Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pogrobowcy

Smutna się staje nutka głosów - rzewna,
Gdy pustomową, nachalna, wylewna.
Staje się smutną, kalectwo obnaża,
Gdy kłam zadała na stopniach Ołtarza.

Smutna, obłudna, gdy z nikim nie liczy,
Jednym oparciem stek tych samych kiczy.
Słów bez pokrycia, wyżłobiły jedno,
Z człowieka - przedmiot, rzecz bezduszną biedną.

Świat beznadziei, zapisał się mową,
Kłamstwem Lenina, mową gebelsową.
Myśl pogrobowców na niczym nie skupia,
Gdyby nie kłamstwo, by przepadła - głupia.

Nie dziwi bieda, dla nich już stracona,
Bieda bezduszna i znikczemnnieniona.
Straconych złudzeń nie zastąpi kłamstwo,
Pychą uparta, innych denne chamstwo.

Myśl cieszy jedna, że znowu bez Boga,
Z dawna sprawdzono: "że ani do proga".
O ne słowa nie trzeba się kusić.
Prawica musi, ją w końcu udusić.

Bijcie słowami, kłamcy kłamcie zatem.
Już sami sobie zostaniecie katem.
Kiwnie więc mason łebem do masona.
Patrz: wykończyła nas żydo-komuna.
I chociaż ona będzie chwilę dumna,
Dla niej ta sama też posłuży trumna.

Józef Bieniecki

Opublikowano

Nie chcę być posądzony o złośliwość, moja opinia tym razem nie dotyczy Pańskim przekonań. Ale ten wiersz to monstrum, Pan wybaczy! Na siłę wciśnięty w ciasną formę jedenastozgłoskowca, rymy proste, by nie powiedzieć częstochowskie, bite na szewskim kopycie! Nie sprzyja układ parzysty, straszą formy takie jak "łebem", interpunkcja z księżyca;

"Prawica musi, ją w końcu udusić."


"Smutna, obłudna, gdy z nikim nie liczy,
Jednym oparciem stek tych samych kiczy.
Słów bez pokrycia, wyżłobiły jedno,
Z człowieka - przedmiot, rzecz bezduszną biedną."

I pytanie, czy powtórzenia, powroty do tych samych znaczeń w kolejnych wersach są zamierzone?

"Smutna się staje (...) Staje się smutną"
"(...) zapisał się mową, (...) mową gebelsową"

Pozdrawiam, mam nadzieję że nie odbierze Pan tego komentarza w sposób omylny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

      "Odwrócić się nie będzie ci dane"

      Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

      A lico zapewne mam blade

      Zaszedłem tak daleko - dam radę".

       

      On rusza przodem - ona w ślad za nim

      Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

      Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

      Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

       

      Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

      Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

      Jego złote loki z potylicy spadają na kark

      Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

       

      Z radością przyjęła ukochanego przybycie

      Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

      Dowodu miłości jeszcze większego

      Gestu tragicznego i ostatecznego

       

      Lekki ruch głowy interpretuje na opak

      Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

      Z każdą sekundą jest coraz gorzej

      I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

       

      Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

      Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

      Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

      "Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

       

      Gdy światło już widać w oddali

      Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

      Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

      Jego radości i między nimi ściany

       

      Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

      Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

      Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

      Jak może myśleć, że jest chciana?

       

      Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

      Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

      Gdzie znoju swojego nie musi kryć

      Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

       

      Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

      Nadzieję na życie z ukochanym zabił

      Bo pokochała tego, który by się obrócił

      Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

       

      Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

      Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

      Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

      Jej już bowiem tam nie ma

      W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...