Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Gdybyś czuła poezję (a nie mądrzyła się o poezji, zadając głupie pytanie), to byś wiedziała gdzie ona tutaj jest. Bo na pewno nie ma jej (żeby tylko w moich wierszach) dla bezdusznych osób Pozdrawiam

To ja przy okazji się zapytam o definicję poezji. Bo według mnie jej nie ma...
  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie, witam Cię ponownie, czyli jak nie z jednej, to z drugiej strony. Grunt , że Twoja chorobliwa zawiść (jakoż niedowartościowanie twórcze) przemawia (chociaż nigdy nie będzie górą, przynajmniej dla poczciwych ludzi) Pozdrawiam.


proszę mnie nie obrażać tylko odnieść się do komentarza
po raz wtóry powtarzam
To nie ja Ciebie, tylko Ty sam się obrażasz, wypisując, jak nie banały, to bzdury (tak czy inaczej komunały) pod moimi wierszami, byle tylko obrazić, niby nie obrażając. Zaiste, że jest to zwykła i niezwykła Twoja dwulicowość. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Co do drugiej i trzeciej zwrotki mojego wiersza tłumaczę Ci to po raz ostatni. Np., ktoś kogoś zabija, i dla zabitego śmierć jest śmiercią (nieodwracalną), czy został zabity przypadkowo, czy z premedytacją. Ale już dla innych, a zwłaszcza dla zadającego śmierć nie jest obojętne, czy zabił z premedytacją, przypadkowo, czy w obranie własnej, i to jest właśnie (m.in. wyrzuty sumienia) ludzki aspekt tego typu spraw, gdzie z jednej strony sprawa jest prosta, a z drugiej złożona.
No i jak ja mogę dyskutować z Tobą, kiedy Ty w końcu odnosisz się nie do tego, co ja napisałem, tylko do tego, co Ty myślisz, że ja myślę, jakoż wiesz lepiej co ja myślę (że to mnie przerasta). No i jak najbardziej, na swój sposób jesteś więc mądrzejszy ode mnie. Pozdrawiam
Jakież dwie mądrości płyną z tego komentarza. Ach!

Pierwsza - "A kto umarł, ten nie żyje". Nieważne czy umarł tak czy siak, umarł, więc nie żyje. Zabity najczęściej ma w nosie, w jaki sposób stracił życie. Ha, ha, ha! Tego nie mógł wymyślić człowiek normalny. Zapytam wprost: leczysz się specjalistycznie, prawda?

Druga - dla tego, kto popełnia jakiś czyn, ważne jest, czy zrobił to umyślnie czy nie. Czy można napisać większy banał? Mam dla ciebie więcej głębokich tematów. W kolejnym wierszu podejmij filozoficzny problem okrągłości koła (zanalizuj również to, czy martwe kółka obchodzi ich okrągłość).

To, co napisałeś, można streścić w ten sposób: martwi ludzie nic nie czują, a żywi czują. Dlatego dla martwego nie ma znaczenia, jak umarł, zaś dla żywego zasadniczo ma znaczenie wszystko, co jest z nim związane. Baaaaaaaaaaaardzo głębokie, filozofje!

I powtarzam jeszcze raz: w wierszu peel doszedł do innego wniosku. Dla ciebie sprawa z jednej strony sprawa jest prosta, a z drugiej złożona (cholernie, złożona, długo nad tym dumałeś?); dla peela - nie. Jego wnioski są jasne. Ty tego nie widzisz? nie widzisz, co napisałeś? To jest naprawdę smutne.

Pozdrawiam, mądrzejszy.

PS Dobrze, że dodałeś informację nawiasową, że dla zabitego śmierć jest czymś nieodwracalnym, bo bym się pewnie nigdy nie domyślił!
Najpierw uporczywie żądasz odpowiedzi, a kiedy odpowiadam, to przekręcasz moją odpowiedź na swoje widzimisie i dalej już odnosisz się zasadniczo do swoich przekrętów moich odpowiedzi (niby, że w dalszym ciągu do moich odpowiedzi). I to jest właśnie ta Twoja mądrość, nad moją mądrością i nad wszystkimi mądrościami, czyli cwaniactwo do potęgi. Bo przecież na kilometry widać (acz nie samymi oczyma), że za wszelka cenę, na siłę i za/pod najmniejszym pretekstem czepiasz się wszystkiego, czego tylko możesz i nie możesz się przyczepić, żeby dobrą rzecz umniejszyć, strywializować, zbanalizować, ośmieszyć, wyszydzić… I to ma być krytyka. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Gdybyś czuła poezję (a nie mądrzyła się o poezji, zadając głupie pytanie), to byś wiedziała gdzie ona tutaj jest. Bo na pewno nie ma jej (żeby tylko w moich wierszach) dla bezdusznych osób Pozdrawiam

