Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pewien pan nierozważny aż nadto
mnie, kobiecie raz zadość przyklasnął,
inny by się nie przyznał do tego,
że wyrzekłam coś nadzwyczajnego,
coś co wszczęło dysputę i bójkę,
hej! zmiłujcie się chłopy, zmiłujcie!
jak to łatwo przychodzi wam mili,
z chwil uniesień dostąpić i siły,

pewien dystynkt i pewna kultura,
tak panowie, choć brzmi to jak uraz,
że kobieta wam rzeczy te prawi,
w waszych myślach już pewnie wrze zawiść,
już by który z was pięść mi przystawił,
już by gotów był ruszyć i zabić,
lecz kobiety nie wolno – bez woli
wam mężczyznom ten fakt nie przystoi,

pewien urok i gracja i duma,
jeden radzi, a kto chce niech kuma,
a że baba, że z ust jej to płynie,
niechaj skutkiem tym będzie w przyczynie,
wam mężczyznom, wam – babie nadanych
na sąd czarci, gdzie wyrok wydany,
wierzcie czasem w niewieście gadanie,
bo bez baby zginiecie na amen.

Opublikowano

pernamentna prowokacja,... acz czyta się lekko..mnie kobiecie..wszak wiecie, że te me tkliwe z pozoru gadania moze są do przedyskutowania zapewne nie do wojowania, może chłopcy Wy powiecie czemuż zgodność w Waszym świecie by pozwalać tak kobiecie prowokować i słowami manipulować?? :))
Pozdrawiam z uśmiechem. Ana.

Opublikowano

hahah :D mozna by bardziej poigrac slowem, to mnie naszlo, przy "plynieciu z ust" i "skutkach"... pobawic sie w wieloznacznosci i brudne skoj. ;-) mimo to jest pociesznie ;-)


kind regards ;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


prowokacja? uchhh - myślę, że prawdy w tym wierszu dość - a dzielenie na świat nasz-wasz - cóż - inni to potrafią - ja próbuję scalić te dwa światy - o manipulacji nie ma mowy
MN
no pewnie, ze prowokacja dla tych, którzy stopniują wielkosć gatunku nad gatunkiem :)) a manipulacja słowem - w tych dwóch światach nie koniecznie musi sprowadzać do katastrofy, droczenie samo w sobie może być przyczynkiem do "pikanterii" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu)
Uśmiecham się Messo :)) Ana.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


prowokacja? uchhh - myślę, że prawdy w tym wierszu dość - a dzielenie na świat nasz-wasz - cóż - inni to potrafią - ja próbuję scalić te dwa światy - o manipulacji nie ma mowy
MN
no pewnie, ze prowokacja dla tych, którzy stopniują wielkosć gatunku nad gatunkiem :)) a manipulacja słowem - w tych dwóch światach nie koniecznie musi sprowadzać do katastrofy, droczenie samo w sobie może być przyczynkiem do "pikanterii" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu)
Uśmiecham się Messo :)) Ana.
ielkie Twe słowa - o Pani - jam maluczki i do manipulatora na wyciągnięcie ręki mi za daleko - musiałbym skakać i tak ruchy byłyby zbyt przyziemne - "pick up, pick down", hihihi, chyba, ze podstawić drabinę można ...
MN

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...