Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

O i ten temat przeczytało więcej osób niż te głupoty z działu wprawnego pióra:-)
Czyż to nie jest odpowiedź i zarazem piękno. Uśmiałem się do łez od bardzo, bardzo, bardzo dawnych czasów:-)

  • Odpowiedzi 72
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skoro prosi Pani ...
Co to za gremium prosiło Panią o skasowanie pobytu pana Dycia?
Nie sądzę , że M_ Krzywak.
Ani henryk_bukowski ("nie mam zdania").
Czy to "wielu" to ... m_bard?
Niech to grono uczestników ma odwagę się ujawnić!

Panie ja bolku, prosiłam jedynie o opinię co do tej decyzji. O nic więcej.

Ale, dopóki nikt nie pozbawił mnie możliwości decydowania, to korzystam z niej i uważam, że zrobiłam słusznie. Jeżeli ma Pan inne zdanie, proszę odebrać mi tę możliwość.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i właśnie. Czegoś należy się trzymać. Takie "wahadełka" jedynie napędzają pseudodyskutantów i pseudoobrońców. Ot, tak, dla naszej kochanej, polskiej zasady - wal w łeb, nieważny powód. Miło pomącić, pobełtać, zagryźć, kogo się da, ośmieszyć, zdołować.
A już najgorzej, jak ktoś ma jakąś moc sprawczą. Jaka by nie była. Wtedy!!!!!! - super! - jedziemy. Z zawiści, dla zasady, dla podbudowania cokołu pod sobą!

Pan Dyć jak dla mnie, może sobie używać czasami nieparlamentarnych słów. Może pisać "wiersze", jakie chce. Ale - jeżeli robi z forum chorą ambonę dla własnych problemów, obraża innych uczestników forum, (nie mówiąc o mnie - o wysyłaniu bardzo obraźliwych liścików na priw.), wypisuje w różnych miejscach niestworzone teksty nawiedzonego bożka, apele do władz, to co ja mam o tym myśleć? Sianie takich "mgieł" wywołuje burzę i tego chciałam i chcę go pozbawić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miła Pani gabrysiu cabaj,

Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-)

Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-)))
Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy.
Pozdrawiam. E.
Opublikowano

"Ale, dopóki nikt nie pozbawił mnie możliwości decydowania, to korzystam z niej i uważam, że zrobiłam słusznie" - tylko szkoda ,że w wielu innych przypadkach,kuli Pani ogon pod siebie i czym szybciej chroni się za murem "innych".Po Pani wypowiedziach,jednoznaczne jest ,że motywem wiodącym,do czegokolwiek,były liściki na "priv":)i Pani urażona postawa,jest znakiem tego,że Pani również nie radzi sobie w zarządzaniu i powodowana brakiem pewności,w celu uzyskania potwierdzena,zakłada wątek pod dumnym tytułem "niszczenie forum" :)

Proszę,przedstawić pozostałym użytkownikom jakie działania Pani podjęła w celu ustabilizowania sytuacji,co do formy wyrazu tematycznego "złoczyńcy" :)

W żadnym razie,nie umniejszam Pani umiejętności ,ani znastwa w dziedzinie elitarnej sztuki poetyzowania,ale środki po które Pani sięga,posiłkowane słowami na "prośbę użytkowników" ,stawiają pod znakiem zapytania,Pani umiejętności co do funkcjonowania w "zespole":)

Gwoli ciekawości..prócz Pani Mario Bard..kto Tu jeszcze moderuje?Jest jeszcze jakiś zespół?Pytam,gdyż niejako dostrzegam Panią osamotnioną na barykadzie.Razi brak publicznej dyskusji,niby są tu inni ludzie..i niby to co się dzieje..akceptują?

Opublikowano

@maria_bard

Dokładnie, dlatego lepiej się nie babrać. W praktyce Dyć czy bukowski to jedno i to samo (te same metody działania, pogróżki, te same żale, jojczenia, w dodatku ze specyficzną u tego gatunku trollingu moralnością Kalego w tle). Mnie się już nie chce i polecam to samo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Nienawidzę nonszalancji wobec języka polskiego, szczególnie na forum poetyckim. Pański tekst jest niedbały, lekceważący odbiorcę.
Nie podejmę z panem dyskusji dopóty, dopóki nie uzyska pan możliwości moderowania forum. Cześć pracy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miła Pani gabrysiu cabaj,

Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-)

Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-)))
Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy.
Pozdrawiam. E.


