Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Spacer po pałacu
tysiąca pokoi
witamy w holu
z otwartymi rękami!

Proszę na salon
uśmiechu,rozrywki
tu zawsze radość
tu są zabawy

Proszę,tutaj sypialnia
mokra od(...)poduszka
dzień deszczem zamknięty
pogoda zepsuta

A tam! Tam kuchnia
gotuje się silnie
pokrywki huczą
wątróbka z patelni strzela

Jest jeszcze piwnica
tam się upycha
graty i śmieci
niepokazowe przedmioty...

Pałac jest większy
lecz drzwi zamyka
już dość i starczy
ucicha klasyczna muzyka...

Opublikowano

Pałac , piękny tylko zastanawia mnie :
"Pałac jest większy
lecz drzwi zamyka
już dość i starczy
ucicha klasyczna muzyka...",
myślę ,że nie dla wszystkich gości "otwarte"gospodarza serce, ponieważ nie wszyscy zasługują na jego gościnność, lub są zaproszeni z grzecznosci , bo etykieta tego wymaga!Dlatego wątrobka z patelni strzela (a nie skwierczy)!
I jeszcze
"dzień deszczem zamknięty
pogoda zepsuta..."coś nie "gra" , bo jezeli dobra zabawa to deszcz nam obojetny!
I zmieniłabym -ucicha -na cichnie, troche zgrzyta!

Pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powolutku postaram się wyjaśnić wszystkie pokoje.
Najpierw poznajemy człowieka,pokazujemy startową otwartość.
Wchodzimy do salonu-pokazujemy siebie jako ludzi wesołych...
A gdy kogoś bliżej poznamy-sypialnia- obnażamy swoje problemy, ale mimo wszystko jest pewien stop. Czasami się nie chce wszystkiego powiedzieć.
Kuchnia w której się gotuje symbolizuje wkurzenie. Wątróbka nawiązuje do wątroby człowieka która boli z nerwów.
Piwnica jest przemilczanymi sprawami. Wszystkim co "nieistotne".

A końcówka- to strach każdego człowieka przed zbytnim obnażeniem siebie. Ucichanie klasycznej muzyki-koniec przedstawienia siebie jako super dostojnego człowieka. Koniec pierwszego cudnego wrażenia.

Inspiracją do napisania tego wiersza była jedna z polskich wokalistek(ZNANYCH) z którą swego czasu się przyjaźniłem. Niestety pogwiazdorzyła i musiałem zamknąć pałac.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...