Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie było czasu żałować zabitych i zaginionych. Policzyliśmy to co zostało; ludzi,
konie, arkebuzy i kusze: 384, 27, 19. Bracia Alvarado, Sandoval, Ortaz, Tapia,
Avila, Grado i Rangel uszli z życiem lecz trudno ich było rozpoznać pod warstwą
błota i krwi. Przez dwa dni jedliśmy tylko trawę i jedynie nasze psy potrafiły zaciekle
odpierać ataki licznych nieprzyjaciół. Tych kilku Tlaxcalteków, którzy zostali z nami,
żyło w śmiertelnym strachu.
W piątym dniu zabito mi konia, ale ja zabiłem wielu z nich. Po południu przystanęliśmy
żeby pogrzebać zmarłych i chwilę odpocząć. Leżąc na plecach wpatrywałem się
w jaskrawo-błękitne niebo i nagle zapragnąłem wrócić do Navarry, żywy lub umarły.
W tym samym czasie, Caudillo pisał kolejny raport do Jego Królewskiej Mości.

.......................................
Cristobal Martin de Gamboa - postać autentyczna, zarządca stada koni w wyprawie
do Meksyku. Nigdy nie pisał raportów i pamiętników.

Caudillo - napisał 4 raporty do króla. Jeden z nich zaginął.

psy - trenowane specjalnie do walki z ludzmi.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   przepraszam Cię    zmieniłem wiersz
    • @Migrena Ślicznie, bardzo.  ... On    On się przygląda  mgła i farba  to my   nie zawsze ufamy    jesteśmy  na podobieństwo ...    tworzymy obrazy  nie tylko siebie  bliźniego    dziś zachwyceni  jutro zawiedzeni    On jednak wie    ofiaruje cierpliwość  zachęca do wiary  w siebie    to droga   zdążymy  będziemy  ... Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • Zazdraszczam :) I do tego "Pisane na kolanie". Ech... Pozdrawiam :)
    • Ulubiłam sobie ciebie niechcący  jak się zdarza ulubić jedzonko, i choć wczoraj byłeś czarny duch nocny  dziś jaśniejesz od rana jak słonko.   Ulubiłam sobie ciebie przypadkiem  wpadłeś w ręce jak mały kwiatuszek, choć go miałam nadepnąć i odejść to od dzisiaj podlewać go muszę.   Ulubiłam sobie ciebie-wariactwo do lubienia to skora nie bywam, ale widać ktoś cię uszył na miarę no więc lubię i się czuję szczęśliwa.   Ulubiłam sobie ciebie na jutro  na pojutrze i na świata końcówkę, jeszcze nie wiesz, że gdy znikasz na krótko  to fundujesz mi ducha głodówkę.   Ulubilam sobie ciebie, cóż pocznę wpływu na to nijakiego już nie mam, niech no będzie tylko wreszcie owocnie ulubienie nie mija - tak  mniemam.   Czy ulubisz mnie trochę na chwilę ? Na dzień cały, na miesiąc, na wiecznosć? I zostawisz czas przeszły juz w tyle taką czuję zachłanną konieczność.     * z cyklu "Pisanie na kolanie".    
    • @Poet Ka   doświadczenie kontemplacyjne     modlitwa przestaje być rozmową z bogiem a   staje się powolnym wymazywaniem granicy między oddechem a nieskończonoscią    róża jest tylko  śladem po   tym czego język już nie potrafi nazwać   Twój wiersz tak mocno we mnie zagrał bo jest w nim coś z mojego własnego widzenia świata   to echo brzmi we mnie teraz   świetny wiersz:)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...