Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cześć słoneczko ! Jak miło mi tu świecisz...dziś dla Ciebie spalę cała paczkę fajek, może trochę się nawet Toba opalę, przypomniałeś mi jak pachnie wiosna! Tak i papieros tez. Wracając do wiosny...juz niedlugo bedzie tutaj z nami! Zapach pierwszej skoszonej trawy, dymek zza płotu w czyimś ogródku ,tłuszczyk syczącej grilowanej kielbasy, spadajacy na gorące węgielki. My zaczynamy sezon grillowy wiosną, by móc jak najdluzej cieszyć sie słońcem TAK, niestety częściej mamy deszcze, ah ta nasza angielska pogoda...

Wparowałam dzis do pracy z usmiechem ( jak codzień zresztą) pożyczając na chwilke usmiechy innych, ciuszki w maszyny i lecę, by poopowiadać moim kuchennym znajomym o zakwasach, jakie rano nie pozwoliły mi zapiąć stanika ( musialam go ze soba zabrać, przecież wydało by się, że nie mam miseczki B tylko A- (cycki zooperuje sobie,, jak ogarnę dentyste)

- co ty taka obolała! Pytali śmiesznie.
- No tak smiejcie sie z ludzkiej tragedii! Boli mnie każdy, jeden kawałek mojego ciała( kiedy kaszle, łapie się za brzuch, wygladam wtedy jak schorowana stara babinka biedna, która w pore nie wziela tabletki na astme) ten ból tylko motywuje mnie, by iść znów i znów! Pozatym squash moi kochani, kuchenni przyjaciele, nie jest przynajmniej nudny. Lubie biegać, ale już chyba wystarczająco nabiegałam się w szkole, na zawodach, a teraz biegać mogę tylko wtedy, kiedy mam sprawy do przemyślenia. Wkładam słuchawki i nie licze kilometrów.
Chyba lubie troche rywalizować i dlatego polubiłam squasha, zreszta czułam, że to bedzie własnie sport dla mnie...
Biegasz, by odbić tą mała czarną piłeczkę , liczysz na to, że po Twoim odbiciu spadnie na ziemie, tylko raz, tylko gdzie spadnie? Współpracujesz z każdym mieśniem swojego ciała, nie z piłeczką, która odbijajac sie o ściane boczną, zmienia swoją drogę , którą próbowałeś zaplanować. Nie jest nudno też , kiedy nagle dostajesz szybką w czoło, wiec śmiechem zaczynasz serwować kolejną, by zdobyć punkty, które straciłeś...wczoraj mogłam przegrać, przecież uczyłam się jeszcze- tu przeciwnik miał fory, ale ja szybko sie uczę i kolejne lekcje, bedzie walczył o punkty!
Będę przegrywać, bo też lubię smak czyjegoś zwycięstwa.

Co mnie napadlo, by po dwóch dniach squashiwania, sobote spedzić na mieście? W sumie, wskoczę w podarte jeansy i moje zakrecone białe, lekko przedłużane trampki, to napewno powstrzyma mnie przed pójściem , by tancować, przy tych pieknie wytapetowanych angielkach...
Milenka zresztą kończy prace o dziesiatej, wiec też sukienki się nie spodziewam. Wczoraj na squashu znajomi wspominali, ze graja gdzies w Newmarket koncert podróbki Pink Floydsów, postanowiłam że musze ich posluchać przecież tak lubie ta piosenke "high hopes " a w podartych jeansach i swetrze, nie będę czuła się dziwnie! Trafiłyśmy , co prawda na ostatnie pół godzinki, ale zapłaciliśmy za bilety po piątaku, a kosztowaly piętnaście- więc sukces. Wdarłysmy się, nie zwracacajac na siebie uwagi, wyglądaliśmy wszyscy podobnie, tylko wiekiem byliśmy rózni.
Zafascynowałam się widokiem pary, która tanczyła na swoj sposób - dziwnie, choć oboje tak samo, usmiechali sie tak cudownie patrząc sobie w oczy. Pewnie przypomniały im sie czasy, kiedy spędzali młodość na prawdziwych koncertach Pink Floydsów. Mieli cudowne kapelusze, ktore nie zakrywały absolutnie ich usmiechów i zapatrzonych w sobie oczu... Miło...a jeszcze milej, kiedy "podróbki" zaczęli jak prawdziwi gitarą, na której chyba dobrze grałam w poprzednim życiu...

Opublikowano

"we don't need no education
We don't need no thought control..."

Wspomnienia sie obudziły, Milena widziała moje rozmarzone oczy, już nie pytala, tylko sluchała razem ze mna tę piosenkę . Chciałam uslyszeć chociaż jedną z mojego albumu, nie spodziewałam się cudow na koncu, a jednak... A ta gitara, uwielbiam, uwielbiam gitare! Mmm.
Na sali panowała szalona atmosfera, ludzie nienznani, znali sie jakby od zawsze. Każdy czlowiek czymś sie różnił, jeden np. ubrany był w dlugi skórzany płasz, ciągnał za sobą zgrabnie wyczesaną siwą kitke, miał tyle zmarszczek, pewnie czesto był na dobrych koncertach i cieszył sie muzyką, a przy tym palił duzo papierosów -wnoszę tylko po tym, bo mimo tego, że nikt na sali nie palił, wydawało sie, że on ma gdzieś schwanego, jeszcze dymiącego papierosa, ja tez pale nie przeszkadzalo mi to w zupelności... Dziwiło mnie tylko, dlaczego nas młodych było tak mało na sali...dlaczego Ci ludzie, z miłym zaskoczeniem patrzyli w nasza strone... Dlaczego? Bo uwielbiam stara gitarę , nikt juz nie oddtworzy tych dzwieków, my młodzi zastani, aż wstyd sie przyznać nie tworzymy, jedyne co w dzisiejszych czasach jest dobre to stare utwory, lub hip hop z przekazem i tu na koncertach hip hopu łaczą sie ludzie tak jak wy dzis. Ja lubie gitarę, której juz nie słyszę niestety. Wyrozumiałość moja każe mi poczekać, napewno ktoś dobry, z wielką pasją podejdzie do mojej gitary,moze jutro...a teraz dla gitary jestem z Wami tutaj, moi staruszkowie!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dobro

       

      Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich. 

      Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...