To ja przy okazji się zapytam o definicję poezji. Bo według mnie jej nie ma...
Oczywiście, że nie ma jednej definicji poezji (chociaż są lepsze i gorsze, jak dla kogo). Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jakież dwie mądrości płyną z tego komentarza. Ach!

Pierwsza - "A kto umarł, ten nie żyje". Nieważne czy umarł tak czy siak, umarł, więc nie żyje. Zabity najczęściej ma w nosie, w jaki sposób stracił życie. Ha, ha, ha! Tego nie mógł wymyślić człowiek normalny. Zapytam wprost: leczysz się specjalistycznie, prawda?

Druga - dla tego, kto popełnia jakiś czyn, ważne jest, czy zrobił to umyślnie czy nie. Czy można napisać większy banał? Mam dla ciebie więcej głębokich tematów. W kolejnym wierszu podejmij filozoficzny problem okrągłości koła (zanalizuj również to, czy martwe kółka obchodzi ich okrągłość).

To, co napisałeś, można streścić w ten sposób: martwi ludzie nic nie czują, a żywi czują. Dlatego dla martwego nie ma znaczenia, jak umarł, zaś dla żywego zasadniczo ma znaczenie wszystko, co jest z nim związane. Baaaaaaaaaaaardzo głębokie, filozofje!

I powtarzam jeszcze raz: w wierszu peel doszedł do innego wniosku. Dla ciebie sprawa z jednej strony sprawa jest prosta, a z drugiej złożona (cholernie, złożona, długo nad tym dumałeś?); dla peela - nie. Jego wnioski są jasne. Ty tego nie widzisz? nie widzisz, co napisałeś? To jest naprawdę smutne.

Pozdrawiam, mądrzejszy.

PS Dobrze, że dodałeś informację nawiasową, że dla zabitego śmierć jest czymś nieodwracalnym, bo bym się pewnie nigdy nie domyślił!
Najpierw uporczywie żądasz odpowiedzi, a kiedy odpowiadam, to przekręcasz moją odpowiedź na swoje widzimisie i dalej już odnosisz się zasadniczo do swoich przekrętów moich odpowiedzi (niby, że w dalszym ciągu do moich odpowiedzi). I to jest właśnie ta Twoja mądrość, nad moją mądrością i nad wszystkimi mądrościami, czyli cwaniactwo do potęgi. Bo przecież na kilometry widać (acz nie samymi oczyma), że za wszelka cenę, na siłę i za/pod najmniejszym pretekstem czepiasz się wszystkiego, czego tylko możesz i nie możesz się przyczepić, żeby dobrą rzecz umniejszyć, strywializować, zbanalizować, ośmieszyć, wyszydzić… I to ma być krytyka. Pozdrawiam
Moja ostatnia wypowiedź jest jasna. Jeśli przekręciłem, UDOWODNIJ to. Wypisz w punktach, co i jak. Widzisz, kiedy ja odpowiadam, nie rzucam słów na wiatr. Cytuję konkretne fragmenty i na nie odpowiadam. Ty zaś twierdzisz, że coś przeinaczam. I to ma być dyskusja? Hie, hie. No to pokaż, co w ostatniej wypowiedzi przeinaczyłem. Może miałeś na myśli coś głębszego? Ja tam widzę stek truizmów, które zamierzasz sprzedawać ludziom bardziej oczytanym od ciebie jako oświecone prawdy. To jest właśnie takie wieśniackie filozofowanie. Mało w życiu przeczytałeś i oczywistości sprzedajesz jako poezję współczesną. Rany boskie!

