Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Hmmm, nie wiem. Ja gdy poprawiłam postawę to przybyło mi 2 cm wzrostu

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       Janko, jak ja się słucham, kogo jeśli nie Ciebie :)    
    • Gdyby to było naprawdę, to stopiłbyś się :)
    • @EsKalisia   Ciekawa jest ta gra kontrastów - najpierw jest to pragnienie bycia żywym, niezbędnym a potem jest zdecydowane odcięcie się od wszystkiego, co mechaniczne i nawigacyjne. Stawiasz granicę między miłością jako obecnością a miłością jako użytecznością. Podoba mi się zdanie - "Rację masz Ty i ja nawet gdy się nie zgadzamy" - tu chodzi o akceptację odrębności drugiej osoby. Bardzo intrygujący  wiersz. :)
    • Link do piosenki:     Dręczy i ściska – ból uśmierza Ona – jak widmo pacierza Ma oczy piękniejsze niż śpiew Lecz łzy to nie krople źródła A pośmiertny przeciw-gniew I fala – jak życie podła   Teraz konam i dla samej tęsknoty Na nowe rany nie mam ochoty Ani na groźby i ich głośny ryk Bo w żądzy i chciwości W wytchnienia odstępach – jej krzyk Ten szał mnie drażni i złości   Winszuję jej tych kaskad perłowych Do podnoszenia z upadku niegotowych I rzucam się w czarnych rydwanów cień W szaleństwo, w mrok, w marzenia Aż do jasności w letni dzień Gdzie szept jej – źródłem spełnienia   I pląsam się w pogardzie zniewieściały Jednak jak słońce uparty, wytrwały I patrzę przed siebie jak w złoty kurz Jak w miłość w którą próżno wątpię Choć marą jest lub królewną wśród róż Upadnę, nim w jej ramiona wstąpię
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...