Jeśli wie Pani, miła Pani mario_bard, skąd mój komentarz, to ja osobiście odcinam się od tej wiedzy - nie mam w zwyczaju obarczać swoimi problemami innych ludzi, a już na pewno nigdy, przenigdy nie zdradziłabym osobom postronnym nawet najmniejszego wątku prywatnej korespondecji, chyba że miałoby to na celu pomoc lub wsparcie mojego respondenta..
I proszę mi nie sugerować jakichś niskich pobudeczek:)
W odróżnieniu od Pani, która jako maria zaczyna się na E. ja tu jestem pod własnym nazwiskiem:)
Pozdrawiam najmilej:*
Opublikowano

@henryk_bukowski

Na szczere rozmowy? Z tobą? Jaja sobie robisz? Ale w porządku, to kiedy przeprosisz mnie za tą "łysą kurwę" i czy ten "wpierdol", który miałem dostać dalej obowiązuje, czy już mogę wyjść z kanału, heniu?

Opublikowano

..Przestań:)..sam z siebie robić dzieciaka:)..Dla Ciebie również nie jestem "godny"..do rozmowy,więc na cóż strzępić język:)

Co do przeprosin,mógłbym przytoczyć przypowieść o belkach i drzazgach,ale po co:)Swiat zmienia się,odchodzą papieże,rodzą nowi..ludzie,żyjący przeszłością, pielęgnujący urazy,są jak przydrożne rowy pełne puszek po piwie:)..Z czasem natchodzi "sprzątanie świata":)..i tak się poczuj:)..bo żeby robić cokolwiek,trzeba mieć chęć i pomysł:),jak również z tym ,że z czasem przyjdą inni,wiedzący i czujący lepiej...Krzywak:)

Opublikowano

@henryk_bukowski

Nie, mistrzu, to tak nie działa. Nie potrafisz odpowiedzieć na żadne pytanie, więc po co wcinasz się w dyskusje o forum, które zniszczyłeś? Masz plan, to działaj, a raporty to sobie każ składać, jak zostaniesz premierem, a nie zwykłym nickiem.

A swoją drogą:
"Proszę,przedstawić pozostałym użytkownikom jakie działania Pani podjęła w celu ustabilizowania sytuacji,co do formy wyrazu tematycznego "złoczyńcy" :)"

rozbawiło mnie do łez. Ty z policji czy co?

Opublikowano

"wcinasz się".."zniszczyłeś".."kacapoły".."pierdy"...to tylka kilka z tego co potrafiłeś :)..a miałeś wszystkie narzędzia,ba..wiedzę,UJ do czegoś zobowiązuje:)...ale co mi heńkowi ..przeciesz wiesz lepiej :)

W wyniku czego,muszę założyć wątek "proszę Was drodzy użytkownicy forum o wypowiedź,czy to ja henryk bukowski,na innych forach publikujący z imienia i nazwiska jako Jarosław Baprawski..zniszczyłem poezja.org?

Wołaj kolegów,reaktywuj nicki - Hej :)

Opublikowano

@henryk_bukowski

Ty jesteś chory na jakieś teorie spiskowe?
"Wołaj kolegów,reaktywuj nicki", ty masz jakiekolwiek pojęcie co ty piszesz i do kogo piszesz? Co ty, w przedszkolu edukacje skończyłeś? Na szczęście nigdy nie "prosiłem" kolegów o pomoc, ani nie reaktywowałem nicków (bo nawet nie umiem :)

A co do reszty, to jak czujesz się bezsilny, to poproś moderacje o pomoc ;)

PS - i nie "kacapoły" tylko "kocopoły" - jak już małpujesz (vide wiersz Sojana) to rób to porządnie. Kacapoła to ty masz chyba.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miła Pani gabrysiu cabaj,

Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-)

Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-)))
Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy.
Pozdrawiam. E.


Jeśli wie Pani, miła Pani mario_bard, skąd mój komentarz, to ja osobiście odcinam się od tej wiedzy - nie mam w zwyczaju obarczać swoimi problemami innych ludzi, a już na pewno nigdy, przenigdy nie zdradziłabym osobom postronnym nawet najmniejszego wątku prywatnej korespondecji, chyba że miałoby to na celu pomoc lub wsparcie mojego respondenta..
I proszę mi nie sugerować jakichś niskich pobudeczek:)
W odróżnieniu od Pani, która jako maria zaczyna się na E. ja tu jestem pod własnym nazwiskiem:)
Pozdrawiam najmilej:*


Proszę raczej mieć na uwadze pierwszą, najważniejszą część mojego wpisu. Tego Pani nie skomentowała. Jeżeli umknęło Pani uwadze takie coś, proszę poczytać. Czy to Pani naprawdę nie przeszkadza?