Wiersz nareszcie znalazł się tam, gdzie powinien. Dziękować reszcie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Najpierw uporczywie żądasz odpowiedzi, a kiedy odpowiadam, to przekręcasz moją odpowiedź na swoje widzimisie i dalej już odnosisz się zasadniczo do swoich przekrętów moich odpowiedzi (niby, że w dalszym ciągu do moich odpowiedzi). I to jest właśnie ta Twoja mądrość, nad moją mądrością i nad wszystkimi mądrościami, czyli cwaniactwo do potęgi. Bo przecież na kilometry widać (acz nie samymi oczyma), że za wszelka cenę, na siłę i za/pod najmniejszym pretekstem czepiasz się wszystkiego, czego tylko możesz i nie możesz się przyczepić, żeby dobrą rzecz umniejszyć, strywializować, zbanalizować, ośmieszyć, wyszydzić… I to ma być krytyka. Pozdrawiam
Moja ostatnia wypowiedź jest jasna. Jeśli przekręciłem, UDOWODNIJ to. Wypisz w punktach, co i jak. Widzisz, kiedy ja odpowiadam, nie rzucam słów na wiatr. Cytuję konkretne fragmenty i na nie odpowiadam. Ty zaś twierdzisz, że coś przeinaczam. I to ma być dyskusja? Hie, hie. No to pokaż, co w ostatniej wypowiedzi przeinaczyłem. Może miałeś na myśli coś głębszego? Ja tam widzę stek truizmów, które zamierzasz sprzedawać ludziom bardziej oczytanym od ciebie jako oświecone prawdy. To jest właśnie takie wieśniackie filozofowanie. Mało w życiu przeczytałeś i oczywistości sprzedajesz jako poezję współczesną. Rany boskie!

Wiersz nareszcie znalazł się tam, gdzie powinien. Dziękować reszcie.
Żeby daleko nie szukać, cały ten Twój wywód:

Jakież dwie mądrości płyną z tego komentarza. Ach!

Pierwsza - "A kto umarł, ten nie żyje". Nieważne czy umarł tak czy siak, umarł, więc nie żyje. Zabity najczęściej ma w nosie, w jaki sposób stracił życie. Ha, ha, ha! Tego nie mógł wymyślić człowiek normalny. Zapytam wprost: leczysz się specjalistycznie, prawda?

Druga - dla tego, kto popełnia jakiś czyn, ważne jest, czy zrobił to umyślnie czy nie. Czy można napisać większy banał? Mam dla ciebie więcej głębokich tematów. W kolejnym wierszu podejmij filozoficzny problem okrągłości koła (zanalizuj również to, czy martwe kółka obchodzi ich okrągłość).

To, co napisałeś, można streścić w ten sposób: martwi ludzie nic nie czują, a żywi czują. Dlatego dla martwego nie ma znaczenia, jak umarł, zaś dla żywego zasadniczo ma znaczenie wszystko, co jest z nim związane. Baaaaaaaaaaaardzo głębokie, filozofje!

I powtarzam jeszcze raz: w wierszu peel doszedł do innego wniosku. Dla ciebie sprawa z jednej strony sprawa jest prosta, a z drugiej złożona (cholernie, złożona, długo nad tym dumałeś?); dla peela - nie. Jego wnioski są jasne. Ty tego nie widzisz? nie widzisz, co napisałeś? To jest naprawdę smutne.

Pozdrawiam, mądrzejszy.

PS Dobrze, że dodałeś informację nawiasową, że dla zabitego śmierć jest czymś nieodwracalnym, bo bym się pewnie nigdy nie domyślił!


…Jak i poprzedni (wywód), i jak każda Twoja wypowiedź pod moimi słowami, to jest jedna wielka manipulacja, czyli robienie mnie i czytelnikom z mózgu wody.
Bo, czy to ja napisałem: „A kto umarł, ten nie żyje”. Czy to ja napisałem: „Nieważne czy umarł tak czy siak, umarł, więc nie żyje”. Czy to ja napisałem: „Zabity najczęściej ma w nosie, w jaki sposób stracił życie. Ha, ha, ha!”. A potem, czy to ja z tych to słów (które właśnie przytoczyłem) wyciągnąłem takie wnioski: „Tego nie mógł wymyślić człowiek normalny. Zapytam wprost: leczysz się specjalistycznie, prawda?” ? Itp., itd. Jeśli jeszcze masz jakieś wątpliwości, to porównaj moje słowa (wiersza i komentarza), z tymi tu właśnie rzekomo odnoszącymi się do tego, co ja napisałem i co ja myślę. Twoja więc filozofia wmawiania zainteresowanym i postronnym tego, co Ty akurat chcesz, bo tego potrzebujesz do udupienia oponenta (w przeciwieństwie do mojej wieśniackiej filozofii) jest piękną i miastową filozofią. Chociaż zapewne jest to filozofia godna Ciebie w każdy calu i w każdej rozciągłości. Pozdrawiam
Opublikowano

