Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

biały gołąb zatrzepotał o szybę
to jeszcze nie powód
by stanąć
myśli w rytmie
płynących krajobrazów
zapadają w tyle głowy
bez śladu

dopiero dźwięk syren
biciem dzwonów
rozedrgana przestrzeń
łopot flag
zatrzymują wszystkich

paradne hufce
polerują zbroje
orkiestry stroją trąby
dzieci ćwiczą pokłon

ktoś umarł
albo się narodził
nie znamy jego imienia
patrzymy po sobie
którego z nas
było to przyczyną

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przyznaję, że nie był ten podział zamierzony w takim stopniu, bym mógł się nad nim rozwodzić. Ci my - są prawie bezwolni, prawie nieobecni, nieświadomi, tego co w istocie się dzieje. Dzięki za ciekawe pytanie. Pozdrawiam. Leszek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przyznaję, że nie był ten podział zamierzony w takim stopniu, bym mógł się nad nim rozwodzić. Ci my - są prawie bezwolni, prawie nieobecni, nieświadomi, tego co w istocie się dzieje. Dzięki za ciekawe pytanie. Pozdrawiam. Leszek

W tym ujęciu odchodzimy od gołębiej symboliki (symbole sobie po prostu są, mieszkają w naszych głowach i w zasadzie nikogo nie wykluczają), gołąb staje się raczej niedostrzeganym znakiem, marnotrawioną drogą, głuchotą na mistyczną "przyczynę"...
Byłbym skłonny na to przystać, gdyby nie wrażenie, że dzwony i flagi zakrzykują gołębia, sprowadzają do rangi celebrowanego rekwizytu. Nieświadomość rozkłada się na wszystkich...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przyznaję, że nie był ten podział zamierzony w takim stopniu, bym mógł się nad nim rozwodzić. Ci my - są prawie bezwolni, prawie nieobecni, nieświadomi, tego co w istocie się dzieje. Dzięki za ciekawe pytanie. Pozdrawiam. Leszek

W tym ujęciu odchodzimy od gołębiej symboliki (symbole sobie po prostu są, mieszkają w naszych głowach i w zasadzie nikogo nie wykluczają), gołąb staje się raczej niedostrzeganym znakiem, marnotrawioną drogą, głuchotą na mistyczną "przyczynę"...
Byłbym skłonny na to przystać, gdyby nie wrażenie, że dzwony i flagi zakrzykują gołębia, sprowadzają do rangi celebrowanego rekwizytu. Nieświadomość rozkłada się na wszystkich...
Dokładnie tak jest! Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Nie wiem, czy to dobrze dla wiersza, czy źle, ale tak to właśnie widzę. Pozdrawiam. Leszek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W tym ujęciu odchodzimy od gołębiej symboliki (symbole sobie po prostu są, mieszkają w naszych głowach i w zasadzie nikogo nie wykluczają), gołąb staje się raczej niedostrzeganym znakiem, marnotrawioną drogą, głuchotą na mistyczną "przyczynę"...
Byłbym skłonny na to przystać, gdyby nie wrażenie, że dzwony i flagi zakrzykują gołębia, sprowadzają do rangi celebrowanego rekwizytu. Nieświadomość rozkłada się na wszystkich...
Dokładnie tak jest! Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Nie wiem, czy to dobrze dla wiersza, czy źle, ale tak to właśnie widzę. Pozdrawiam. Leszek

To bardzo samotny gołąb...

"Ptak przeleciał przeze mnie, ptak,
I drzwi zostawił otwarte"

:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdzieś na krawędzi niebytu. Amor ziewnął. Jego chmura wygnieciona w kształcie serca dryfowała bezwiednie w morzu spokoju. Pluskały w nim pierwsze pryzmaty, jak on je kochał. Wyławiał je pulchniutkimi dłońmi i uzupełniał kołczan. Powtarzał sentencję, dmuchał, wygładzał. — Niech tylko trafi w czyjeś sedno. — Mruczał z lekkim podnieceniem. Mijały dni, nie spał w nocy, znużony wysokim lotem postanowił rozwinąć skrzydła. Machał nimi tak mocno, że przedmuchał tratwę nad jedną z większych metropolii. Rzeka świateł z lamp drogowych posłużyła mu za pas do lądowania. Statek nie tak całkiem mały zamienił w samochód, dostawczak fast foodu fudora. – Piękny ciemny róż, hej! – wskoczył na tylne siedzenie i zajarał eko-peta. Chmura zakasłała na tyle. Ruszył, dymił mini serduszkami, pierniczkami i hej! Pierwsze pasy ominął z piskiem przerażonego zmechanizowanego serducha. – O by cię diabli stara pokrako — wyzywał zatroskany mozolnym ślimakiem z laską i tobołkiem starszej pani. – Ma garba, a schować się w nim nie umie, ślimakpustelnik – zachichotał podle. Następny skręt był tak ostry, że jechał na dwóch kołach z lewej strony. Opony niczym pączki, podkskiwały pulsacyjne. Amorek zamknięty w puszce na ciastka przeżył szejkowanie. – O żeż! Spuszczam ci powietrze z kół, ty szalone! Od teraz polecisz baloniku na sznurku. Szedł tak rozlegniżowany trzymając nad głową serduszko, wyrywało się czasami potrącając głowy przechodniów. Zaskoczeni unosili głowy, widząc pierwszy raz niebo od wielu lat. Serce tymczasem kradło ich dane z serwisów randkowych, socjalnych itp. Amor zaczął odczuwać niewygodę braku ubrań, zimno w poślady, zmusiło go do założenia czegokolwiek. W cywilizowanym mieście ubrania z kontenerów były godnym recyklingiem. Poczuł się pewniej w trochę za dużej sukience. Poprawił loki, błysk w oku i heja!
    • @Whisper of loves rain   Bardzo dziękuję! To, co napisałeś o ciszy, która przestaje dusić, a staje się wolnością - to dokładnie ten przełom, który chciałam uchwycić.  Cieszę się na Twoje słowa. Pozdrawiam. :)   @huzarc  Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) 
    • @huzarc  Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    • @Berenika97 Zastanawiające, niepokojące czasy nastały, chociaż nie wiem czy kiedykolwiek był pokój. 
    • @Alicja_Wysocka Dziękuję! Przepiękna jest ta róża - jak z zaczarowanej krainy. :))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...