Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W skrzydlatą wzlecę śnieżycę,
Za grzywę białą ją chwycę,
Szarego świata wspomnienie
W jasność kłębiastą zamienię.

Dam potargać się zamieci,
Żeby cząstki mojej duszy
Roztząsnęly się po świecie
Nikt już o mnie nie usłyszy

Kiedy śnieg po cichu prószy
Białe płatki - zda się róży.
Wiedz, że strzępy to mej duszy
- Obyś żył i kochał dłużej...

Opublikowano

W drugiej strofce zamieniłabym szyk słów:" Dam się potargać zamieci" - aby utrzymać rytm. Pogubił się i w dalszych wersach - nawet na głos czytałam, by sprawdzić. W pierwszej: "za grzywę białą pochwycę". Rytm inaczej układa się w drugiej i trzeciej strofie w porównaniu z pierwszą. Końcówka jest niejasna. Strzępy duszy nie pasują mi do ostatniego wersu. Przykro mi, ale to nie jest Twój najlepszy wiersz. Nie czepiałabym się, gdybyś wcześniej nie podniósł poprzeczki oczekiwań. Pozdrowienia miłe. Elka. (Przepraszam, że trochę niezbornie próbowałam tłumaczyć moje wątpliwości)

Opublikowano

Nie wiem dlaczego, może dzisiaj mam taki"bajkowy nastrój".Czytałam wnuczkowi bajeczki a ostatnią była"Pani zamieć".W niej co prawda chodzi o trzepanie poduszek, bo kiedy pierze z nich leci - to śnieg na ziemię pada."U mnie" temperatura +23 i trudno sobie nawet wyobrazić najdrobniejszy biały płatek.........ale głową bałam się wykonać najmniejszy ruch, jakaś mżawka "cy cuś" - zebrała mi się w oczach.Piękna ta Twoja"bajka".
Pozdrawiam serdecznie.M

Opublikowano

Dużo lepiej czytałoby się ten wiersz w zimie. Ciągłość kochania nieadekwatna do ulotności płatków śniegu. Pomysł bardzo dobry ale konkluzja zagubiła się w zamieci. Pozdrowienia.

Opublikowano

Może potargać Piotrze;-)
Chyba wiem, co chciałeś wyrazić.Może jednak zbyt szybko to zrobiłeś ...
Serdeczności. Bardzo lubię Twoje wiersze
Jola

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie jestem jak głos wyjących syren, jestem po prostu "pokorna". Wiem, że patrzeć to nie to samo co widzieć. Nie dzielę włosa na czworo, ale wiem, że wszystko ma drugie dno. Patrzę, obserwuję i tworzę człowieka na podstawie tego, co i jak mówi, z kogo się śmieje, a kogo szanuje. Intryguje mnie próg tolerancji i jego granice - ile razy i czy w ogóle zmienia zdanie. Czy pojęcie honoru jest szerokim pojęciem? Ile słów pójdzie w czyn, a ile ugrzęźnie na mieliźnie? Wiem więcej, niż mówię. Lubię z czasu zrobić z siebie głupca. Bawi mnie ludzka mądrość życiowa, która moralnie nijak ma się do właściciela. Nie czuję się najedzona, nie zjadłam wszystkich mądrości i tak  uważam, że pokora to fundamentalna podstawa. Tak tworzę tożsamość - nie z tego, co usłyszę o kimś, ale co od tego kogoś doświadczę. Nie dzielę ludzi na wierzących, niewierzących, głupich czy mądrych, biednych czy bogatych. Jest człowiek - i to tyle. To napisałam już dawno. To dopisałam dziś.... „Zamknęłam” wczoraj swój profil, bo jedno zdanie naprawdę mnie zabolało. Nie po takie emocje tu przyszłam... W każdym razie - byłam sobą i pisałam swoje wiersze tak, jak czułam. Przykro mi, ale nie jestem robotem - czuję. Za radą ... dosłownie zwinęłam dywan.
    • Codziennie rano się budzę Nie chcę wstawać z łóżka Ale wiem, że muszę Codziennie otwieram szafę Wyciągam swoje przebranie Bo okazuje się, że przebranie jest jedynym, co zaakceptują Nie chcę ich akceptacji ale się poddaję Bo chcę po prostu święty spokój Codziennie wychodzę z domu Myśląc o tym jak bardzo chcę zostać Codziennie przechodzę obok przystanku Myśląc o tym jak bardzo chcę wsiąść w autobus I wreszcie się stąd wydostać Ale nigdy nie wsiadam. Codziennie stoję pod szkołą Czekając aż skończy się piosenka Ludzie przechodzą obok Patrząc na dziewczynę w słuchawkach Jak na odmieńca Codziennie widzę twarze Niby znajome a jednak tak obce Myślą, że mnie znają A jednak nie mają pojęcia o tym co w środku Przypisują mi stereotypy Bo łatwiej jest założyć niż zrozumieć Myślą, że chodzę z głową w chmurach Ale jak mam nie chodzić kiedy jestem ciekawa co jest na górze? Myślą, że powinnam dotknąć trawy, ale jak, skoro trawa dawno uschła? Codziennie muszę udawać, że mi zależy Codziennie muszę skrywać złość i frustrację Codziennie muszę wyglądać Jakbym się nie dusiła I nie była w klatce Pewnego dnia obudzę się rano Z głową podniesioną do góry Pełna strachu Ale też nadziei na lepsze jutro Nie nałożę więcej kostiumu Nie będę musiała się przebierać za nikogo Nareszcie wsiądę do autobusu I ruszę szeroką drogą W końcu wolność Nigdy więcej udawania Tylko czy ptak, który całe życie spędził w klatce, będzie umiał latać? Czy nad chmurami nie zrobi się ciasno? Czy w tramwajach Na chodnikach W parkach Na ławkach Nie będzie pełno takich samych dziewczyn w słuchawkach?
    • @Rafael Mariusna kogo głosujesz?
    • @Alicja_Wysocka no bardzo ładnie - pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Tak, najlepiej zapytać sąsiadów, bo z tymi zapewnieniami dostawców to bardzo różnie bywa.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...