"A kto umarł, ten nie żyje" to cytat z "Psów" Pasikowskiego. Taka właśnie "mondrość" płynie z twoich słów: "ktoś kogoś zabija, i dla zabitego śmierć jest śmiercią (nieodwracalną), czy został zabity przypadkowo, czy z premedytacją.". Przecież to są przemyślenia godne przedszkolaka! To nawet on zdaje sobie sprawę z tego, choćby podskórnie, niekoniecznie musi potrafić tę myśl zwerbalizować. To jest oczywiste, jasne jak Słońce, że śmierć jest czymś nieodwracalnym i nie ma znaczenia, czy zginęło się przypadkowo pod kołami autobusu czy w wyniku zamachu.

Takie właśnie truizmy wypływają z twoich komentarzy. Ja tylko ubrałem je w inne słowa, ale zachowałem sens.

Co do leczenia specjalistycznego: przeczytaj sobie swoją pierwszą (!) odpowiedź do mnie, tylko na spokojnie bez emocji. Zobacz, jakie ty mi tam rzeczy insynuujesz. Dowalasz się do mojej osoby, kiedy ja komentowałem twój tekst. Piszesz, że cię POŚREDNIO poniżyłem, bo przypiąłem wierszowi taką, a nie inną etykietkę. Dwie sprawy. Pierwsza - w takim razie ty mnie obraziłeś BEZPOŚREDNIO już w pierwszej swojej odpowiedzi do mnie (mam cytować, czy sam znajdziesz?). Druga - to jak mam nazywać gnioty? Cytując klasyka: "Nie nazywajmy nigdy, że szambo jest perfumerią.". Jak piszę, że tekst jest bełkotem, to nie stwierdzam, że autor jest idiotą. Jesteś mistrzem truizmów, szkoda że tej oczywistości nie jesteś w stanie pojąć.

Porównałem twoje komentarze i twój "wiersz" i wniosek jest jeden: myślisz inaczej, niż peel (pisałem o tym wcześniej; chcesz się do tego odnieść? zacytuj mnie i odpowiadaj konkretnie, a nie płacz, że cię poniżam). W swoich komentarzach dochodzisz do innych wniosków niż w wierszu, a to jest co najmniej zastanawiające. To oznacza, że nawet tak prosty temat cię przerósł...

Cała reszta została przeze mnie KONKRETNIE uargumentowana.

A tak poza tym zastanów się: są na tym forum nauczyciele, laureaci ogólnopolskich konkursów poetyckich (tak, nawet wiem którzy) i wszyscy oni piszą ci, że to co tworzysz to gnioty. Jeśli nie daje ci to do myślenia, tylko dalej trwasz w swym uporze jak osioł, to wystawiasz sobie mierne świadectwo, nie innym. Widzisz, inni za rok będą krok dalej, a ty dalej będziesz się pluł, że świat cię nie rozumie i twoich - jakże "głembokich" - wierszy...

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Gdybyś czuła poezję (a nie mądrzyła się o poezji, zadając głupie pytanie), to byś wiedziała gdzie ona tutaj jest. Bo na pewno nie ma jej (żeby tylko w moich wierszach) dla bezdusznych osób Pozdrawiam

Wolę być bezduszna, niż tępa, droga panno!

:)

