Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Tak macie błogosławić (...):
"Oby Jehowa ci błogosławił
i cię strzegł.
Oby Jehowa rozjaśnił swe oblicze nad tobą
i oby darzył cię łaską.
Oby Jehowa zwrócił ku tobie swe oblicze
i udzielił ci pokoju"
. *

Błogosławieństwem darzeni
żyli na chwałę Imienia,
przecież serdecznie karceni,
zbawienną siłą ramienia.

Pragnął swój lud błogosławić
i darzyć go powodzeniem,
od licznych wrogów wybawić,
umacniać prawd objawieniem.

Umieścił na nich swe Imię,
darząc lojalną miłością...
Retrospekcję tą czynię,
z staranną Słowu wiernością.

Nie inaczej działa dzisiaj
- Bóg Jehowa - Świętym Ojcem
- sławić Go więc się nie wzbraniaj
zgodnie z Chrystusowym wzorcem.

* Księga Liczb 6:23-27
Opublikowano

@makarios_

Tak dla ścisłości:

" Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił." (Lb 6, 24- 27)

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu - w przekładzie języków oryginalnych - wyd. Pallotynów, Poznań 2013

Pozdrawiam serdecznie - Krystyna.

Opublikowano

@teresa943

Szanowna Krystyno..

Napisałaś, cyt.: Tak dla ścisłości:.
To pięknie, że starasz się być lirycznie ścisła.. :)
Istotnie wiele przekładów Słowa Bożego, w tym te wydane przez wydawnictwo Pallotynów przy tłumaczeniu z języków oryginalnych w miejsce Świętego Imienia Bożego używa tytułu "Pan" i nie tylko w tłumaczeniu błogosławieństwa z księgi Liczb 6, 24-27. Nie wiem, czy wiesz o tym, że to samo wydawnictwo z okazji tzw. chrztu Polski wydało przekład zwany "Biblią Tysiąclecia". W drugim wydaniu tego przekładu jego Kolegium Redakcyjne (w jego imieniu Augustyn Jankowski z Ośrodka Studiów Biblijnych) na 8 stronie tegoż wyraziło się tak, cyt.: "Troska o autentyzm kazała nam nie stylizować zbyt współcześnie hebrajskiego sposobu opisywania, który tak się różni od dzisiejszego. Wprowadzamy dalej wszędzie Boże imię Jahwe tam, gdzie dotąd w przekładach idących za Wójkiem, Wulgatą i Septuagintą czytaliśmy zastępcze imię "Pan", nie będące wcale przekładem tego imienia Bożego."

To tak dla ścisłości.

Więcej na temat Świętego Imienia Bożego: http://www.jw.org/pl/publikacje/ksi%C4%85%C5%BCki/b%C3%B3g-ma-dla-nas-dobr%C4%85-nowin%C4%99/kim-jest-b%C3%B3g/film-imi%C4%99-bo%C5%BCe/

..niemniej serdecznie pozdrawiam..

Opublikowano

@makarios_
Dziękuję za informacje ale ... akurat ten temat jest moim "chlebem powszednim" czyli jest mi b. bliski, więc ... zwróciłam uwagę na fragment z Imieniem Boga Jehowa a nie Jahwe Przytoczę fragment o imionach Boga, m.in Jahwe w oparciu o http://biblia.wiara.pl/doc/423047.Imiona-Boga-w-Pismie-Swietym

Najważniejszym imieniem Boga w ST jest tetragram, JHWH (występuje 6828 razy), zwykle wymawiane jako ,Jahwe", chociaż ta znana wymowa została porzucona w czasach powygnaniowych. Imię to występuje we wszystkich pismach z wyjątkiem Ksiąg Koheleta (Eklezjastesa), Estery, Hioba (w dialogach, rozdz. 3-27) i prawdopodobnie Pieśni nad Pieśniami. Jego skrócona forma pojawia się w wielu imionach (np, Jeszajahu[Izajasz], Jeremjahu [Jeremiasz] Jehonatan). Ze względu na rosnące poczucie świętości tego imienia i chcąc uchronić je przed niewłaściwym użyciem, zaczęto w czytaniu zastępować tetragram tytułem wymawianym jako Adonaj (hebr., "mój wielki Pan"). W tekstach pisanych samogłoski słowa Adonaj łączono ze spółgłoskami JHWH dla przypomnienia czytelnikom, żeby zamiast Jahwe wymawiać (czytać) Adonaj. W ten sposób w późnym średniowieczu pojawiła się błędna hybryda "Jehowa". Szacunek dla świętości imienia Boga często znajduje odbicie w religii współczesnych Żydów.

Z wielką serdecznością pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Krystyna.

