Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oliwia milczała
właściwie to przerażenie zdusiło dźwięki
leżała jakby w nieskończoności
otoczona rojem kolorów
czuła dotyki
doświadczane przeciwieństwa potrafiły zapętlić
dominowało powtarzane w myślach
obudź się Oliwio obudź

przestawała panować nad sensem
myśli
świadomość uciekała
do tej pory zawsze mogła nazwać
umiejscowić źródło doznań
wielopalczasta feeria
nie tylko jakaś nic nie znacząca barwa
wszystkie skrywane sekrety
jednocześnie postanowiła kąsać

półprzytomną co rusz budziło z letargu
zniewalające drżenie
kolory spijały wilgoć i pąsowiały
Oliwia czuła nieprzerwanie
stawała się kurtyzaną
dziewczynka z purytańskich przedmieść
mimo wycieńczonych omdleń
i bezliku rozkosznych zasłabnięć

pozostawiły ją nagą
a właściwie to obnażoną
do wnętrza tajemnic
nie budziła się może nawet nie chciała
jaskrawego przebudzenia
co prawda brakowało jej
zmysłowo wyszeptywanego obejmij
jednak gdy przymykała oczy
tęczowy kochanek się ucieleśniał

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Piękny i mądry wiersz, a Bóg jest wszędzie, szczególnie w dobru, życzliwości i miłości. Pozdrawiam.
    • On swoim ramieniem ją zawładnął, jak wiatr, co wszystko na drodze chwyta. Pieścił ramiona, tarmosił zmysły i nie zadawał żadnych pytań.   Ona kładła się trawą po łące, pod każdym jego podmuchem silnym. Przy szeptach miękkich tańczyła lekko, tak się nie czuła z nikim innym.   To była taka dziwna miłość – zdarzyła się szybko i namiętnie. Kwitła czerwienią, jak maki w polu – krótko, ale jak pięknie.   Ona zielenią go czarowała, swych rzęs łąkowych kołysaniem. On rzucał pod nogi upojne bukiety i w tym kochaniu był cały dla niej.   Byli dla siebie łąką i wiatrem, co w swym splątaniu tkwią namiętnie. Szkoda, że tylko na chwilę jedną, bo wyglądali tak pięknie.  
    • Osiemnastka! Jaś krzyknął wesoło. Czas pożegnać się wreszcie ze szkołą! Te pięć lat w szóstej klasie chyba na coś mi zda się. Bądź jak Jasio - skończ szkołę, pierdoło!     Płonie szkoła w sierpniowy dzień (Koło), uczni, gapiów tłum stoi wokoło. Wśród nich Jasio przemyka, uśmiech, strzela selfika. Wiedzieć trza kiedy skończyć ze szkołą!  
    • Witaj - Bo może Bóg nie przemawia z ambon pełnych pychy — lecz rośnie razem z trawą i mieszka w ludzkiej ciszy. - też tak to widzę - czysta prawda  -                                                                                                            Pzdr.
    • Szczerość   stoi na scenie   Wyniosła   Zabija nadzieję   Karmi się własnym   blaskiem   Nie ogrzewa   Nie oddycha   Jak pomnik   Nie dotykaj. Zostawisz ślady     Szczerość w odcieniach   czerwieni   Krwawa   żywa   Rozrywa   Krzyczy.   Bełkocze.   Przeklina   Nie pozuje   Nie udaje, że jej nie ma.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...