Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Myśli o nim i pragnie go każdy, zwłaszcza nieszczęśliwy.

Werbalnie bywa definiowane najróżniej, niemniej gdy ogarnia definiującego, to wie, że je ma. Słuszne jest (póki co) stwierdzenie, że: "Szczęście to [u]w miarę[/u] trwały pozytywny stan psychiczny, obejmujący całą gamę uczuć - od zwykłego zadowolenia po głęboką, niezmierną radość życia - i połączony z naturalnym pragnieniem utrzymania tego stanu. Istotnie bowiem, nie zaznaje się szczęścia z doraźnej przyjemności wywołanej na przykład ejakulacją (http://pl.wikipedia.org/wiki/Ejakulacja). Natomiast jak najbardziej: "Szczęśliwy jest krzepki mąż, który za swoją ufność obrał Jehowę i który nie zwrócił swego oblicza ku ludziom hardym ani ku tym, którzy odpadają do kłamstw" (Psalm 40:4). W takim przypadku uczucie szczęścia jest rezultatem właściwego postępowania wobec Boga i ludzi, które określają dwa największe przykazania. (Psalm 41:1; 112:1). Na marginesie dodam, że greckie słowo tłumaczone na "szczęśliwy" brzmi makarios. Zaznawaniu szczęścia niemało uwagi poświęcił największy Nauczyciel. Szereg bezcennych nauk mających na względzie odpowiedź na pytanie: Jak zaznawać szczęścia? zawiera Jego najsłynniejsze przemówienie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazanie_na_g%C3%B3rze). Mając na względzie również owo przemówienie poeta Johann Wolfgang Goethe napisał: "Co do mnie, miłowałem ją [Biblię] zawsze i ceniłem, bo jej prawie samej zawdzięczałem całe swoje wyrobienie etyczne" (Z mojego życia. Prawda i fantazya, tłum. L. Jenike). Inny myśliciel, Mohandas Gandhi mając na względzie szczególnie "Kazanie na Górze", wyraził docenianie dla tegoż, nawołując: "Pijcie do dna ze zdrojów, które wam ofiarowano w Kazaniu na Górze. Nauka zawarta w Kazaniu była przeznaczona dla każdego z nas." W tym miejscu podkreślę, że zasadniczo Jezus nie mówił tego wszystkiego sam od siebie - nabywał wiedzy od Szczęśliwego Boga, będąc Jego Jednorodzonym Synem (1 Tymoteusza 1:11; 6:15). Znamienne, że chociaż w niebie i na ziemi pojawiła się niegodziwość (zakwestionowano prawowitość zwierzchnictwa Boga Jehowy), to Jezus jest pewien, że zamierzenie jego Ojca (i naszego) się urzeczywistni. Okoliczność ta pozwala Mu nie tracić poczucia szczęścia, dzięki przekonaniu, że przecież nie może się wydarzyć nic, czego On świadomie nie dopuścił (Izajasza 46:10, 11; 55:10, 11). Właśnie dlatego po dziś dzień okazuje wielkoduszną cierpliwość, toleruje sytuację, którą mógłby zmienić - ma w tym określony cel. Mając tę okoliczność na względzie apostoł Paweł napisał: "Bóg, chociaż chciał okazać swój srogi gniew i dać poznać swą moc, tolerował z ogromną miarą wielkodusznej cierpliwości naczynia srogiego gniewu przyszykowane na zagładę, żeby dać poznać bogactwo swej chwały na naczyniach miłosierdzia, które z góry przygotował ku chwale" (Rzymian 9:22-24). Zanim został spisany list do Rzymian, kilka wieków wcześniej psalmista zapewniał: "Chwała Jehowy trwać będzie po czas niezmierzony. Jehowa będzie się radował swymi dziełami" (Psalm 104:31). Na źródło szczęścia zaznawanego przez Szczęśliwego Boga zwrócił uwagę przyrodni brat Jezusa, pisząc: "Każdy dobry dar i każdy doskonały podarunek pochodzi z góry, bo zstępuje od Ojca świateł niebiańskich, a u niego nie ma zmienności obracania się cienia" (Jakuba 1:17). Idąc w ślady swojego (i naszego) Ojca, Jezus Chrystus, także zaznaje szczęścia z dawania (Dz 20:35) i z bezgranicznej ufności oraz czynienia zawsze tylko tego, co się Jemu podoba (Jana 8:29). Śmiem twierdzić, że z