki. Pamiętam moje pierwsze próby wędkowania – zostawiony samemu do tego zadania. Usadowiony w deszczu nad brzegiem glinianki, z bambusową wędką oglądałem kijanki. Wujek Tadek poszedł, miał coś do załatwienia. Sam siedząc patrzyłem w spławika poruszenia. I nagle coś wzięło, i się coś zahaczyło, i jakoś w tataraku żyłką się zaczepiło! Ja, mały nieborak, a glinianka głęboka. Żeby wyjąć mą rybkę, chciałem zrobić kroka. Po kolana już w wodzie – poślizgiem jadę w dół! Szczęściem nagle poczułem, że ktoś łapie mnie wpół. Wujek właśnie nadszedł, wędkarzyka pochwycił. Po pas zamoczony, chrzest wędkarski zaliczył. Takie to było moje pierwsze wędkowanie i pierwsze, w ryzyku, mojej rybki złapanie. Tak to dzień ten pamiętam sześćdziesiąt lat później, widziany okiem dziecka, pamięci dziś już luźnej. Odległe wspomnienia z pewnością też szwankują, może coś dodają, a może coś ujmują? — cdn. Leszek Piotr Laskowski
    • @APM - @Leszek Piotr Laskowski - @Poet Ka - @Leo Krzyszczyk-Podlaś - @Benjamin Artur - dziękuję -
    • ten ukrainiec jeździ tym impostem jak pojebany ...   zaistniało w przestrzeni językowej i zagnieździło się  w centrum sielskiego wszechświata panią Haliną    wydarzenia błahe i nad błahe szarej codzienności w zaplątanych momentach życia o magicznych nieznanych kształtach i smakach   o których można usłyszeć  w pieśni piżmaków na brzegach niewielkiej rzeki tam gdzie wszystkie kręgi miłości bluszczem wiecznie zielonym  tulą do siebie wierzby płaczące   cokolwiek by się nie działo chcę tutaj pozostać  na zawsze      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - też tak sądzę że warto - miło że czytasz - dziękuję -                                                                                                           Pzdr.wakacyjnym porankiem. @Posem - @Berenika97 - dzięki - 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...