Nie chce się z Panią potykać na idiotyczne lizaczki. Dopominam się jedynie jakiejś sensownej, merytorycznej oceny. Pani komentarz był emocjonalny, stąd połączył mi się z dawnymi rozmowami, ale to przeszłość. Mam poczucie, że wykorzystała Pani (bo nie wierzę w to, że Pani akceptuje formę uczestnictwa J. Dycia na orgu) tę dyskusję, aby mi wpiąć szpilę. A oto tekst pana Dycia:


"Włodarczyk wiedzę w rękach ma niezaprzeczalnie,
On inteligencją mógłby wybić waszą impertynencję,
gdy ja posiadam ją w głowie, to i pisać nie potrafię,
czemu jesteście obraźliwi wobec innych, co piszą?
twórcy pióra już nie są wytwornym towarzystwem?
jedna pisze o szambie, inny o podkuwaniu dziwek,
myślą, iż poezję tworzą, a to nawet wiersz nie jest,
mi, choć może na sto tworów, przydarzy się poezja,
i z pewnością, choć w starym stylu, to piszę wiersz,
wertując wypociny i komentarze, też uczyć się chcę,
i prawie tworów mych wygląd bywa nie lada chamski,
gdy ściągacie arogancko tak dobry zadatek na ziemię,
ale się nie dam i stanę się większym niż wy chamem,
skoro wkręciliście mnie w wasze kółko adoracyjne.
2 lutego 2014

Przypominam sobie pani utarczkę z Sojanem, pani to lubi. Zacząłem swą publikację od utworów opartych na wiedzy Dalekiego Wschodu (proszę sobie to przewertować), ale zaczęto mnie obrażać w komentarzach, jednak nie dawałem się prowokować i jakoś nikt z opiekunów nie reagował na krytykanckie chamstwa pod moimi utworami. Aż wreszcie znalazło to swoje krytyczne apogeum i musiałem odreagować, a robiłem to, odpowiadając na kretyński komentarz uszczypliwym wierszem. W końcu niemiła pani, zaczęło mnie to dobijać, gdy czytałem bezwartościowe sprawozdania niby poetycznej poezji, w miejscu, gdzie nie powinny się znaleźć (Dział dla wprawnych poetów). Jeżeli jest pani taką wprawną do szacowania, czyjejś twórczości, to proszę raczyć mi dać odpowiedź, np. na temat „Asenizacja” Gabrieli_Cabaj. A tak w ogóle, niech nie zachowuje się pani, jak to delikatnie ujął Sojan i zacznie być bezstronną. Jeżeli ja pisząc prowokowałem, to i dobrze, na tym polega prawidłowe pisanie, człowiek ma myśleć, a nie zastanawiać się, co piszący miał na myśli, choćby tak jak w przypadku Mithotyna (bo już jego podobizna przypomina nalepkę na denaturacie) i wielu innych, których nie będę wyliczać, z racji tej, iż powinna pani, jako oczytana znać ich głupie dzieła, choćby Bukowskiego, które są pełne chamstwa i wulgarności, ale widocznie pani nie zna, skoro nikt nie dostał Bana. Zresztą nie dziwię się, że nie czytacie tych wypocin, najlepszym przykładem jest pan Krzywak, który miał już dość tego chłamu, o czym nie omieszkał napisać w swym utworze, obrażając nim wszystkich, i tego też nikt nie zauważył z was. Ściąłem się z p. Krzywakiem, efektem była blokada. Wy naprawdę, jak dawni cenzorzy komunistyczni chcielibyście by każdy pisał grzeczniutko i o pierdołach, widać, że wyssaliście tą cechę na uniwerkach. Gdy się czegoś nie rozumie, to nie powinno się tego krytykować, wręcz należałoby zgłębić swą wiedzę, by być elokwentnym w niezrozumiałym dla siebie temacie.
Pozdrawiam panią, myślę, iż otrzymam jakąś odpowiedź, Według Pism Objawionych (nie należy żądać szacunku i być niżej niż słoma na ulicy), może to pani przeczytać w Śri Iśopaniszad wielkiego mędrca A.C Bhaktivedanty Swamiego Prabhupad, albo (18 pereł mądrości Wedyjskiej, Starożytnej mądrości dla współczesnego świata) Sidha Svarupa Nandy Paramahamzy i lepiej nikogo nie oceniać, kierując go do psychiatry, ( za to może odpowiedzieć pani przed sądem, ja z chęcią dam sie przebadać, by dać upust satysfakcji) bo nie jest, to ani miłe, ani tym bardziej inteligentne.
Przeczytałem w komentarzu pana Sojana o demencji starczej u pani, zatem przyda się przeczołgać panią przed sądem, aby mogła pani na starość trochę złapać formę, by nie zwichnąć reputacji. Pani jednak żąda dla siebie szacunku, ja nie, jedynie pragnę zrozumienia tego, o czym piszę i mógłbym robić to anonimowo, bez pragnienia rozgłosu i uznania.

