Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A kapele pojawiają się i znikają, można nie zdążyć.
Pozdrawiam.

PS. Kolory w mojej ulubionej wersji: www.youtube.com/watch?v=Q745yy7tcbE
Świetna muza, dobry tekst, tylko ten wokal nie dla mnie, ale perkusja pięknie cyka, gitary też całkiem całkiem :)
Dobrym przykładem kapeli, która przeminęła z wiatrem jest Fatum:
www.youtube.com/watch?v=JezxWs5g0a8
Naiwny tekst, ale ma swój urok.
Szukałam ze trzy lata, wreszcie znalazłam ;))
Gdzieś tam pod komentarzami użytkowników yt jest też mój ;P
dla mojej kumpeli z którą jechałam pociągiem pod namiot do Gdyni na majówkę.
Wspominamy do dziś ten zwariowany wyjazd i ten utwór ma posmak tamtego czasu ;;;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A kapele pojawiają się i znikają, można nie zdążyć.
Pozdrawiam.

PS. Kolory w mojej ulubionej wersji: www.youtube.com/watch?v=Q745yy7tcbE
Świetna muza, dobry tekst, tylko ten wokal nie dla mnie, ale perkusja pięknie cyka, gitary też całkiem całkiem :)
Dobrym przykładem kapeli, która przeminęła z wiatrem jest Fatum:
www.youtube.com/watch?v=JezxWs5g0a8
Naiwny tekst, ale ma swój urok.
Szukałam ze trzy lata, wreszcie znalazłam ;))
Gdzieś tam pod komentarzami użytkowników yt jest też mój ;P
dla mojej kumpeli z którą jechałam pociągiem pod namiot do Gdyni na majówkę.
Wspominamy do dziś ten zwariowany wyjazd i ten utwór ma posmak tamtego czasu ;;;
O, tego nie znałem. Dobre. Aż mnie kusi, żeby oddać jednemu z komentujących nieużywany, niewiemczydziałający gramofon, który zalega u mnie na strychu, bo go ciotka do nas kiedyś podrzuciła pozbywając się gratów :)
Nie mam płyt, więc nie próbowałem go podłączyć. Zresztą nie wiem, czy by się zmieścił:
archaicznego sprzętu w pokoju już trochę mam: odtwarzacz kasetowy Finezja - z tego samego źródła co adapter ;) oraz Zodiak od taty - przestrojony dawno temu, teraz poszedł do małego remontu. Kolumny świeżo po regeneracji, więc jak wróci będzie miazga.
Co do gramofonu to jeszcze nie wiem co z nim zrobię - kiedyś u kumpla słuchałem Breakoutu z winyla i klimat był przedni. Mp3 przykablowane do radia to nie to samo.

A propos Kolorów jeszcze - mnie ten wokal pasuje, nagrania bez kobity na wokalu nie dawały takiego kopa. Kwestia gustu, ale to nie miały być ładne piosenki ;P W jednym z utworów śpiewa "jestem wtedy kiedy krzyczę" i jak się ją słyszy to trudno w to nie wierzyć.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Świetna muza, dobry tekst, tylko ten wokal nie dla mnie, ale perkusja pięknie cyka, gitary też całkiem całkiem :)
Dobrym przykładem kapeli, która przeminęła z wiatrem jest Fatum:
www.youtube.com/watch?v=JezxWs5g0a8
Naiwny tekst, ale ma swój urok.
Szukałam ze trzy lata, wreszcie znalazłam ;))
Gdzieś tam pod komentarzami użytkowników yt jest też mój ;P
dla mojej kumpeli z którą jechałam pociągiem pod namiot do Gdyni na majówkę.
Wspominamy do dziś ten zwariowany wyjazd i ten utwór ma posmak tamtego czasu ;;;
O, tego nie znałem. Dobre. Aż mnie kusi, żeby oddać jednemu z komentujących nieużywany, niewiemczydziałający gramofon, który zalega u mnie na strychu, bo go ciotka do nas kiedyś podrzuciła pozbywając się gratów :)
Nie mam płyt, więc nie próbowałem go podłączyć. Zresztą nie wiem, czy by się zmieścił:
archaicznego sprzętu w pokoju już trochę mam: odtwarzacz kasetowy Finezja - z tego samego źródła co adapter ;) oraz Zodiak od taty - przestrojony dawno temu, teraz poszedł do małego remontu. Kolumny świeżo po regeneracji, więc jak wróci będzie miazga.
Co do gramofonu to jeszcze nie wiem co z nim zrobię - kiedyś u kumpla słuchałem Breakoutu z winyla i klimat był przedni. Mp3 przykablowane do radia to nie to samo.