uwagi na powyższe odczuwał wewnętrzną radość nawet wtedy, gdy znosił trudności i cierpienia (Hebrajczyków 12:2; Mateusza 5:10-12). Mając to na względzie, naprowadzam, że idący śladami Jezusa, per analogiam zaznają szczęścia, które jak czytać (szczególnie podawane w odsyłaczach teksty biblijne) zależy od utrzymywania dobrych stosunków z Bogiem o imieniu JHWH. Urzeczywistnienie zażyłej więzi z tym Bogiem zależy zaś od darzenia Go miłością i wiernego służenia Mu, bowiem bez okazywania posłuszeństwa nie można osiągnąć prawdziwego szczęścia - warunkiem zaznawania go jest błogosławieństwo Jehowy - jeden z Jego "dobrych darów" i "doskonałych podarunków". Takich ludzi: "Jehowa będzie strzegł i zachowywał przy życiu. Taki zostanie nazwany szczęśliwym na ziemi" (Psalm 41:1, 2). Jak czytać powyższe, do prawdziwego szczęścia przyczynia się wiedza o Jehowie, pochodząca od Niego mądrość, a także udzielane przezeń karcenie i korygowanie (Psalm 94:12; Przypowieści 2:6; 3:13, 18). Naśladowca Jezusa, jak On ufa Jehowie Bogu (Przysłów 16:20) i ma upodobanie w Jego prawie oraz zgodnie z nim postępuje (Psalm 1:1, 2; 112:1), przestrzegając zasad sprawiedliwości (Psalm 106:3) a przy tym wszystkim boi się Jehowy (Psalm 128:1). Wracając do rad Jezusa dotyczących szczęścia, które dobitnie wyeksponował w "Kazaniu na Górze" dziewięcioma zapowiedziami, podkreślę, że wymienił przymioty, którymi trzeba się odznaczać, by znaleźć uznanie w oczach Bożych i mieć nadzieję na wiecznie szczęśliwe życie (Mateusza 5:1-12). Jak czytać wskazywane teksty, "szczęście nie zależy ani od przypadkowych okoliczności, ani od zwykłego spełniania dobrych uczynków. Źródłem prawdziwego szczęścia jest angażowanie się w sprawy mające związek z życiem duchowym, oddawaniem czci Bogu i realizacją Jego zamierzeń. Jezus powiedział m.in.: "Szczęśliwi, którzy są świadomi swej potrzeby duchowej, gdyż do nich należy królestwo niebios" (Mateusza 5:3) i dalej oznajmił: "Szczęśliwi pogrążeni w żałości, gdyż oni będą pocieszeni" (Mateusza 5:4). Jak dla mnie jest oczywiste, że Jezus nie mówił o wszystkich pogrążonych w smutku. Uważam, że chodziło mu o osoby odczuwające żałość z powodu swego opłakanego położenia duchowego, swego grzesznego stanu oraz rozpaczliwej sytuacji wynikającej z człowieczej skłonności do występku, do grzechu. To o takich ludziach łaknących i pragnących prawości Jezus powiedział: "Będą nasyceni", a to dzięki błogosławieństwu Bożemu, dzięki któremu ich potrzeby duchowe zostaną zaspokojone (Izajasza 61:1-3; Ezechiela 9:4; 2Ko 7:10). Oprócz tego, co Jezus zawarł w "Kazaniu na Górze", również w księdze Objawienia, za pośrednictwem anielskiego posłańca podał siedem zapowiedzi szczęścia (Objawienie 1:3; 14:13; 16:15; 19:9; 20:6; 22:7; 22:14). Już na wstępie do owej księgi stoi: "Szczęśliwy ten, kto czyta na głos, oraz ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują, co w nim napisano. Również w jej zakończeniu zostało uwypuklone: "Szczęśliwi ci, którzy piorą swe długie szaty, żeby mieć prawo pójść do drzew życia i żeby uzyskać wstęp do miasta przez jego bramy" (Objawienie 22:14). Tak więc... znajdujący upodobanie w Jehowie "święty naród" Boży (1 Piotra 2:9) i każdy, kto ma z nim łączność, z całego serca posłusznie służąc Jehowie, doznaje sporej dozy szczęścia. Miał słuszność psalmista pisząc: "Prawi, radujcie się w Jehowie i dzięki składajcie jego świętemu, pamiętnemu mianu" (Psalm 97:12). W tym duchu również apostoł Paweł udzielił zachęty: "Zawsze radujcie się w Panu. Raz jeszcze chcę powiedzieć: Radujcie się!" (Filipian 4:4).

