Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pierwszy raz ją ujrzawszy, płomyk w sercu poczułem
gdy raz drugi spojarzałem, wnet uczucie odczułem
byłem młody, wstydliwy, trochę zarumieniony
ona młoda i piękna, ja w jej oczy wpatrzony

byłem bliżej i serce coraz mocniej waliło
lecz gdy bliżej podszedlem, nagle serce zwolniło
skóra ciepło poczuła, krew w mych żyłach płynęła
ona rozpromieniona, na mnie chwilę zerknęła

więc od razu speszony, wzrok swój odwórciłem
i ze strachu, ze wstydu szybko z drogi zboczyłem
gdy odszedłem daleko, nagle chłód poczułem
lecz gdy o tym myślałem, ból w swym sercu czułem

gdy wracałem do domu, twarz jej ciągle widziałem
całą drogę myślałem, czemu zrezygnowałem
chęć wyznania swych uczuć, okazania szczerości
tak przerosła me myśli, że dostałem nudności

czułem ból w środku, w sercu, nie wiem czego się bałem
jak tak dłużej pomyślę, chyba tremę złapałem
obawiałem się złego, odpowiedzi niechcianej
więc speszyłem się, przed poznaniem nieznanej

co dzień, do dziś dnia, mocno żałuję
że nie spróbowałem w brodę sobię pluję
lecz juz czasu nie cofnę, muszę żyć tak jak żyję
jednak serce me do niej, w każdy wieczór wyje


----------------------------------------------------------
Nie ważne jest co czułem pisząc ten wiersz choć chyba większość czytelników się domyśli. Prosiłbym o oceny te dobre jeśli są i te krytyczne bo są na pewno. Chciałem zacząć swoją przygodę z wierszami już wcześniej dzieląc się swoimi zbiorami z innymi jednak zawsze brakowało czasu, teraz znalazłem go trochę, jednak mój zbiór został stracony dlatego dzielę się z wami tym wytworem mojego autorstwa, można by rzec nowością opartą na wspomnieniach.

Opublikowano

Szanując twoją osobę, wrażliwość, uczucia, doznania, zaszłości, rozumiem, ze miałeś potrzebę się wyrazić i zrobiłeś to jak czytam szczerze. Zapewne utwór ci się podoba w jakiejś mierze, bo inaczej byś go nie zamieścił. Aby ci nie sprawić przykrości (jestem od tego daleki), podpowiem, byś spróbował ustalić kto, kiedy i gdzie tak redagował wiersze (chodzi mi o formę, a w szczególności metrum i rymy - 15/14/14/15; 14/14/15/14; 13/15/13/14; 14/14/14/14 - OK; 16/14/14/12; 10/13/14/13). Pomyśl też nad rymami zbyt monotonnymi: -em/-em/-ny/-ny; -iło/-iło/-ęła/-ęła; -em/-em/-em/-em; -em/-em/-ści/-ści; -em/-em/-nej/-nej; -ję/-ję/-ję/-ję). Spróbuj może tak. Wybierz sobie wiersz jakiegoś poety (w jakim gustujesz) i spróbuj go naśladować w taki sposób, aby powtórzyć wzór (metrum, rymy, układ stroficzny, interpunkcję), lecz nie po to, aby potem już zawsze tak postępować, lecz by poczuć na własnej głowie osiągnięcie artystyczne danego autora. Popróbuj w podobny sposób z utworami innych sławnych poetów w tym samym celu. Potem nadal obserwuj, podglądaj i wypracowuj własny styl twórczości. A przede wszystkim: żyj pięknie i na bazie takiego życia nie mniej pięknie twórz.. wzbogacając kogo zdołasz :) Powodzenia w tym ci życzę serdecznie :) - tak samo, zresztą, jak sobie.

Opublikowano

Sylabizacja cosik szwankuje co rytm wytrąca, rymy ubogie i błąd w pierwszym wersie ortograficzny świeci. Napisz to 10 góra 13 zgłowkowcem będzi lepsze do czytania. Masę masz z tym roboty. Lepiej białym napisz. Nie czytaj bredni nawiedzonego świadka objawień. To mistrz obłudy.

Opublikowano

Teraz zauważyłem ten błąd i zmieniłem, bo rzeczywiście raził po oczach.
Ubogie rymy - czyli mam rozumieć, że za dużo powtarzających się kocówek i słowa zbyt potoczne? Osobiście uważam, że ten wiersz (jeśli można wgl tak to nazwać) jest najgorszy z tych mojego autorstwa. Kiedyś pisałem tak na wzór znanych dzieł ale przestałem dlatego wszedłem tu chcąc usłyszeć jak przypomnieć sobie nawyki dobre i poprawić złe. Starałem się dobierać końcówki ze wzoru a b a b ale chyba zapomniałem , że w każdej linijce ma być tyle samo głosek. ;/

Opublikowano

Spójrz na ten Amarantine który w 5 min napisałem. Poczytaj o rymach bo te które zastosowałeś nazywają częstochowskimi. Mieszaj rymy np czasownikowe z rzeczownikowymi i przymiotnikowymi. Układ też zmieniaj np aabb abac cabc wcale dwa wersy nie muszą się rymować i patrz na sylabizację bo rytm zniknie.

Opublikowano

Aha czyli mogę zrobić aabb bbaa abab baba? To ma zniszczyć monotonność bo według mnie a pewnie się mylę skoro tak twierdzisz, lepiej brzmi jedno abab czy aabb niż mieszańce. A co do sylabizacji to czemu kolega wyżej wyliczył 15 podziałów w pierwszej linijce? Z tego co czytałem na pewnym forum, (już tytułu nie pamiętam) że gdy przed wyrazem jest: w, a, z czy inne podobne to sylabę się łączy z wyrazem kolejnym czyli tu dzieli się na (w ser|cu). Czyli, że czytany przeze mnie temat był błędny?

Opublikowano

Zrób tak żeby płynnie się czytało i rytm był. Wyrównaj do 14 i ok będzie z rymami nie kombinuj na razie z czasem pisząc same przyjdą. Czytaj jak najwięcej rymowanych skoro zamierzasz takie pisać. Białym lepiej się pisze.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...