A propos Kolorów jeszcze - mnie ten wokal pasuje, nagrania bez kobity na wokalu nie dawały takiego kopa. Kwestia gustu, ale to nie miały być ładne piosenki ;P W jednym z utworów śpiewa "jestem wtedy kiedy krzyczę" i jak się ją słyszy to trudno w to nie wierzyć.

Opowieść o "strychowym" gramofonie kusząca ;)
Ja chciałam kupić w zeszłym roku. Miałam upatrzony już taki jeden w sklepie ze starociami, ale nie miał zapasu igieł. Teraz trochę żałuję, bo sklep zlikwidowany, a igły gramofonowe można kupić przez internet :(

A propos Kolorów - wokal kobiecy jak najbardziej, ale nie tej kobiety ;) choć pewnie można się przyzwyczaić ;)

Mam trochę winylowych płyt polskich i zagranicznych.
Na pierwszym miejscu z tej kolekcji jest album Wish You Were Here - Pink Floyd,
niestety utwór Shine on You Crazy Diamond jest w nim podzielony.

Fantasycznym pomysłem są takie "winylowe" wieczory.
Coś dobrego dzieje się wtedy z ludziami.
Jest tylko jeden warunek - nie może to być za często i grupa słuchających nie może przekraczać 3 osób ;))
No to posłuchajmy (namiastka) ;

www.youtube.com/watch?v=wdGyQ_vUxQs

P.S. Zwróć uwagę na okładkę - to właśnie ta płyta :)

www.youtube.com/watch?v=OAmaG0a2x2c

www.youtube.com/watch?v=fnvZ40XANMw
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, tego nie znałem. Dobre. Aż mnie kusi, żeby oddać jednemu z komentujących nieużywany, niewiemczydziałający gramofon, który zalega u mnie na strychu, bo go ciotka do nas kiedyś podrzuciła pozbywając się gratów :)
Nie mam płyt, więc nie próbowałem go podłączyć. Zresztą nie wiem, czy by się zmieścił:
archaicznego sprzętu w pokoju już trochę mam: odtwarzacz kasetowy Finezja - z tego samego źródła co adapter ;) oraz Zodiak od taty - przestrojony dawno temu, teraz poszedł do małego remontu. Kolumny świeżo po regeneracji, więc jak wróci będzie miazga.
Co do gramofonu to jeszcze nie wiem co z nim zrobię - kiedyś u kumpla słuchałem Breakoutu z winyla i klimat był przedni. Mp3 przykablowane do radia to nie to samo.

A propos Kolorów jeszcze - mnie ten wokal pasuje, nagrania bez kobity na wokalu nie dawały takiego kopa. Kwestia gustu, ale to nie miały być ładne piosenki ;P W jednym z utworów śpiewa "jestem wtedy kiedy krzyczę" i jak się ją słyszy to trudno w to nie wierzyć.

Opowieść o "strychowym" gramofonie kusząca ;)
Ja chciałam kupić w zeszłym roku. Miałam upatrzony już taki jeden w sklepie ze starociami, ale nie miał zapasu igieł. Teraz trochę żałuję, bo sklep zlikwidowany, a igły gramofonowe można kupić przez internet :(

A propos Kolorów - wokal kobiecy jak najbardziej, ale nie tej kobiety ;) choć pewnie można się przyzwyczaić ;)

Mam trochę winylowych płyt polskich i zagranicznych.
Na pierwszym miejscu z tej kolekcji jest album Wish You Were Here - Pink Floyd,
niestety utwór Shine on You Crazy Diamond jest w nim podzielony.