A zatem szczęście nie zależy od bogactwa, mądrości, osobistych dokonań, zdolności przewidywania, czy potęgi.

Szczęście zależy od poznania Jehowy, który radzi: "Niech mędrzec się nie chełpi swą mądrością, a mocarz niech się nie chełpi swą potęgą. Niech bogacz się nie chełpi swym bogactwem. Lecz kto się chełpi, niechże się chełpi tym, iż posiadł wnikliwość i poznał mnie, że ja jestem Jehowa, Ten, który okazuje lojalną życzliwość, sprawiedliwość i prawość na ziemi; bo w nich znajduję upodobanie" (Jeremiasza 9:23, 24).

W dniu 07.12.2014 r. o 14:50 po raz pierwszy zauważyłem, że administrator (lub jego moderatorzy) po raz kolejny bezpodstawnie ograniczyli moją wolność słowa, wyrażanego również w tym serwisie. Oto komunikat, który ukazuje się ilekroć usiłuję zamieścić w serwisie www.poezja.org mniej czy bardziej artystyczną wypowiedź:

[color=red]Zostal nalozony ban na to konto.

Ban wygasa za 36693 sekund.

Wiadomosc od moderatora: to portal poetycki, a nie teologiczny

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 @Rafael Marius @Jacek_Suchowicz   Za mistrzem...   Fraszki to wszystko, cokolwiek myślimy, Fraszki to wszystko, cokolwiek czynimy; Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy, Prózno tu człowiek ma co mieć na pieczy. Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława, Wszytko to minie jako polna trawa; Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.    Dziękuję. 
    • nie pamiętam, kiedy to się zaczęło. czy wtedy, gdy furtka zgrzytnęła w środku nocy, jakby ktoś szukał wejścia nie na posesję, ale do mojego ciała. czy wtedy, gdy znalazłem pod wycieraczką zardzewiały gwóźdź, wygięty na końcach, gotowy wbić się w dłoń, w serce, w sen, jakby już wiedział, gdzie trafić. a może wcześniej. gdy jego córeczka biegała po ogrodzie i krzyczała do pustego powietrza: - nie ruszaj mamy. - nie ruszaj mamy. jakby ktoś stał tuż obok, dokładnie tam, gdzie nic nie powinno stać. robert był idealny. punktualny. pomocny. uśmiech miał gładki jak szkło polerowane w laboratorium cieni, tak czyste, że nie zostawiało odbicia. ale oczy… gdy w nie patrzyłem, zimno zaczynało się we mnie poruszać, powoli, jakby znało drogę. w źrenicach coś było - nie ciało, raczej miejsce po nim. głód bez kształtu, po czymś, co już zjadło swoje imię i nauczyło się patrzeć dalej. jego cień czasem nie nadążał. spóźniony o ułamek sekundy, jakby musiał się zastanowić, czy jeszcze chce za nim iść. kiedy mówił, odbicie w szybie nie otwierało ust. jakby coś z jego wnętrza słuchało osobno. pierwsze ciało we wrześniu. drugie w październiku. trzecie w grudniu, tuż przed świętami. kolejne w marcu. zawsze młotkiem. zawsze kobiety. zawsze noc. ostatnia, trzynaście lat. media pisały o „fryzjerze”. o tym, że wkładał im włosy w dłonie, jakby chciał, żeby coś jeszcze miały przy sobie po śmierci. ja wiedziałem wcześniej. widziałem go nocą z czarną torbą, spokojnego, jakby wracał z miejsca, gdzie wszystko było już załatwione. zacząłem dziennik. czasem kartki były ciepłe. jak skóra po czyimś dotyku. znały mój charakter pisma, zanim nauczyłem się go pisać. atrament pachniał metalem, zanim dotknąłem pióra. każdy krok. każdy oddech. każdy cień. śniłem o nim. za niego. czułem chłód żelaza, puls dłoni tuż przed śmiercią, serce drugiej osoby sekundę przed tym, jak świat przestaje się do niej odzywać. czasem nie wiedziałem, czy zapisuję, czy