Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Noże schowane, palce wystawione
Stopę mi stanowi herbu linoryt w drzewie
Trudne tak wiem,
Prosto powiem Ci to zatem,
Nie jestem kutasem
Nie jestem fallusem,
Jestem człowiek, co obce to się dowiem
Przetworzę Ci opowiem,
Nie Zgodzisz się dam spokój se
Pójdę w Swoją stronę,
Zamknę mordę,
Ale wolność dorwę,
Jestem Bóg,
On to ja
My to On
ja to Wy
My to Krąg
Praca Sukces Duma,
Dotarło, Ziom Kuma
Jak Skuma to Zaduma
Rura rozżarzona, iska odpalona
W głowie Dżuma,
Wchłonięta wschodu Kurkuma
Z mózgu Buble Guma
Jestem ten co juma
wszystkie zamknięte słowa
Ta mądra ze mnie głowa.

Opublikowano

Kompletnie mi się nie podoba, brzmi jak tekst początkującego "rapera", który pragnie się przed kimś popisać. A poniższy fragment mnie zupełnie zniechęcił:

Nie jestem kutasem
Nie jestem fallusem,
Jestem człowiek, co obce to się dowiem
Przetworzę Ci opowiem


Chciałbyś, żeby ktoś się tak do Ciebie zwracał?

Opublikowano

Zwracają się tak do mnie ludzie, takie mam doświadczenie życiowe, tak wygląda niestety kultura języka w Polsce, wiersz ten miał na to zwrócić uwagę. Mi też się te słowa nie podobają, ale one są podsumowaniem słów płynących z ogółu społeczeństwa i marazmu jaki zapanował w rozwoju różnorodności językowej.

Opublikowano

Lubię odnosić się do komentarzy, jednak ręce leżąc mi opadają, to co mi poleciłeś jest u mnie na warsztacie. Od jednozgłoskowców, po trzynasto- i piętnasto-, z średniówką, bez, z kursywą i z tamtym. Przygodę chciałem jednak zacząć od poezji czystej, co pokrywa się, tak przy okazji, z "Dekalogiem Dobrego Wiersza", jednak jak zawsze nawet w poezji ktoś próbuje mnie nakierować na inne tory. To w trenie mam się odnaleźć, w psalmie, czy w epopei, na wszywce, w wlepce. Odnieś się do przekazu w wierszu bo, nie lubię używać przybliżeń, ale tutaj procentów liczyć mi się nie chce, większość się zajmuje budową wiersza, niż tym dlaczego on został zbudowany, co jest fundamentem od zarania dzieju ewolucji intelektualnej.

Opublikowano

Ciekawa analiza, a jakże do mnie trafia szczególnie po słowach: "nie do końca". Aż tak lubisz wypowiadać swoje opinie i pewność ich Cię rozpiera od wewnątrz, że nie wzbudza to w Tobie chociaż chwili skupienia? Retoryczne to było bo ze zrozumieniem widzę to tylko do słownie do ciebie. Z tego co wyczytałem z Twojej twórczość nie lubisz jadu, ale wolisz widzę formy bardziej "zazasaidyzowane", więc sobie tam pisz w głowie zwrotka po zwrotce według bardzo dawno skrystalizowanych reguł, bo przecież w poezji zasad TRZEBA się trzymać. Och ironio!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos Ubierzmy to może lepiej i powiedzmy, że to efekt tzw. życiowej mądrości.
    • Co tu się w ogóle porobiło?! Jakaś grubsza impreza. Ja tu widzę, że grupa do siedzenia w kółku by się zrobiła. I jak tu Ludzi nie kochać?
    • @tetu Nie wiem co tu więcej dodać.  Dziękuję za komentarz.  @Berenika97 Pisany był na konkurs.  Dziękuję również za odwiedziny. 
    • @Amber Może lepsza taka niż żadna :) @Leszczym Dziękuję :) Prawda leży pewnie gdzieś po środku
    • Gdzieś na krawędzi niebytu. Amor ziewnął. Jego chmura wygnieciona w kształcie serca dryfowała bezwiednie w morzu spokoju. Pluskały w nim pierwsze pryzmaty, jak on je kochał. Wyławiał je pulchniutkimi dłońmi i uzupełniał kołczan. Powtarzał sentencję, dmuchał, wygładzał. — Niech tylko trafi w czyjeś sedno. — Mruczał z lekkim podnieceniem. Mijały dni, nie spał w nocy, znużony wysokim lotem postanowił rozwinąć skrzydła. Machał nimi tak mocno, że przedmuchał tratwę nad jedną z większych metropolii. Rzeka świateł z lamp drogowych posłużyła mu za pas do lądowania. Statek nie tak całkiem mały zamienił w samochód, dostawczak fast foodu fudora. – Piękny ciemny róż, hej! – wskoczył na tylne siedzenie i zajarał eko-peta. Chmura zakasłała na tyle. Ruszył, dymił mini serduszkami, pierniczkami i hej! Pierwsze pasy ominął z piskiem przerażonego zmechanizowanego serducha. – O by cię diabli stara pokrako — wyzywał zatroskany mozolnym ślimakiem z laską i tobołkiem starszej pani. – Ma garba, a schować się w nim nie umie, ślimakpustelnik – zachichotał podle. Następny skręt był tak ostry, że jechał na dwóch kołach z lewej strony. Opony niczym pączki, podkskiwały pulsacyjne. Amorek zamknięty w puszce na ciastka przeżył szejkowanie. – O żeż! Spuszczam ci powietrze z kół, ty szalone! Od teraz polecisz baloniku na sznurku. Szedł tak rozlegniżowany trzymając nad głową serduszko, wyrywało się czasami potrącając głowy przechodniów. Zaskoczeni unosili głowy, widząc pierwszy raz niebo od wielu lat. Serce tymczasem kradło ich dane z serwisów randkowych, socjalnych i Opowi.pl Amor zaczął odczuwać niewygodę braku ubrań, zimno w poślady, zmusiło go do założenia czegokolwiek. W cywilizowanym mieście ubrania z kontenerów były godnym recyklingiem. Poczuł się pewniej w trochę za dużej sukience. Poprawił loki, błysk w oku i heja!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...