Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Z pasją


pozostaje tylko palić makiety miast
na pamiątkę odkładać w urnach
śmiech rozmowy przeczytane
gazety wiadomości w tv zaczynają maraton od nowa
w nas najgorsze zbrodnie zepsuci ludzie
bezpiecznie oddychają oglądają filmy spektakle
jeżdżą na festiwale i wycieczki
resocjalizują się bez ich wiedzy niestety

coraz więcej biblijnych węży zagląda głęboko w umysł
zwisając w różnych miejscach
zawija się na szyję jak ciepły szal
pętla wypełniona oddechem
pola uprawianej depresji przypominają
kiwające na wietrze słoneczniki
wyrwane z korzeni kwiatem w dół
tracą kolor i piękno

dotyk już nigdy nie będzie tajemnicą
powoli można zaczynać go opisywać
zbierając co tylko możliwe
wzrok zapycha się jak stary odkurzacz
jedynie łatwopalnych łez nie oszczędzaj
żeby urny były ciągle gorące
od kłamstwa do prawdy od miłości do nienawiści słabnę
każdy sygnał i obraz z zewnątrz
coraz mocniej trąca echem
śmiercią kliniczną zasypia nowy dzień
kolejny rok w proch chmurnego puchu wzlatuje

sumienie nigdy nie będzie bardziej sumienne
czyszcząc przebyte doświadczenia
jak pigułki pokruszone czekamy do jutra
na kolejny podział impulsów

oby łzy nie wyschły
muszą czyścić koryta kurzu pod oczami
rozmywać wstyd
gorzkim płaczem
jesteśmy

koktajlem Mołotowa
rozniecamy światło obok tabernakulum

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...