Artur Jerzmin Opublikowano 30 Listopada 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2004 w późnych barach,nad szklankami samotni niesyci snów,do samej śmierci głodni z zapachem trawy choć wciąż na pustyni szukamy prawdy i ciągle błądzimy. wtopieni w asfalt,pośród stóp podkutych w błękit byśmy chcieli wzrokiem przekłutym po szyję w ciemnościach,stopy z kamienia coraz bliżsi,coraz większego oddalenia. w jarzmie złych snów,jednak świtem gnębieni szukamy miłości żeby móc się zmienić na dnie,pod wodą,znosząc presje olbrzymie więzieni przez lód,zakuci przez zime. jesteśmy razem,blisko tuż obok siebie jednak każdy samotny jak na swoim pogrzebie w objęciach,uściskach,czasem aż żebra bolą czekamy z czerstwym chlebem i zwietrzałą solą
Dusza Pegaza Opublikowano 30 Listopada 2004 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2004 No coś niewątpliwie Twój wiersz w sobie ma , bo naprawdę coś mnie w nim ujęło. Chociaż chyba cos bym z nim zmieniła, rymy niektóre są jakieś takie lekko naciągane, ale ogólnie dobre wrażenie. POZDRAWIAM:)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się