Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wyciągnęło mnie za rękę z chaosu
objęłam złożoną ufnie na ramieniu głowę
niepotrzebne ostrogi ani wodze

nie chce iść wzdłuż strumienia pod górę
jakby temat był nieco wstydliwy
i ulegam gdy obiecuje że pokaże mi połoniny

czasem w żagle zawinę się myślą
czy im dane odnaleźć przystań
toczy pianę lub rży ze śmiechu niesie na wrzosowiska

kostką cukru zamyka usta
nagradzając za wiarę że życie
jest odkrywaniem tego co dawno odkryte

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Obrazowe i bardzo rytmiczne "rymowisko" ( rym do "wrzosowiska").
Miałem nie czytać tego wiersza ,bo tytuł sugerował kolejne totalnie nudne wynurzenia nad samozachwytem z twórczości tworzonej tylko jedną " prawą ręką" i nieporadnością "kręgów".
Przepraszam myliłem się.Wiersz i myśl zgrabnie poprowadzone i używając jego przenośni "kostka cukru" należy się tak żeby "koń" także mógł sobie zarżeć (miałem napisać - uśmiać ,ale nie chcę być opacznie zrozumiany).pozdr
Opublikowano

Mithotyn, Magnetowid R.:
:-)

Mariusz Sukmanowski:
swoją drogą ciekawa ta zależność - jeśli my śmiejemy się z życia, to jest ok, jeśli ono z nas to już tragedia; może jednak niech ten cukier będzie podawany w jedną stronę:-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nic takiego, dzieci, krzątanina Zleje się w obecność za 20 lat Nie będą pamiętały jak wyglądam  Ale poszarpią pamięć, wysilą  Albo wcale nie,  to zupełnie nie moje Dzieci  
    • @wiedźma Piękny wiersz, dziękuję. Już jesteś myślami na plaży... Ale na kocyku książeczka? Poezje Halinki? Chmury przeszkadzają zobaczyć okładkę :-)
    • @Alicja_Wysocka Jakie wiersze pisze istota z bajki? A upływ czasu jest bez znaczenia dla uczuć zachowanych w bursztynie. Jesteśmy tymi, którym daliśmy w sobie zamieszkać: pięknem, subtelnością, czułością, miłością, dobrem, wiarą... Miło mieszkać na planecie z istotami z bajki. Dziękuję Ci Alice, za "zapach Twoich osobistych perfum", niepowtarzalny.
    • uchylamy  tej śmielszej w sobie  czasami drzwi  gdzie ...  i kończy się  na rozmyślaniu   to trochę mało   trzeba nie tylko  zajrzeć  koniecznie wyjść i posmakować malin rosy  rześkiego powietrza   zobaczyć myśli w realu    zakwitną   poprowadzą dalej    a tam  tam możemy  spotkać siebie  takiego ...   o jakim marzymy    7.2026 andrew   
    • „Gortatów – dom wakacji”   Wbrew mojej woli co roku tam zawożony, ciekawą podróżą, w pociągu zachwycony, w płaczu i rozpaczy, bałem się tam zostawiany, z daleka od mamy, w tęsknocie  zapłakany.   Kilkudniowa rozłąka potrzebna mi była, żeby za matulą tęsknota popuściła, aby móc zacząć wtedy te moje wakacje i wszystkie tam, z nudów, te moje kombinacje.   W tym dużym domu, ciemnym, wielopokojowym, ceglanym i tak potężnym, bo aż trzypiętrowym, poniemieckim, niby z odzysku – tak mawiali, po jakimś esesmanie – po cichu szeptali.   A w nim ukochana babcia moja Antosia i mój dziadek Boguś, który brał się za „ktosia”, fajny wujek Tadek, z założenia mój chrzesny, i Staś, wujek najmłodszy, cwaniak nowoczesny.    I było tam gołębi, pełne piętro trzecie, bardzo dużo gołębi, ponad sześćset przecież! One, wypuszczane, wzbijające się w górę, czarną, potężną na niebie tworzyły chmurę.   W izbie na poddaszu były stare rowery, poniemieckie, w rozsypce, z pięć albo ze cztery. Mój magazyn zabawy i części zamiennych, dla zajęcia mi czasu, z nudów tam codziennych.   Skręcałem, jak bądź, śrubki i jak pasowały, to i różne dziwactwa z tego powstawały. Raz jeden takiego tam stworka wyskręcałem, że wyszedł tak groźny, aż sam się jego bałem.   Pamiętam jego głowę z zębatki, tej dużej, i nos z siodełka, wbity w zębatkowej dziurze. Ręce z pedałów i błotników mu zrobiłem, a za nogi kierownik, kołami obsadziłem.   Wymiarem fantazji dziecka sześcioletniego, światem takim tworzonym dla siebie samego. Wolności tam miałem, jakoby ten dorosły, więc wielkie pomysły w mojej głowie wciąż rosły.   Moja siostra zawsze swoje zajęcia miała, starszą opiekunką się poczuwać nie chciała. Tak naprawdę się nigdy nią nie przejmowałem, bo swoimi drogami ja tam wędrowałem.   Sąsiedztwa prawie wcale, pustawo tam było, a przy drodze przed domem, gdzie dużo aut jeździło, kładłem się w trawie, przy asfalcie samiutkim, prawie niewidoczny, chłopaczyna malutki.    Auta wiatrem świstały, pół metra ode mnie, strach pomyśleć, jaki lekkoduch był ze mnie. Dorośli się dziećmi nazbyt nie zajmowali, na ich wychowanie inaczej spoglądali.    – cdn.   Leszek Piotr Laskowski. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...