Wyluzuj.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew powiew lata. Dziękuję  @Stracony wszyscy mamy źle w głowach. Przeżyjemy...fajny kawałek. Dziękuję  @Stracony wszyscy mamy źle w głowach. Przeżyjemy... Dziękuję@andrew
    • @Poet Ka   Dzień dobry    Łukasz Jasiński 
    • Silva Rerum                     Pokażę ci praktykantów za kulisami - Haskalę i nic nie mów, tylko: bardzo uważnie słuchaj, czasami z uśmieszkiem na twarzy jak Mona Lisa. Leonardo da Vinci na pewno byłby dumny ze świętego zakonu Eruvai Ravi - międzynarodówki wtajemniczonych mistrzów, która posiada własnych sobowtórów. Sir Edom Wildstorm trzymał w dłoni fajkę z kości słoniowej - teza ta, rzekł: - Ma uzasadnienie w tytoniu - tu - dał dyskretny znak spojrzeniem na blat okrągłego stołu i kontynuował: trzy lata temu podwójny mecenas Sanhedrynu z Grupy Stu zapowiedział w radiu nową wizję - nadejście potopu łupkowego...           Sir Edom Wildstorm spojrzał przez okno na niebo - tam - dostojnie wypuścił parę kółek z dymu, robiąc dyskretną aluzję: - Adonaj ma w głębokim poważaniu Amalekitów, a wołanie upadłej anteny jest zwykłą grą słów - Ali Kabe... Wiesz, Vick, ty gówno wiesz! Poklepał po ramieniu młodego studenta z Wyższej Szkoły Handlowej sir Edom Wildstorm.           Jest wojna, sir, musimy przyjąć trójwymiarowe maski i zorganizować zamach na redakcję koszer nostry, oni zamknęli nam oczy - będziemy lepiej widzieć - iluzję, a syn poranka jak dymiący wagon przyniesie nam dwa sztandary - divide et impera i vox populi - errata. W domu nad rozlewiskiem Tolsam zagra na pianinie idyllę jako sygnał - pogranicze najwyższego czasu, pamiętaj, oni zamknęli nam oczy - będziemy jeszcze lepiej czytać paragrafy tajnej policji w sanatorium pod klepsydrą - NASK-u i UKEF-u, a tutaj - bez przenośni - zmieniłem technikę na OKA - Obserwacja, Kontrola i Analiza - archetyp najemnika z operacji Samorgas. Jest wojna, sir, nie zabijemy - zabiją - na pewno starym sposobem - przypadkiem uderzymy autem w przydrożne drzewo, a może umrzemy za wolność i niezawisłość w schronisku dla samotnych wilków?           Nie wiem co się dzieje: bezwładny chaos na biegunie mózgowym, jądro próżność jest zbyt mocno widoczne - zabija i niech będzie na zawsze przeklęty ten świat. Półkula magnetyczna zmienia obrót o sześćset sześćdziesiąt sześć stopni - czwarty jest tryptykiem niczym melodia nokturnowa, a przymioty nie są przypadkowe - trójca, naprawdę, nie wiem co się dzieje: bezwładny chaos na biegunie - zabija i niech będzie na zawsze przeklęty ten świat. Półkula socjotechniki stworzy alternację pentagramu - alogię: in nomine Patris, et Spiritus Sancti, fides et ratio - opus dei - cogito ergo sum. Sir Edom Wildstorm skończył czytać raport, bełkot - rzekł z przekąsem i wyrzucił do kosza lupę z rogów barana, syndrom zniewolenia - pomyślał...  Eli, eli, lama sabachtani... Eli, eli sabachtani lama - eli, eli i skończył - nucić...           Pieszcząc rękojeść laski: zbyt spokojnie wyszedł ze służbowego Range Rovera... - Good morning - przywitał gościa nowy lokaj prezydenta na mazurskiej daczy.  - Thank you - sir Edom Wildstorm podał do ucałowania pierścień ozdobiony srebrną ważką.  - With all due respect - rzekł gospodarz i najmocniej prosimy - odejdź z tego świata! - Gambling - you are welcome!           Sir Edom Wildstorm odstawił na grzbiet fortepianu kieliszek z krwistym winem i momentalnie wsłuchał się w echo poloneza, to koniec - szepnął sam do siebie - nic już po nas nie zostanie, może idea, przecież jak mówi pismo - po owocach. Rozmyślania przerwała służąca, wtargnęła nieproszona - rzuciła okiem na zielony stolik i zgarnęła resztki żetonów - elokwentnie wypięła tyłek... Sir Edom Wildstorm zerknął szybko na wyższą półkę i czarnym klawiszem przywołał do porządku agentkę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - dokładnie dał do zrozumienia: wskazując - wzrokiem   na okruszki popiołu, zostanie po nas szarobury pył, o la la o lu, będę do końca grał, grał i grał na ramionach żywiołu - będę do końca śnił, śnił i śnił, o la la o lu, będę do końca grał, grał i grał...                      