Fantasycznym pomysłem są takie "winylowe" wieczory.
Coś dobrego dzieje się wtedy z ludziami.
Jest tylko jeden warunek - nie może to być za często i grupa słuchających nie może przekraczać 3 osób ;))
No to posłuchajmy (namiastka) ;

www.youtube.com/watch?v=wdGyQ_vUxQs

P.S. Zwróć uwagę na okładkę - to właśnie ta płyta :)

www.youtube.com/watch?v=OAmaG0a2x2c

www.youtube.com/watch?v=fnvZ40XANMw
No, coś się dzieje w takie wieczory: po Breakoucie kumpel musiał mnie odstawić do autobusu bo trochę przesadziłem z Harnasiami ;)

W związku z kobiecym wokalokrzykiem: posłuchaj Eye For An Eye ("Minuta ciszy" chociażby - tam dopiero babka daje czadu). Ale co kto lubi: 2 lata temu Division Bell i Final Cut były w czołówce słuchanych przeze mnie płyt - obecnie wolę ostrzejszą nutę (ale bez przesady - charkotu nie zdzierżam ;)) a Floydów puszczam sobie tylko czasem w autku co by tak agresywnie nie jeździć ;)

Jeśli chcesz, to gramofonik mogę Ci odstąpić (za free oczywiście, i tak nie używam). Jest to dokładnie ten model: www.youtube.com/watch?v=zgeEqiHPu9U
Oczywiście bez osprzętu typu kable i głośniki, ale jeżeli masz te drugie to i z kablami nie powinno być problemu - wujek był mi w stanie załatwić adapter z Zodiaka na małego jacka do mp3, więc i z kabelkami do głośników nie powinno być problemów :) Tylko, że jak wcześniej napisałem nie jestem pewien czy sprzęt działa. Ale co szkodzi spróbować.

Jeśli mieszkasz na południu tego uroczego kraju to mógłbym dostarczyć: w dowolnym terminie gdzieś na jałowej ziemi pomiędzy Katowicami a Żywcem ;) lub np. przy okazji jakiegoś spotkania poetyckiego (nigdy nie byłem, ale jak bym miał na drugi dzień wolne to do takiego powiedzmy Krakowa byłbym w stanie podjechać). Jest jeszcze coś takiego jak Poczta Polska, ale ja im nie ufam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Opowieść o "strychowym" gramofonie kusząca ;)
Ja chciałam kupić w zeszłym roku. Miałam upatrzony już taki jeden w sklepie ze starociami, ale nie miał zapasu igieł. Teraz trochę żałuję, bo sklep zlikwidowany, a igły gramofonowe można kupić przez internet :(

A propos Kolorów - wokal kobiecy jak najbardziej, ale nie tej kobiety ;) choć pewnie można się przyzwyczaić ;)

Mam trochę winylowych płyt polskich i zagranicznych.
Na pierwszym miejscu z tej kolekcji jest album Wish You Were Here - Pink Floyd,
niestety utwór Shine on You Crazy Diamond jest w nim podzielony.

Fantasycznym pomysłem są takie "winylowe" wieczory.
Coś dobrego dzieje się wtedy z ludziami.
Jest tylko jeden warunek - nie może to być za często i grupa słuchających nie może przekraczać 3 osób ;))
No to posłuchajmy (namiastka) ;

www.youtube.com/watch?v=wdGyQ_vUxQs

P.S. Zwróć uwagę na okładkę - to właśnie ta płyta :)

www.youtube.com/watch?v=OAmaG0a2x2c

www.youtube.com/watch?v=fnvZ40XANMw
No, coś się dzieje w takie wieczory: po Breakoucie kumpel musiał mnie odstawić do autobusu bo trochę przesadziłem z Harnasiami ;)

