Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ja - geometryczna średnia
nocnego rachunku
w nogach łóżka
na kolanach
piszę testament
chodnikowe dzieje
pijacki bełkot
rozczłonkowany na drobne

ja- standardowo odchylona
od nierówności sufitu
bezradnie rozkładam brudne nogi

leżę na podłodze

Opublikowano

Cześć.
Nie chcę byś mnie odebrała jako cenzora twoich tekstów, ale:
o czym nam mówi tytuł?
właśnie
po co więc to "ja"

tak widzę twój wiersz:


geometryczna średnia nocnego rachunku
w nogach łóżka piszę testament
chodnikowe dzieje pijacki bełkot
rozczłonkowany na drobne

standardowo odchylona
od nierówności sufitu
bezradnie rozkładam brudne nogi

podlir jest "w nogach łóżka," więc ostatnie zdanie także niekonieczne.

Dobry tekst.
pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      .... siedem razy myszą machałam, zanim mi załapało... maaasaaakra.!!!.. chyba "zdechnie".  
    • @Nata_Kruk   Nata !   napisałaś wiersz który jest jak lód co pęka z ironicznym trzaskiem, odsłaniając pod spodem kruchosć bardzo ludzką i bardzo prawdziwą   co do gwiazd.   Droga Mleczna to ok.300 miliardów gwiazd.   to co pojedynczy czlowiek może leżąc na trawie (w nocy) zobaczyć to ok. 3 tysiace słoneczek ?   ciekawi Cię czy liczyłem ?   nie !   kiedyś gdzieś przeczytałem :)   bardzo ciekawy Twoj wiersz jest :)    
    • @Berenika97Kolejny wiersz, który dzisiaj czytam, o unikaniu bliskości. O niepełnej, ułomnej obecności, która odrzuca. W relacji samo "bycie obok', choć brzmi bardzo obiecująco i pozornie wydaje się kluczowe - to jedynie rodzaj kolorowanki, złożonej z samych konturów - każdy chyba kiedyś w dzieciństwie miał coś takiego. Jedna osoba nie może dźwigać ciężaru wypełniania tych konturów barwami, czyli wszystkim, co w związku istotne - ciepłem, czułością, troską, bliskością, intymnością, zaufaniem, szczerością, itd.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Jeżeli jedna osoba jest światłem i nie może w relacji zalśnić wszystkimi barwami, jak w pryzmacie - czyli w pełni rozkwitnąć emocjonalnie i fizycznie - zawsze powstaje poczucie braku albo straty.     Odtrącona czułość - bardzo porusza.     Ewidentnie mamy do czynienia z kimś, kogo tak przeraża możliwość zaangażowania się emocjonalnego, kto jest tak zapętlony w lękach i bezradności relacyjnej, że alienuje się i dystansuje w związku. Coś jest w tym nienauczeniu się na rzeczy - bo chodzi o niewłaściwe wzorce, o pewnego rodzaju niewykształconą kompetencję, która nie mogła się rozwinąć na skutek różnych uwarunkowań w przeszłości (wychowanie, środowisko, przeżyte traumy). To niekoniecznie musi być więc zwykły chłód i obojętność, raczej zbyt wręcz przeciwnie - głębiej, więcej - znaczy nie do zniesienia, i tak rozumiem to, że ktoś "nie nauczył się być". Ale możesz opisywać też stan zamrożenia, bo ktoś ma w sobie zapisany patologiczny kod źródłowy.     Bardzo smutny jest tan brak nadziei na końcu...  
    • @Nata_Kruk   Bardzo dziękuję!    Tak, "wzrok nie wie, gdzie osiąść" - to chyba najgorsze w tej traumie. Nie ma czego się złapać.   Pozdrawiam. :) 
    • @Migrena   Ten wiersz to niezwykle intensywny zapis aktu miłosnego. Zbliżenie dwojga ludzi nie jest tu jednak ukazane jako romantyczne, delikatne uniesienie, ale raczej jako kosmiczny kataklizm, zjawisko fizyczne i ostateczne zniszczenie tożsamości . Dwoje ludzi przyciąga się z siłą, nad którą nie mają kontroli - to siła natury, nieunikniona i potężna. Metafory nawiązują nawet do do reaktora jądrowego.   Akt miłosny jest drapieżny, pierwotny, inwazyjny. Ciało domaga się drugiego ciała bez pytania o zgodę - zaspokojenie głodu fizycznego jest kwestią życia i śmierci. Fizyczne zespolenie prowadzi do dezorientacji - "i nagle nie wiem, kim jestem". Ciało przejmuje całkowitą kontrolę nad umysłem. Granice między dwiema osobami zacierają się do tego stopnia, że przestają być osobnymi bytami.   Końcówka wiersza to opis metaforycznej implozji. Akt seksualny kończy się zapadnięciem się w siebie (niczym gwiazda zamieniająca się w czarną dziurę). Paradoksalnie, to brutalne zderzenie ciał kończy się absolutną nicością, w której nie ma już bólu, pożądania, ani nawet samych kochanków.   To fascynujące studium pożądania, które jest tak potężne, że wymyka się ludzkiej kontroli, przypominając destrukcyjną i jednocześnie twórczą siłę wszechświata.    Twoja wyobraźnia jest nieokiełzana. Super! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...