tylko pozwalam, żeby przechodziło przeze mnie. wysłałem anonim do policji. zdjęcia. cisza, która nie miała końca, tylko głębokość. potem list. w środku zdjęcie mojej córki. jej twarz - zamarznięta w półuśmiechu, jakby ktoś kazał jej nie oddychać. na odwrocie odcisk błotnistego buta. ciężki. pewny. tej nocy córka nie spała. chodziłem, zapalałem i gasiłem światła, sprawdzałem zamki, jakby dom mógł się jeszcze obronić. - tato? jej oczy patrzyły jak okna do innego czasu, takiego, który już się wydarzył, ale jeszcze nie dotarł. - tato… czy to, co patrzy przez twoje oczy, też śni? poszedłem do roberta. drzwi otwarte. on w kapciach. dziecko przy nodze. kolęda w tle. jabłka z goździkami. zapach, który powinien być bezpieczny. - potrzebujesz czegoś? zapytał. - nie. tylko… porozmawiać. uśmiechnął się. nachylił, jakby mówił nie do mnie, tylko do mojego odbicia: - trudno jest być tylko niewinnym, prawda? zamknął drzwi. zbyt cicho. zbyt dokładnie. jakby zamykał nie dom, ale proces. od tej nocy nie śpię. palę, bo dym zagłusza coś słodko-mdłego, jak gnijące jedzenie w ustach, jak obietnica, która już się psuje. czasem czuję coś obcego na dłoniach, jakby pamiętały pracę, której nie wykonałem - jeszcze. w szafie młotek. obok różowy bucik. nie od mojej córki. nie od nikogo, kogo znam. w dzienniku zapiski, które nie są moje: „nie krzyczała.” „skóra pod paznokciem.” „kolor włosów: ciemny blond. zbyt młoda.” litery są równe. spokojne. jakby pisane bez pośpiechu. pod poduszką pukiel włosów. idealny. zimny. jakby jeszcze o czymś pamiętał.   nie córki. nie wiem czyj. w nocy śniłem, że śpię. we śnie śniłem, że wstaję. obudziłem się w łazience. nóż do tapet w ręce. lustro zaparowane. ktoś narysował na nim odwróconą trójkę. znak, który wyglądał, jakby zawsze tam był, tylko czekał, aż zacznę patrzeć. coś drgnęło za mną. - tato? córka stała w drzwiach. czerwone plamy na jej palcach pulsowały, jakby nie były plamami, tylko miejscami, przez które coś oddycha. jej spojrzenie było spokojne. rozumiała więcej, niż powinna. - nie wychodź,  szepnęła. rano młotek w kieszeni. zardzewiały. ciepły. jakby oddychał wspomnieniami poprzednich nocy. trzymałem go jakby był mój od zawsze, pamięta mnie dłużej, niż ja pamiętam siebie. na ścianie nowe lustro. odbicie nie moje. przechodzę obok. moje oczy patrzą na mnie, jakby znały coś, czego ja jeszcze nie wiem. moją przyszłość. czuję już. coś we mnie patrzy przeze mnie. coś śni przez moje dłonie, przez moje ciało, przez moje dziecko. coś, co nie jest tylko innym. coś, co jest mną, zanim ja sam będę. coś, co ma więcej wspomnień z przyszłości niż ja z przeszłości.                
    • mam życiorys spisany na kolanie popruty profil z facebooka mechanizm iluzji i zaprzeczeń opancerzony wokół dendrytów mam gumę turbo i młodość za sobą   schowałem niewypowiedziane w równaniach bez reszty drobne nieścisłości zaliczone zostaną w błąd pomiaru   czarne poranki gdy nic nie trzeba chcieć czyste życie hemoglobiną wypełnia krew   podmiot nie jest dany podmiot stwarza się   patrzy na mnie kriszna w kołysce w całej osobie liczby pojedynczej tuż przed podziałem przed brakiem zanim rachunek zdań nazwie pierwszą rzecz    
    • Alana za siksą wąski sazan. Ala
    • Jem sód od ósmej   Ech, cmokam! Sód ósmakom chce   I namakam. Sód od ósmaka Mani   Sód ułud. Ós!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...