W związku z kobiecym wokalokrzykiem: posłuchaj Eye For An Eye ("Minuta ciszy" chociażby - tam dopiero babka daje czadu). Ale co kto lubi: 2 lata temu Division Bell i Final Cut były w czołówce słuchanych przeze mnie płyt - obecnie wolę ostrzejszą nutę (ale bez przesady - charkotu nie zdzierżam ;)) a Floydów puszczam sobie tylko czasem w autku co by tak agresywnie nie jeździć ;)

Jeśli chcesz, to gramofonik mogę Ci odstąpić (za free oczywiście, i tak nie używam). Jest to dokładnie ten model: www.youtube.com/watch?v=zgeEqiHPu9U
Oczywiście bez osprzętu typu kable i głośniki, ale jeżeli masz te drugie to i z kablami nie powinno być problemu - wujek był mi w stanie załatwić adapter z Zodiaka na małego jacka do mp3, więc i z kabelkami do głośników nie powinno być problemów :) Tylko, że jak wcześniej napisałem nie jestem pewien czy sprzęt działa. Ale co szkodzi spróbować.

Jeśli mieszkasz na południu tego uroczego kraju to mógłbym dostarczyć: w dowolnym terminie gdzieś na jałowej ziemi pomiędzy Katowicami a Żywcem ;) lub np. przy okazji jakiegoś spotkania poetyckiego (nigdy nie byłem, ale jak bym miał na drugi dzień wolne to do takiego powiedzmy Krakowa byłbym w stanie podjechać). Jest jeszcze coś takiego jak Poczta Polska, ale ja im nie ufam ;)

W związku z kobiecym wokalokrzykiem Chylińska namber łan !!!;))
np.;
www.youtube.com/watch?v=jVnBDg29PKY
www.youtube.com/watch?v=nrh-aFnyOzE

Division Bell - kolejne arcydzieło Floydów nie do znudzenia.
Podobnie z Final Cut ;
Do takiej muzyki wraca się całe życie.
Ale ja nie potrafiłabym ich chyba słuchać w samochodzie jako kierowca. Na miejscu pasażera ze słuchawkami na uszach przy otwartym szyberdachu w pozycji horyzontalnej na trasie tuneli leśnych (wieczór, noc;))
Tak to tak :) jes yes jes t ;))
Genialnie, wiem co mówię :)

Święty Mikołaj w środku lata ?! Tego jeszcze nie było, biorę w jasno !:D Tak się cieszę :)
Dziękuję.
Mam w najbliższym otoczeniu rodzinnym geniusza od elektroniki, komputerów i sprzętów grających. Więc spodziewam się sukcesów w wiadomym temacie.
Mieszkam na południu tego uroczego kraju, więc do spotkania ma szanse dojść.
Mogą być Katowice, może być Chorzów.
Do Krakowa wybieram się jak sójka za morze ;)
Coś wymyślimy na pewno :))
Poczta Polska też nie jest taka zła ;)
Najłatwiej będzie wymienić się adresami i np. nr gg na pw, a później już będzie z górki ;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ostatnio dostałem list od ubezpieczyciela i szedł z sąsiedniej miejscowości jedną dobę. Odbudowuje to po części moją wiarę w Pocztę Polską, ale po tym jak zaproszenie na przysięgę dotarło do mnie kilka dni po uroczystości instytucja ta ma niewielkie szanse na odzyskanie pełnego zaufania z mojej strony.

