Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Opuszkiem słowa zaczynam rozmowę
Pieszczotą ledwo dotkniętą
Muśnięciem, prośbą, dźwiękiem cichym
Czułością w myśli zamkniętą

Strumieni twoich myśli słucham
Drżących jak wiosny ruch pod lodem
Powierzchni zdań, obcością skutej
Bijącej nieufności chłodem

Kształt twój rysuję w moim wnętrzu
Barwami słów wypowiedzianych
Mapę najskrytszych twoich pragnień
Marzeń do końca nie nazwanych

Omijam śpiące tajemnice
W pałacu, duszy twej, pokojach
Za nicią znaczeń słów podążam
Ariadno przewodniczko moja

Opublikowano

Opuszka ma rodzaj żeński! Na szczęście. Bardzo sprawnie posługujesz się rytmem. Emocjonalnie, ładnie, ale czegoś muszę się przecież "czepnąć"...Skoro jest dobrze, to dlaczego nie pójść dalej? Czy nie warto podjąć próbę likwidacji zaimków do niezbędnej ilości? Policz, ile razy jest zaimek "twój" w różnych przypadkach. Nie za wiele? Może nie, ale... Pozdrowienia. E.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Elu Ależ :-) ależ fajnie że "krytyka ostra zaśpiewana prosto w oczy" Zabiłaś mi ćwieka z tym/tą opuszkiem/opuszką sprawdzam w słownikach i wychodzi, że i rodzaj męski ma (sjp.pl/co/opuszka), a co do zaimków to trudniejsza sprawa. Może masz sugestie jak je zastąpić. Bo ja nie, dalibóg, nie.

Dzięki wielkie!

P.S. Ten spj.pl trzeba ręcznie wpisać bo forum nie pozwala wstawiać Linków
Opublikowano

Występuje forma męska, lecz częściej akceptowana jest żeńska. W klasycznej literaturze czytałam o opuszce , a nie opuszku. Ale skoro istnieje dopuszczalna męska, pasuję (ale jednak mnie trochę razi). Zaimki- wiadome jest wszem i wobec, że łatwiej zrobić nowe niż poprawiać. Następnym razem ( a widzę, żeś płodnym poetą jest) troszkę je zminimalizuj. Pozdrawiam miło. E.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...