@Mariusz_Sukmanowski
Bawi mnie, gdy ktoś napisze coś,że nie wiadomo o co chodzi, a inny by uchodzić za znawcę domniema, to tak, jak w galerii oglądany obraz i widziany przez każdego po swojemu i gdy każdy ustalił już co on przedstawia, przychodzi sprzątająca pani i obraca dzieło o 180 stopni, mówiąc, że znowu się obrócił. Wesołego dociekania wraz z twórcą, który tak naprawdę nie wie dokładnie co stworzył, bo akurat ten osobnik dopiero się odkrywa.
Pozdro.

Panie Sukmanowski jest pan cholernie arogancki, używa pan nie polszczyzny starając się mnie znieważyć, patrząc na pana zdjęcie widzę zramolałego gościa, który stara się zabłysnąć swoją domniemaną elokwencją, pewnie, jako infantylna osoba czytuje pan sobie do poduszki Juliana Tuwima "Lokomotywę" i "Ptasie radio", polecam również Chatkę Puchatka. Jestem jednak proszę pana, tak niedouczony, iż mógłby mi pan wyjaśnić znaczenie, czy symbolikę, tego tworu, o który rozbija się komentarz, a nawet nalegam. Poniższy wiersz został napisany dla mojego kolegi, który wycierając się ręcznikiem, uległ kontuzji, również gdy wychodził z łoża też mu się coś przydarzyło, myślę, iż pan ze zdjęcia siedzący na podusiach, ma takie same problemy zdrowotne jak każdy podrasowany pryk.
ale i tak milutko pana pozdrowić raczę, chociaż w swym komie poniżej chce pan udowodnić swoją inteligencję i moją głupotę.
Przedstawiam tu cytat z pańskiego poniżej działa:

Akt2
Interpretacja tworu literackiego ( w tym wypadku wiersza ), nie polega na jednokrotnym przeczytaniu tekstu i ferowaniu opinii, jako wyroku ostatecznego. Często bowiem dopiero w wyniku wnikliwej analizy ( debaty ), nawet sam autor może dostrzec temat pod innym kątem albo urodzi się wątek powodujący ewaluację czy ewolucję myślową (najczęściej u osób,które go "diagnozują"). Oczywiście bywa też tak, że zamiar autora był inny niż odbiór lub to co powierzchownie jest jasne, wcale takim nie jest (w kontekście wiersza).Może się nawet zdarzyć zupełne minięcie z "prawdą" przedstawianej formy.

W bólach nie musi rodzić się geniusz, ale w nich przeważnie rodzą się bękarty, a przy porodzie w Dziale Poezji dla Wytrawnych Poetów można wydalić ekskrementy do szamba pani Gabrieli_Cabaj


Oda do podstarzałych
Och, z jakim stoika spokojem się starzejecie,
z bezczynności i nudy by czas się nie dłużył
zajmujecie pozycję w telewizyjnym siedzisku,
miast aktywnym pozostawać, by nie rdzewieć,
na zmierzch pewnej zimy, łapiecie sprawności,
jedzenia, picia, wypróżniania i wylegiwania,
i zakupów poważnych dokonujecie w aptekach,
pękatych siat od chemicznych medykamentów,
za młodości o zdrowie należało mieć staranie,
teraz nie wydawalibyście kasy, jęków i stęków,
co prawda długość życia wydłużyć się raczyła,
lecz starość dopadła cię już w młodym wieku,
nawet kąpiółka zagrożeniem zwichnięcia grozi,
w niewygodnym łożu też, bezpiecznie na sedesie,
co prawda i mnie również, tu i tam pobolewa,
jednakże, te bóle to skutki przebytych kontuzji,
jak ty, tak i ja, na cierpienia zasłużyłem sobie,
moje, to owoc szalonych wyczynów w radości,
a twe, to otłuszczone ciało z życia w gnuśności.
3 lutego 2014"

Gdyby chociaż były świetne wiersze....pal sześć.





Opublikowano

po lekturze tego wątku dochodzę do wniosku że tym portalem winien zarządzać (jakiś nawet przeciętny) ekonomista a nie rozemocjonowani ''poeci''. żenada. totalnie wam odjebało.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...