Odezwę się na pw jak mi w pracy ułożą grafik na przyszły miesiąc, bo na razie nie jestem w stanie zaproponować terminu. Ewentualnie poniedziałek w godzinach południowych wchodzi w grę. Co do miejsca, to jeśli da się bezkorkowo przemknąć to może być i Chorzów. I tak będę musiał posiedzieć chwilę nad mapą, bo najdalej w tamtą stronę zapuszczałem się do Ligoty, a i to tylko raz i na dwa auta :)

Nie chcę ciastka z kremem, przebijam Chylińską: www.youtube.com/watch?v=1P48rZm1inc ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ostatnio dostałem list od ubezpieczyciela i szedł z sąsiedniej miejscowości jedną dobę. Odbudowuje to po części moją wiarę w Pocztę Polską, ale po tym jak zaproszenie na przysięgę dotarło do mnie kilka dni po uroczystości instytucja ta ma niewielkie szanse na odzyskanie pełnego zaufania z mojej strony.

Odezwę się na pw jak mi w pracy ułożą grafik na przyszły miesiąc, bo na razie nie jestem w stanie zaproponować terminu. Ewentualnie poniedziałek w godzinach południowych wchodzi w grę. Co do miejsca, to jeśli da się bezkorkowo przemknąć to może być i Chorzów. I tak będę musiał posiedzieć chwilę nad mapą, bo najdalej w tamtą stronę zapuszczałem się do Ligoty, a i to tylko raz i na dwa auta :)

Nie chcę ciastka z kremem, przebijam Chylińską: www.youtube.com/watch?v=1P48rZm1inc ;)

Piszę krótko:
Kontra ! ;)
Bartosiewicz z albumu "sen"
www.youtube.com/watch?v=3EOyDYnEhvQ

Czekam na wieści :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Odkurzyłem sprzęt i oto co zauważyłem:
- podczas obrotów cicho trzeszczy, ale talerzem kręci
- igła jest złamana, ale nie są nie do zdobycia
- wyjście jest tylko jedno typu www.sklep.rms.pl/galerie/z/zlacze-kablowe-meskie-wt_10125_k.jpg więc jeśli mam go oddać to musisz mieć coś, co będzie pełnić rolę wzmacniacza, bo bezpośrednio na głośniki nie pójdzie.


U mnie z kobiet Ewa: www.youtube.com/watch?v=6vVcnNErgZc
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Odkurzyłem sprzęt i oto co zauważyłem:
- podczas obrotów cicho trzeszczy, ale talerzem kręci
- igła jest złamana, ale nie są nie do zdobycia
- wyjście jest tylko jedno typu www.sklep.rms.pl/galerie/z/zlacze-kablowe-meskie-wt_10125_k.jpg więc jeśli mam go oddać to musisz mieć coś, co będzie pełnić rolę wzmacniacza, bo bezpośrednio na głośniki nie pójdzie.


U mnie z kobiet Ewa: www.youtube.com/watch?v=6vVcnNErgZc

No to u mnie Alice
Cooper ;)))
www.youtube.com/watch?v=PccmJEeIUXg

Dziękuję za szczegóły sprzętowe.
Mój geniusz już zaczyna się kręcić wokół tematu sukcesywnie :)
Dobrej niedzieli :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Odkurzyłem sprzęt i oto co zauważyłem:
- podczas obrotów cicho trzeszczy, ale talerzem kręci
- igła jest złamana, ale nie są nie do zdobycia
- wyjście jest tylko jedno typu www.sklep.rms.pl/galerie/z/zlacze-kablowe-meskie-wt_10125_k.jpg więc jeśli mam go oddać to musisz mieć coś, co będzie pełnić rolę wzmacniacza, bo bezpośrednio na głośniki nie pójdzie.


U mnie z kobiet Ewa: www.youtube.com/watch?v=6vVcnNErgZc

No to u mnie Alice
Cooper ;)))
www.youtube.com/watch?v=PccmJEeIUXg

Dziękuję za szczegóły sprzętowe.
Mój geniusz już zaczyna się kręcić wokół tematu sukcesywnie :)
Dobrej niedzieli :))
A i Tobie takiej :)

Nuta zajebista, też niedawno często puszczałem sobie Alice: www.youtube.com/watch?v=7_zj3Yfbk6o&feature=related

Odezwę się na pw w połowie tygodnia.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...