Wiesz? Opowiem ci prawdziwą bajkę o zatoce różowych świń, pamiętaj, śmiech jest zdrowiem i nie miej żadnych złudzeń poza pewną granicą solidarności. Raz na zawsze porzuć marzenia: one są tylko dziekanią w unii giermka, możemy? Nazywam się Alexis Brimeyer, znacie legendę o czarnym szlachcicu? Bardzo dobrze, to ja - należę do Komitetu Trzysta, a ty byłeś tylko szarfą kozła ofiarnego w Izbie Hymnu Jedności i co? To niepotrzebne słowa, zostawię je na pamiątkę, tak po prostu - zwyczajnie. - Regni regino, sapiens nihil invitus facit, sapienti sat...           Pamiętasz? Wybacz, nie było cię na świecie, po prostu: nazywam się Alexis Brimeyer i znacie legendę? Znamy! Jesteście kłamcami - nie znacie! Sir Edom Wildstorm położył różę na grobie białego kruka...           Nie zapaliłem świeczki i system może w każdej godzinie runąć: wypolerowany na błysk - krzemień - pucybut przepowiedni. Nadal płonie kompozycja trójkątnego placu, a po obu stronach - fotel, tak: uwielbiam ten hotel - przynosi zyski i wtedy zapaliłem świeczkę - system przed chwilą upadł. Masz wolną wolę? Naprawdę? Kup sobie spokój za cenę kłamstwa. I błysk! I zysk! I pysk! Sir Edom Wildstorm skończył oglądać pomnik generała Franco, on nie żyje - umarł za wolność. Racja, pomyślał, nie sądźcie - sądzeni będziecie. Wiesz? Nie bądź błaznem! Umyj tablicę! Ładnie!           Jedno z najgorszych błogosławieństw: obdarcie niewiernego z posiwiałej aureoli, osamotniony z garścią ziemi - pielgrzym niebezpiecznej prawdy, iluzjo z podwójną maską - bar, bar i bar - baranku melodramatycznego nieba - zagrajmy w dwie - frazy w jednej - jedynej. Nikt tego nie zrozumie, dokładnie wszystko jest potężnym chaosem i poza powstaniem świata zostanie pot - wór, wór i wór - marny, przepraszam, gardło mnie rozbolało - nic tutaj - tu po nas, słowem: bez bezzz sensss. Sir Edom Wildstorm cierpliwie słuchał... - Dajcie mi willę w stylu kosmopolitycznym, pokaźne konto i limuzynę, a w zamian obdarzę wszystkich prostotą serca i mogiłą słów!            Sir Edom Wildstorm wskazał laską na trzy palce u prawej dłoni: pas a pas - odrzekł z kamienną twarzą.  - W porządku, dołóżcie mu jeszcze na barki krzyż...           Tylko ja, ja i ja - egoista z rodu warana - jesiotr w jeżowym jeziorze nad jesionem - marsz morsa i pana na mars - przekwita poezja polska zamknięta w sejfie - naćpana!           Zanim powrócę z końca czasu przez czerwoną noc - rozdam światło i nie szlochaj. To takie zwykłe szatańskie paragrafy: czujesz na karku zimno? To dobrze, zagrajmy w ruletkę i pociągnij pierwszy za głowę okupanta. Sir Edom Wildstorm złowił szlachetnego dorsza i rzekł do Adama Weishaupta: - Wypierdalaj!            Zanim powrócę przez czerwoną noc - rozdam światło. Ukochana, nie płacz za mną!           Pisz słowo po słowie, inaczej nie zrozumieją i nie pojmą twoich myśli, tłumacz się ciągle z popełnionych grzechów, oni są mądrzejsi od ciebie, zaniżaj własną wartość i niszcz w sobie zmysł krytyczny - oducz się myśleć samodzielnie. Pisz słowo po słowie, inaczej nie zrozumieją i nie pojmą twoich myśli - nie używaj obcych wtrętów, aluzji i tropów, oni są mądrzejsi od ciebie - wykreśl na zawsze ze słownika niedopowiedzenia i miłuj pokój podczas wojny - może zostaniesz wtedy szeregowym poetą. Sir Edom Wildstorm wyjął kalendarzyk indeksowy i zanotował coś ołówkiem: bądź wierny i nieprzekupny, nigdy nie szczekaj, odgryzaj krtań, szczaj na kości rzucone ze stołu i zawsze bądź sobą - wilkiem.   Łukasz Jasiński (Warszawa: 2010 - rok)
    • chciałbym być deserem  który lubisz  surówką  którą powinnaś ...   z radością zajadasz    delektujesz się  każdym kęsem  ostatni jesz wolno  z takim apetytem  że dostaję dreszczy    jeszcze  nie zdążysz skończyć  a już tęsknisz za …    dokładką   6.2026 andrew  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...