Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dziś będzie wulgarnie - uprzedzam lojalnie



Nie wiem, naprawdę kurwa nie wiem, co mam mówić. Dałem dupy w życiu, niech mi pan w to uwierzy, doktorze. I nie mam zamiaru dać się panu wyciągnąć z tego dołka - powinienem w niego się jeszcze bardziej zagłębić. Chcę, muszę być kurwa cyniczny. Muszę! Nie mogę z dobrego serca wybaczać, nie wybaczę staremu, powinien gnić na cmentarzu.

-- Dobrze mi tak, bez bliskich gnijących na cmentarzu - tak mówił Krystian, gdy odwoziłem go do jego dziewczyny. Przeprowadził się do dziewczyny w wieku dwudziestu lat, wyobraża sobie pan? Nie, nie była to żadna dojrzała paniusia. To była jego Aneta, niskie dziewczątko, które wtedy z nim studiowało. Żałuje, że nie poznałem jej lepiej.

Gdy dojechałem do domu ciotki Zeni, zastałem ją w połowie kłótni z jej synem. Krystian się nie darł, tylko metodycznie uniesionym głosem wypominał swojej matce całe życie. Ostatnio jej zaborczość względem synka objawiła się tym, że zabroniła mu się spotykać z Anetą, z dnia na dzień, nerwowo, z nożem kuchennym w dłoni. Teraz, przed chwilą, w nawrocie depresji, powiedziała mu, że jest adoptowany. Darł się, że czuł to przez całe życie, jakby instynktownie wiedział, że koledzy słusznie traktowali go "jak gówno" ( cytat ) Gdyby miał ojca, nazywałby on Krystiana ciotą. Tak robią ojcowie, starają się "utwardzić" człowieka.
Widziałem w jego oczach, że nie chce znać prawdziwych rodziców - miał to w dupie. Poprosił mnie bym go odwiózł na Brynów * do jego dziewczyny. Zgodziłem się. Jechaliśmy krótko - podziękował mi za podrzucenie.

Nie chciałem wracać do ciotki, nie wiem dlaczego. Spacerowałem w centrum Katowic. Trafiłem na cmentarz ( a propos - pomyślałem ) Wokół mnie, w świetle słońca, błyszczały nagrobki z wypindżonymi jak tabliczki na dzwiach biur nazwiskami; Zimmerman, Schroder. Przeszedłem przez cmentarz powoli, starając się zdobyć na jakąś głębszą refleksje na temat śmierci. Gówno! Cynikom to nie wychodzi. Szedłem i szedłem, aż zauważyłem olbrzymi, błyszczący gmach -biblioteki śląskiej- i przypomniałem sobie, że pracuje tam jeden z moich starych kumpli, Rafał. Odwiedziłem go. Pokazał mi urządzenie, które czyta książki niewidomym. Wracając samochodem do domu ciotki ( minęło około czterech godzin ) zastanawiałem się cynicznie ( żartowałem sobie, che, che ) czy niewidomi słyszą potem ten czytający, elektroniczny głos, jako głos ich sumienia. Zabawne, prawda?

Zaparkowałem pod blokiem i powoli zbliżałem się do klatki, obserwują zielono-białą kosteczkę pokrywającą płytę tego wielkiego, piętrowego inkubatora dresiarzy. Powoli szedłem marszcząc brwi, gdy minął mnie i potrącił w przejściu między ławkami jakiś zdyszany, chudy człowieczek z rozbieżnym zezem.

- Ma...ma....co? c? - wybełkotał.
- Co ? - odparłem piskliwo-retorycznie.

Czułem, że go gdzieś wcześniej spotkałem, ale szybko zniknął mi z oczu.
Drzwi mieszkania ciotki były otwarte. Nie zapomnę tego, bo takiego widoku nie da się z niczym porównać. Gdy wszedłem do kuchni, leżała z siną i krwawiącą twarzą na linoleum. "Masz krewnych na cmentarzu, gówniarzu" - pomyślałem, by zaraz potem żałować Krystiana. Pomyślałem, że wróci. Nie wrócił już nigdy. Zadzwoniłem po Policję. Relacjonowanie takiej zagłady domu nie było przyjemne. Koszmar. Tłumaczyć coś takiego Policji, to jak tłumaczyć absurdalny humor idiocie. Jednak skończyłem tego samego dnia. Musiałem wypierdalać z tego miasta.

Czy ja to przeżyłem? Niech pan to kurwa wymarze.



* dzielnica Katowic, niedaleko znanej Kopalni "Wujek"

Opublikowano

...odwiozłem do dziewczyny... przeprowadził do dziewczyny - może do niej będzie lepiej. Fajnie, że to ciągniesz. Wulgaryzmy może i niepotrzebne, chyba, że boh wpada w zadęcie i nerwy mu puszczają, ale niby nie ma powodu. Sam nie wiem. Poprzednie kawałki trochę lepsze. Katowice to teżdla mnie miasto sentymentalne... fajnie się o nim czyta :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta Ano, widzisz bywam niegrzeczna...
    • @Czarek Płatak Nikt Niebiescy przypisany do miejsca. Jesteśmy zbiorem miejsc nieoznaczonych, dla jakich szukamy jednak współrzędnych, stąd często nam nazwać miejsca bliskie i dalekie, ciężko wobec nich ustawić odpowiednio zawieszony horyzont. Tak czytam:)
    • @Berenika97 Brzmi jak rozmowa z Bogiem. On nadchodzi od środka.
    • Czasem wybieram się w podróż do głębin nieśmiertelności i zauważam nie swoje myśli próbujące wycisnąć mgłę z moich kolan   innym razem jestem na moście i widzę w wodzie kolosalne drzwi połączone okiem i demonami walczącymi o myśl   każdy wybór  traktuję chłodem bo nie wiem czy kiedyś nie powiem że mogę, choć wcale nie powinienem.
    • Julia.Hologram.   I. fotoplastikon    walec obraca się-klik kolejne kadry-klik perpetuum mobile klik obok cień obcy-klik   mrok jak w atelier - klik patrzę skupiona - klik przez szkiełko - klik Warszawa przesuwa się klik   życie migiem ucieka - klik za szybko by utrwalić - klik w pamięci tylko błysk klik klik - a kim ten człowiek był   zastygam świeci lampa klik  na zewnątrz ciągle - klik mróz co to za człowiek - był to dziwne spojrzenie - klik"   II. lutowy poranek 1909   śnieg zakrywał bożonarodzeniowe wspomnienia topniejąc odsłaniał dach kamienicy przy Chmielnej   pierwsze słońce zajrzało przez szybę tam zamarznięta 37-latka Julia de domo Dlohnier   została pod śniegiem przy łóżku śpiewnik ewangelicki na ostatniej stronie "nolla sepoltud siculi" łamana łacina jak "mane tekel fares"   dziś scena z filmu o rewolucji ręka która owe słowa napisała to holograM-Margologh   zagadka sprzed setek lat dziś jesteśmy bliżsi odpowiedzi albo nam się tylko tak wydaje"   III. ad memoriam   fin de siècle’owa fontanna  na miejski plac na perliste śmiechy na oczy spuszczone  pożegnanie na trzewiki i granatową koronkę  na wieczność w mahoniu rzeźbionym w cerbery i sfinksy  bramie na wieczność zapomniałam  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...