Opublikowano

@teresa943

Miło się z Tobą polemizuje... w kwestii nie tylko dla Boga najważniejszej. Cieszy mnie Twój chleb powszedni. Bardzo.
Domniemam, że codziennie, niebezmyślnie wypowiadasz słowa modlitwy wzorcowej, sformułowanej przez Zbawiciela. Oczywiste jest, że jej treścią jest szereg próśb, przy czym nie każdy dostrzega, iż porządek tego szeregu nie jest przypadkowy - przynajmniej nie był takim dla Syna Bożego. Dla niego i prawdziwych Jego naśladowców Wspaniałe Imię Najwyższego - jego uświęcenie było pierwszoplanową kwestią, słusznie w owym porządku poprzedzającą prośbę o dzianie się woli Bożej w niebie i na ziemi oraz słusznie poprzedzającą prośbę o przyjście Bożego Królestwa. Nauczając swoich rodaków (wg ciała), Jezus z Nazaretu odcinał się od wypaczonych, wręcz odstępczych nauk i poglądów żydowskich (rabinicznych), czemu dał wyraz stwierdzając, że nie wlewa się nowego wina do starych bukłaków i nie naszywa się łaty z nowego materiału na stara szatę. To jak osobiście traktował Święte Imię swojego Ojca wiadomo z Jego modlitwy utrwalonej w 17 rozdziale Ew. wg Jana: "Ujawniłem twoje imię ludziom (...) I dałem im poznać twoje imię, i dam je poznać" - wersety 6 i 26. Bezspornie Jezus miał na uwadze niezwykłe Imię swojego (i naszego) Ojca w niebie, znane Mu zarówno w wymowie jak i w nadzwyczajnym znaczeniu. Jak szczerze wyznał ujawniał je i nadal ujawnia ludziom ze świata - tym, których daje Mu Ojciec. Stąd pierwsza generacja Jego uczniów i kilka późniejszych znały i stosownie używały Imię Ojca, prosząc przy tym i dążąc do tego, aby było zostało ono uświęcone. Wzorem swojego Mistrza nie zważali oni na żydowski przesąd, na który wskazałaś. Skutkiem tego spełniały się słowa utrwalone ręką ewangelisty Łukasza, w Dziejach Apostolskich 15, 14: "Bóg (...) zwrócił uwagę na narody, aby z nich wziąć lud dla swego imienia". Kwestia Imienia pojawia się na tzw. pierwszym soborze apostolskim w Jerozolimie (49 r.n.e.), na którym uczeń Jakub zaznaczył: Jest napisane: "Potem wrócę i odbuduję upadły szałas Dawidowy (...), aby pozostali ludzie pilnie szukali Jehowy wespół z ludźmi ze wszystkich narodów - nazwanymi od mego imienia, mówi Jehowa” - Dzieje Apostolskie 15,13-18. Sformułowanie Szałas Dawidowy oznaczał dynastię Dawida, która upadła wraz z detronizacją Sedekiasza - księga Amosa 9:11. Według zacytowanego przez Jakuba proroctwa miał jednak zostać odbudowany. Odbudowę rozpoczął cielesny potomek Dawida, Jezus Chrystus. Zgodnie z owym proroctwem miał zostać (i został) nieprzemijającym Królem - upewnia: księga Ezechiela 21, 27; Dzieje Apostolskie 2, 29-36. Jak o tym zapewnił w słowach utrwalonych w Ew. wg Jana 17:26 nadal daje On poznać ludziom ze świata najzacniejsze Imię w całym wszechświecie. W rezultacie podejmowanych przez niego działań jest tak, że pod każdą szerokością i długością geograficzną ludzie poznają Boga o Imieniu pisanym przez Hebrajczyków tetragramem JHWH. Prawdą jest, że w słowie Bożym Najwyższy bywa określany takimi tytułami, jak: "Bóg", "Pan Wszechwładny", "Stwórca", "Ojciec", "Wszechmocny", "Najwyższy", ale prawdą jest również to, że: tożsamość, osobowość i przymioty Istoty Najwyższej w pełni wyraża Jego osobiste imię - patrz: Psalm 83,18 (19). Faktu tego nie zmienia zatracona przez Żydów wymowa tego świętego Imienia. Faktem historycznie uzasadnionym jest też to, że w języku polskim od dawien dawna znana jest forma "Jehowa" (http://tetragram.pl/6663) i prawdą jest, że większość hebraistów opowiada się za brzmieniem "Jahwe". Przy czym bezsporne jest to, że znane są jedynie hebrajskie spółgłoski tworzące imię Boże, natomiast sporne jest: jakie samogłoski im towarzyszyły. Znaki samogłoskowe wprowadzono do pisanego języka hebrajskiego dopiero w drugiej połowie I tysiąclecia n.e.. Niestety z powodu przesądu, znaki samogłoskowe dołączone do tetragramu znajdującego się w dostępnych hebrajskich manuskryptach nie pozwalają dokładnie ustalić, jakie samogłoski naprawdę występowały w imieniu Bożym - spory o to nie ustają - nasza polemika potwierdza ową sporność. W świetle powyższego robienie kwestii z wymowy Bożego Imienia przesłania niezwykle istotny fakt, że Bóg ma o wiele bardziej Wzniosłe Imię niż Jego Pierworodny i zarazem Jednorodzony Syn, na którego imię w końcu zegnie się wszelkie kolano tego co w niebie i na ziemi i pod ziemią. Tym bardziej stanie się tak w związku z Imieniem zapisywanym tetragramem JHWH'. Poświadczają to sowa utrwalone w liście ap. Pawła do Rzymian 14, 11: "jest napisane: "Jako żyję - mówi Jehowa - ugnie się przede mną każde kolano, a każdy język otwarcie wyzna Boga".

Poza tym z wymową tożsamych znaczeniowo imion w różnych językach bywa tak, że niejednokrotnie takie tożsame imiona brzmią tak odmiennie jak np. hiszpańskie Chorche (w wymowie) i polskie Jerzy. Najwyraźniej zdajesz sobie z tego sprawę, że imienia naszego Zbawiciela nie wypowiadamy dokładnie tak, jak ono brzmiało w Jego uszach, ba właściwie to nie wiadomo jak dokładnie je wymawiano - spór trwa. Ponieważ tak w istocie jest, to nie należy w ogóle wymawiać Jego imienia?! - To pytanie retoryczne.

Skandaliczne jest zastępowanie Bożego imienia tytułem "Pan", który nie jest, cyt.: "wcale przekładem tego imienia Bożego.". Tak zrobiło odstępcze Żydostwo, skutkiem czego nie tylko toczy się ta polemika...

Miło mi zaznawać Twojej serdeczności i... ją odwzajemnić :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...