Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Łąka Matki Boskiej

Wziąłem kwiatów naręcze by zanieść Panience,
Aby uczcić Wniebowzięcie, Jej Święte Zaśnięcie.
Poruszona przyroda, bo to przecież Zielnej,
Umaiła rozmodlona wnętrz nawy kościelnej.

Obok róży lilia biała, w przyjaźni z pokrzywą,
Zgodność piękna - przeznaczenia nikogo nie dziwią.
Pożegnały pola, łąki, lasy, piękne sady,
Aby urok swój poświęcić dla świętej parady.
Tu pszenicznym złotem chleba, tam żytem się słania.
Ziarnem owsa, włos jęczmienia, uniżenie kłania,
I reneta czy kosztela, osobno czy razem,
Może piękno ofiarować przed Pani obrazem.
Marchew wespół zaś z pietruchą, miny czynią zdrowe,
Podkreślają w tym bukiecie, barwy narodowe.

Są serduszka Matki Boskiej, na łąkowej trawie,
Które dzisiaj nie podobne wiosennej murawie.
Błękit chabrów i bławatków, różowe kąkole,
I słonecznik rozpostarty żółtym parasolem.
Macierzanki, rozchodniki i petunia cięta,
Obładneła silną wonią wszędobylska mięta.
Lubczyk cieszy panien oczy, wesołe cieciorki.
Rzewnie w niebo zapatrzone rumianków paciorki.
Aksamitek kiść wyniosła i barwne petunie,
Ubogaca borowina, wzrosła w leśnym runie.
Kropkowane są goździki i niezapominajki,
I czerwienią purpurowe maki, z polskiej bajki.
Łzy wierzby i brzezina poruszona łezką
Otoczone szafirkami jak kilim - niebieską.
Na obrzeżach zaś utkany barwny kwiat mieczyka,
Jakby ogród ów zamykał, u końca koszyka.

Bo i takie się znalazły by dać flory piękno,
A w podręcznym bukieciku o nim by nie rzekło.
To i wzory pomysłowe, piękne dzieła sztuki,
Zapisują w swej pamięci młodzież, dzieci, wnuki.
Bo i święto nadzwyczajne niech podąża z wiekiem,
Co w naturze najpiękniejsze, przyrody z człowiekiem.

Józef Bieniecki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wieczorem ślepną oczy domów i mały tranzystor na nocnej szafce staje się świętym centrum wszechświata, nadaje ewangelię reklam, katastrofę i ciszę, kiedy leżę jak Jonasz w brzuchu wieloryba.   Ciemność podchodzi coraz bliżej, pełznie listwą przypodłogową, wchodzi przez szpary pod drzwiami, przykleja do szyb: świetliki w popiele nieba, światła samochodu, lśnienie meteoru z miasta do miasta, niewidzialna dłoń przemyka po ścianach.   Wyłączam radio. Biały szum zostaje chwilę, jak mleczna droga dla duchów reklam.   Postacie, które wymyśliłem za dnia szewc z ognia, kobieta z betonu,  chłopiec z cieniem w kieszeni układają się w moim oddechu, odnajdują spokój, milkną, znika niebo.   Zasypiam i jestem po drugiej stronie gdzie jest taki sam dom jak mój, taki sam ja, ta sama lampka nocna, ta sama samotność w brzuchu wieloryba, który połknął Jonasza, bo Jonasz chciał uciec.   Uciekam każdego dnia. W tramwaju, w sklepie, w wiadomościach o wojnie, w przeglądaniu internetu, w modlitwie, w kawie, w patrzeniu na ludzi bez imion.   Uciekam ale jeszcze nie wiem, przed czym. Jeszcze nie spotkałem mojego przeznaczenia. Może ono też ucieka. Może śpi po drugiej stronie radia.    
    • @Toyer to prawda poezja nie umiera. Ona czasami " chowa się" po kątach, aby wyłonić się w odpowiednim czasie. Kto będzie chciał, drogę do niej zawsze znajdzie:)
    • @A.Between urokliwy   wypada lekko dalej pisać  zawrzeć emocji całą moc niech się czytelnik podomyśla i pozazdrości bo jest co :)))
    • @Czarek Płatak czyli innymi słowy " punkt widzenia zależy od punktu siedzenia":)  Swietnie ujęta chwila w kadrze na dwa spojrzenia. I tak naprawdę nie wiadomo komu współczuć, bo i dziecko, i dorosły ma przed sobą życiowe "wyzwania", które musi jakoś ogarnąć niezależnie od ilości pozostałego czasu...Pozdrawiam Czarku!
    • Wiele pytań pojawia się, gdy twoje serce się cięższy pod nocami, które wloką się powoli jak węże, podczas gdy wspominam to marcowe popołudnie, leżąc na naszych ciałach, gdy cię zapytałem: «Czy tak bardzo we mnie wątpiłeś…?»   To sześć miesięcy, siedem, osiem, rok — jak ułamek czasu — wieczność uczuć, która mogłaby mnie uzbrojić przeciwko twojemu powiedzeniu, że moje słowa są jedyne, które cię ratują, a jednak ta nadmierna radość, którą mogliśmy dzielić między Rzymem i Florencją w sierpniu, teraz wydaje mi się pusta bez ciebie.   Zawsze starałem się budować światło, nawet gdy niebo było szare i miałem nadzieję na burzę moich nigdy niespełnionych marzeń: nasza wspólna choroba inaczej się nazywa szukanie dróg i wymówek, aby być myślą twojego ciała nieodłączną od mojego.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...